Trzeba przyznać, że miniony weekend obfitował w piłkarskie emocje. Sporo niespodziewanych wyników, wielkie come backi, srogie porażki faworytów, a do tego kilka ciekawych rywalizacji. Teraz przed nami przerwa reprezentacyjna, ale zanim ona nastąpi, wracamy do najciekawszych wydarzeń z ostatniej kolejki na europejskich boiskach.

Mourinho ucieka spod topora

W piątek w mediach pojawiła się informacja, że Jose Mourinho bez względu na wynik meczu z Newcastle pożegna się z rolą trenera Manchesteru United. Sobotnie spotkanie ze Srokami rozpoczęło się fatalnie dla jego zespołu. Podopieczni Rafy Beniteza w nowej kampanii nie wygrali ani jednego meczu i zajmują miejsce w strefie spadkowej. Po 10 minutach prowadzili na Old Trafford 0:2. Wydawało się, że będzie to sytuacja bez wyjścia dla gospodarzy. Jose Mourinho zapewne przypominał sobie wszystkie demony swoich trzecich sezonów, a przy okazji starcie Leicester z Chelsea, po którym został po raz ostatni zwolniony. Po przerwie jego drużyna odwróciła losy tej rywalizacji. Fantastyczny come back to z pewnością dobra wiadomość dla Portugalczyka, ponieważ moim zdaniem nie ma szans, żeby stracił pracę po takim powrocie. Mimo wszystko, co się odwlecze, to nie uciecze. Kolejne spotkanie rozegrają z Chelsea na Stamford Bridge. Będzie to sentymentalny powrót dla The Special One, ale równocześnie może być bardzo bolesny, ponieważ Czerwone Diabły nie będą faworytem tego meczu.

Gladbach masakruje Bayern

O tym, że Borussia Moenchengladbach to niewygodny rywal dla Bayernu Monachium, wie każdy kibic Bundesligi oraz typerzy zajmujący się rozgrywkami ligi niemieckiej. Źrebaki do tej pory miały patent na Bawarczyków przeważnie na własnym boisku. Tym razem urządzili sobie polowanie również poza domem. Mistrzowie Niemiec grają bardzo słabo w ostatnim czasie. Niko Kovać po sześciu kolejkach ligowych miał dokładnie taki sam bilans spotkań jak Carlo Ancelotti podczas zeszłorocznego zwolnienia. Dodatkowo w zespole popsuła się atmosfera na linii trener – piłkarze. Widać to choćby po zachowaniu Jamesa czy też przedwczesnym opuszczeniu stadionu przez Ribery’ego kilka tygodni temu. Powiedzieć, że Bayern przegrał w sobotni wieczór, to jak nic nie powiedzieć. Die Roten zostali dosłownie zmasakrowani, ponieważ na własnym boisku przegrali 0:3 i nie mieli zbyt dużo do powiedzenia. Czas trudnych decyzji w Monachium zbliża się nieuchronnym krokiem. Jak myślicie, Niko Kovać uratuje posadę, czy tylko odłoży w czasie nadchodzącą egzekucję?

Impotenci z Madrytu

Po odejściu Cristiano Ronaldo i Zinedine Zidane’a z Realu można było się spodziewać słabszej dyspozycji tej drużyny, ale wątpię, żeby ktoś przewidział aż takie schody. Królewscy w czterech ostatnich meczach nie zdobyli bramki. Jest to dla nich pierwsza taka seria od 33 lat! Królewscy mają problem, więc można powiedzieć, że przerwa reprezentacyjna przychodzi dla nich w najlepszym momencie. Julen Lopetegui ma przed sobą ciężkie wyzwanie. W kadrze wszystko układało mu się doskonale. Zaryzykował, zmienił pracę, a teraz stoi przed zagrożeniem bycia na bruku. Florentino Perez przed rokiem pokazał, że ma cierpliwość do wyników ligowych, jednak nie wiem, czy w tym przypadku będzie podobnie. Prasa informuje, ze poniedziałek będzie kluczowym dniem w tej sytuacji. Czyżby Antonio Conte na ratunek?

