Hubert Hurkacz w poniedziałek zainaugurował kolejny turniejowy start w tym sezonie. Reprezentant Polski w pierwszej rundzie zawodów rangi ATP 250 w Marsylii nie pozostawił żadnych złudzeń Antoine Hoangowi, którego pokonał już po raz drugi w karierze.

Hubert Hurkacz pozostawał bez wygranego meczu po powrocie z Antypodów, gdzie wziął udział w ATP Cup, turnieju ATP w Auckland oraz wielkoszlemowym Australian Open. Sytuacja ta odmieniła się po meczu pierwszej rundy Open 13 Provence, w którym na drodze naszego rodaka stanął Antoine Hoang, czyli tenisista, który w głównej drabince w Marsylii zagrał dzięki dzikiej karcie otrzymanej od organizatorów.

Pierwsza odsłona tego spotkania była stosunkowo wyrównana – obaj tenisiści skupiali się głównie na utrzymywaniu własnego podania, co wychodziło im bardzo dobrze. Hoang dopiero przy stanie 5;4 nie poradził sobie ze stresem, kiedy został przełamany i co zarazem oznaczało dla niego przegranie tego seta.

Druga partia miała zupełnie inny przebieg. Hurkacz wyraźnie podbudowany końcówką poprzedniego seta poszedł za ciosem i bardzo szybko wypracował sobie wyraźną przewagę. Zdołał ją utrzymać do samego końca, dzięki czemu po zaledwie 65 minutach rywalizacji mógł się cieszyć z wygranej 6:4, 6:1.

Wrocławianin nie ma zbyt dużo czasu na świętowanie tej wygranej, bowiem już w środę o godzinie 12:00 powalczy o awans do ćwierćfinału turnieju w Marsylii. Jego rywalem będzie będący ostatnio w świetnej formie – Vasek Pospisil.