Koronawirus coraz bardziej atakuje także sportowy świat – włoska Serie A zawiesza rozgrywki, odwołany został tenisowy turniej Indian Wells, a wiele imprez organizowanych jest bez udziału publiczności. Na nadejście wirusa przygotowują się również cztery najważniejsze ligi w Stanach Zjednoczonych, które w poniedziałek wydały specjalny komunikat. Pierwszym krokiem jest zminimalizowanie liczby osób, które wchodzą do szatni – te zostają niemal zamknięte dla wszystkich osób „z zewnątrz”.

Na ten moment nie wiadomo, ile dokładnie potrwa taka polityka, ale przynajmniej w najbliższym czasie w szatniach klubów NBA, NHL, MLB oraz MLS mogą znajdować się tylko ci, którzy są tam niezbędni. Oznacza to więc ograniczenie aktywności mediów, lecz jak podkreślają władze NBA chodzi tutaj przede wszystkim o zdrowie i bezpieczeństwo wszystkich zainteresowanych. Liga może również zdecydować się na zamknięcie hal – jest to całkiem możliwa opcja, choć nie każdemu takie rozwiązanie się podoba, o czym mówił ostatnio m.in. LeBron James. Koronawirus może więc bardzo mocno wpłynąć na tegoroczne rozgrywki w NBA i spowodować na przykład przesunięcie startu fazy play-off. Już teraz jedna z drużyn NHL – San Jose Sharks – ma problem, bo w San Jose zakazano organizacji imprez masowych gromadzących powyżej 1,000 osób, dlatego też hokeiści zagrają bez obecności kibiców, albo przeniosą się na jakiś czas do innego miasta. Sytuacja jest jednak dość dynamiczna, dlatego też należy uważnie obserwować jej rozwój, choć nie ma żadnych wątpliwości – sport również mocno ucierpi w starciu z koronawirusem. Zdrowie i bezpieczeństwo fanów i zawodników jest w tym wypadku najważniejsze.

Pozostałe informacje z poniedziałkowej nocy w NBA, która rozegrała tylko trzy mecze:

  • Ogromne emocje w Atlancie, gdzie tamtejsi Hawks dopiero po dwóch dogrywkach ograli Charlotte Hornets. To był przede wszystkim pojedynek rozgrywających – Trae Young zdobył 31 punktów i rozdał 16 asyst, a Terry Rozier zapisał na konto rekordowe w karierze 40 oczek. Ten ostatni nie cieszył się jednak ze swojego występu, bo po meczu był wyraźnie zdenerwowany na niektóre decyzje sędziów.
  • To już trzecia porażka z rzędu Milwaukee Bucks! Maleje tym samym ich przewaga nad Los Angeles Lakers. W poniedziałek drużyna z Wisconsin nie dała w Kolorado, ale można było się tego spodziewać – trener Mike Budenholzer dał dzień wolnego podstawowym graczom, a z powodu kontuzji kolana nie zagrał Giannis Antetokounmpo. Grecki skrzydłowy ma jednak wrócić do gry w najbliższych dniach.
  • Najciekawszym spotkaniem wieczoru miał być pojedynek w Salt Lake City, gdzie Toronto Raptors zmierzyli się z Utah Jazz. Starcie było całkiem wyrównane, choć zdawało się, że Raptors mają mecz pod kontrolą i koniec końców rzeczywiście udało im się przerwać zwycięską serię Jazz. Po 27 oczek zdobyli Pascal Siakam oraz Kyle Lowry. Jest też jednak zła wiadomość: tylko dwie minuty na parkiecie spędził Norman Powell, który kilka godzin wcześniej został wybrany najlepszym graczem poprzedniego tygodnia. Powodem kontuzja kostki, lecz na ten moment nie wiadomo jak poważny jest to uraz.