Flaki z olejem na Anfield

Myślę, że wszyscy kibice Premier League, w tym ja, spodziewali się wielkich emocji w starciu Liverpoolu z Manchesterem City. Dwie najlepsze ofensywy w lidze, a do tego preferujące ofensywny styl gry. W tym spotkaniu byłem w stanie uwierzyć w wiele różnych zakończeń, jednak wynik 0:0 jest wielkim zaskoczeniem. Samo starcie mocno rozczarowało. Było w nim dużo jakości piłkarskiej, przez co nikt nie popełniał błędów indywidualnych. Sytuacji podbramkowych jak na lekarstwo, a najlepszą okazję do zdobycia gola mieli goście. Virgil van Dijk sfaulował w polu karnym Leroy’a Sane, ale Riyad Mahrez przestrzelił z jedenastego metra. City, Chelsea i Liverpool mają na ten moment po 20 punktów na swoich kontach.

Barcelona znowu zawodzi

Duma Katalonii nie wygrała w czterech kolejnych meczach ligowych. Dodatkowo w każdym z nich tracili przynajmniej jednego gola. Takie statystyki można oficjalnie podać po ich niedzielnym spotkaniu z Valencią. Nietoperze już w drugiej minucie wyszły na prowadzenie, jednak wyrównującą bramkę zdobył Leo Messi. Ostatecznie Duma Katalonii spadła z pozycji lidera tabeli i mówiąc krótko – nie zachwyca, podobnie jak Real Madryt. Czy wyścig ślimaków wykorzysta Sevilla lub Atletico?

Francuska dominacja trwa

W niedzielę zostało rozegrane hitowe spotkanie IX kolejki Ligue 1. PSG na własnym boisku podejmowało Lyon, a kibice liczyli na ogromną dawkę emocji. Les Gones w ostatnim czasie potrafiło pokonać Manchester City na Etihad, więc dlaczego nie ustrzelić doubelka na szejkach? Co tu dużo mówić.. Wszyscy, którzy nastawiali się na widowisko, musieli się obejść smakiem. PSG pewnie wygrało tę rywalizację w stosunku 5:0. Na boisku było wiele walki, czego efektem są dwie czerwone kartki, po jednej dla każdej ze stron. Show w tej rywalizacji skradł Kylian Mbappe, który zdobył cztery gole w 13 minut. Można powiedzieć, że próbował zmierzyć się z rekordem Lewandowskiego, ale jeszcze nie tym razem.

Derby Krakowa dla Wisły

W LOTTO Ekstraklasie najważniejszym spotkaniem w XI kolejce spotkań były derby Krakowa. Przed meczem oba zespoły były na przeciwległych biegunach, jednak rywalizacja odbywała się przy ulicy Kałuży. Będąca w obecnej kampanii na fali Wisła wygrała 2:0 i przerwę reprezentacyjną spędzi na trzeciej pozycji w tabeli. Zwycięstwo smakuje podwójnie dobrze, ponieważ za jego sprawą spuścili Cracovię na ostatnie miejsce, przez co najmniej dwa tygodnie.

Piątek is on fire!

W życiu pewne są tylko trzy rzeczy – śmierć, podatki i gol Krzysztofa Piątka w Serie A. Polski snajper się nie zatrzymuje. W siódmym kolejnym spotkaniu ligowym trafił do siatki. Jego drużyna przegrała 1:3, jednak dyspozycja byłego piłkarza Cracovii jest doskonała. Teraz czas na przerwę reprezentacyjną, a tuż po niej czeka go najtrudniejsze wyzwanie w sezonie, czyli mecz z Juventusem na wyjeździe. Jeśli trafi na Allianz Stadium, to chyba nikt go nie zatrzyma, jednak będzie to bardzo ciężka misja do wykonania.