Leicester remisuje u siebie 1:1 z Atletico. Awans do półfinałów uzyskuje hiszpańska drużyna, wygrywając w dwumeczu 2:1. Lisom nie udało się sprawić niespodzianki, ale do ostatniej minuty drużyna z Madrytu grała w strachu przed straceniem „złotego gola”. Sen angielskiego zespołu się skończył, chociaż dotarcie do tej fazy i tak zostanie zapamiętane. Podopieczni Diego Simeone już po raz trzeci w ciągu czterech lat meldują się w półfinałach, co byłoby wielkim osiągnięciem dla każdego klubu. Jednak brakuje im tej najważniejszej Wiktorii.

W 26. minucie wydawało się, że po golu Saula Nigueza sprawa będzie rozstrzygnięta. Jednak bohater gospodarzy, Jamie Vardy, golem w drugiej połowie pobudził całe miasto. Zespół zaczął nagle grać agresywnie i w dobrym tempie. Mistrzowie Anglii nie potrafili znaleźć tej upragnionej sytuacji, która kolejny raz w ciągu ostatnich miesięcy pomalowałaby całe miasto na niebiesko. Zespół Atletico znany ze swojej znakomitej defensywy po raz kolejny pokazał dlaczego nie jest w stanie przegrać. Mecz w pewnym momencie zamienił się w partie szachów. Zanim nastała taktyczna gra, gości na prowadzenie wyprowadził obiecujący 22-latek. Był to jego 6. gol w Lidze Mistrzów. Co ciekawe, każde z jego trafień w tych rozgrywkach otwierało wynik spotkania. Do przerwy piłkarze Diego Simeone prezentowali się tak znakomicie, że aż z sektora gości dochodziły okrzyki „Ole!”. Po golu Vardy’ego w drugiej połowie już do samego końca przyjezdnym nie było tak radośnie bowiem cały czas żyli w strachu przed eliminacją. Lisy jak poczuły krew, to już chciały rozszarpać swojego przeciwnika w całości. Chociaż potrzebowali aż dwóch goli. Ostatecznie ta sztuka im się nie udała. Po wspaniałej grze Leicester pozostało niepokonane na swoim terytorium. To, jak bardzo ambitni byli gospodarze, pokazuje statystyka między 40., a 70. minutą. Był to okres, w którym Atletico nie miało nic do powiedzenia. W całym spotkaniu oddali aż 22 strzały.

https://twitter.com/Squawka/status/854428032278421504/photo/1

Diego Simeone przyznał, że nie było momentu w dwumeczu, kiedy jego drużyna mogłaby się rozluźnić. Wypowiada się o przeciwnikach w samych superlatywach, chwaląc ich za waleczność. Lisy mimo braku trofeów w tym roku zbierają w ostatnich miesiącach sezonu wiele pochwał i podziwu. Jamie Vardy mówił po meczu, że on i jego koledzy mogą być dumni z występów w Lidze Mistrzów. Z angielskim napastnikiem wiąże się ciekawa statystyka pokazująca jego niesamowitą skuteczność. We wszystkich rozgrywkach na ostatnie 10 celnych strzałów piłkarza padło aż 7 goli. Drużyna z Madrytu, która jest prowadzona przez obecnego szkoleniowca od 2011 roku, czuje się bardzo dobrze na arenie międzynarodowej, dochodząc po raz trzeci do fazy TOP4 w krótkim czasie. Na ich drodze do tytułu w finale stawał dwukrotnie Real Madryt, który także zameldował się w półfinałach. Czy znowu los zwiąże dwie ekipy ze stolicy Hiszpanii? Na pewno można powiedzieć o piłkarzach Atletico, że stali się groźnym rywalem dla absolutnie każdego zespołu. Dwumecz wygrany przez faworyta, który z roku na rok jest coraz bardziej głodny najważniejszego europejskiego pucharu. Czy to ten rok?