Jerzy Janowicz, Iga Świątek oraz Hubert Hurkacz – ci polscy tenisiści przystąpili do gry we wtorek. Niestety ich wspólny bilans nie jest najlepszy, bowiem tylko najbardziej doświadczony z nich pozostał w grze w rozgrywanym turnieju. Tymczasem Świątek i Hurkacz odpowiednio pożegnali się z imprezami w Ad-Dausze oraz w Dubaju.

Najwięcej nadziei pokładano w Idze Świątek, która na inaugurację zmagań w Ad-Dausze pokonała wyżej notowaną Donnę Vekić, a w drugiej rundzie przystąpiła do rywalizacji z potencjalnie mniej groźną, Svetlaną Kuznetsovą. Doświadczona Rosjanka rozegrała jednak bardzo poprawne zawody, czego nie można powiedzieć o naszej rywalce. Świątek łącznie było stać na wygranie czterech gemów, co ostatecznie poskutkowało porażką 2:6, 2:6, a mecz trwał zaledwie 66 minut.

Lepiej nie wyglądało to, co działo się na korcie w Dubaju, gdzie Hubert Hurkacz także zakończył zmagania na drugiej rundzie. Jego pogromcą okazał się Alexander Bublik, który pokonał go 6:2, 7:5. Wprawdzie Kazach wygrał, to jednak po meczu udzielił ciekawej wypowiedzi. – Myślę, że to był najgorszy mecz ATP w 2020 roku – ocenił.

Do trzeciej rundy we francuskim Pau awansował za to Jerzy Janowicz, który nie miał żadnych problemów z pokonaniem rozstawionego z numerem „10” Maxime Janviera. Polak ponownie zaprezentował świetną dyspozycję serwisową i wygrał 6:4, 6:4. Niegdyś 14. tenisista rankingu ATP o miejsce w 1/4 finału powalczy z Borną Gojo albo Lorenzo Giustino.