Kolejne niepokojące informacje ze świata NBA. Kilka dni temu okazało się, że zarażeni koronawirusem są kolejni zawodnicy, w tym m.in. Marcus Smart z Boston Celtics czy dwóch graczy Los Angeles Lakers. Nadal nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle sezon NBA zostanie w ogóle wznowiony. Na ten moment są jednak dużo poważniejsze problemy: z powodu koronawirusa w śpiączce farmakologicznej znajduje się matka Karla-Anthony’ego Townsa, jednego z najlepszych środkowych w lidze.

NBA nie gra już od prawie dwóch tygodni, a w tym czasie koronawirus dotknął już nie tylko zawodników czy pracowników, ale też ich bliskich. We wtorek w bardzo poruszającym filmie o ciężkim stanie zdrowia swojej matki poinformował Karl-Anthony Towns, środkowy Minnesota Timberwvoles. 24-latek zdradził, że jego mama już od tygodnia wymaga hospitalizacji z powodu zarażenia koronawirusem. Niepokojące informacje pojawiły się już w ubiegłym tygodniu, kiedy to obaj rodzice Townsa mieli czuć się nie najlepiej. Wtedy nie było jednak jeszcze symptomów – te pojawiły się dopiero później i z każdym dniem się nasilały. W tej chwili mama Townsa musiała zostać wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej i oddycha przy pomocy respiratora.

Towns w kilkuminutowym wideo, które zamieścił na swoim profilu na Instagramie dodaje, że jego mama to „najsilniejsza kobieta, jaką znam” i wierzy, że uda się jej pokonać chorobę. Przy okazji środkowy Wolves zaapelował do wszystkich o zdrowy rozsądek w tej trudnej sytuacji, która ogarnia cały świat i podziękował m.in. lekarzom, którzy na całym globie stanowią pierwszą linię frontu w walce z koronawirusem. Słowa wsparcia zaoferował m.in. Donovan Mitchell z Utah Jazz, czyli drugi potwierdzony przypadek koronawirusa w NBA: