Gonitwa po tytuł mistrzowski, europejskie puchary, utrzymanie w La Liga i koronę króla strzelców już dawno nabrała pełnego tempa. Wielka forma Betisu, partidazo na Pizjuan, rekord Barcelony oraz przetasowania w TOP4 to wszystko co znajdziecie w dzisiejszym podsumowaniu kolejki La Liga. Dodatkowo kompletne wyniki, tabela po 32. Kolejkach, zapowiedź wszystkich gier, które rozpoczynają się już we wtorek oraz Los cursos locos, czyli kursy do analizy przed przyszłymi meczami.

Grande Betis

W pierwszym meczu 32. kolejki La Liga spotkały się drużyny, dla których udział w przyszłej edycji europejskich pucharów staje się marzeniem do zrealizowania. Obie ekipy wciąż mają na to spore szanse, jednak Girona, w przeciwieństwie do Betisu, musi liczyć na „pomoc” Sevilli i Villarrealu, które zajmują miejsce wyżej notowane w ligowej tabeli. Na piątkowe spotkanie zacierałem ręce, ale nie dlatego, że obie ekipy znajdują się w czubie tabeli, tylko dlatego, że Girona i Betis grają przyjemną dla oka, ofensywną piłkę. W meczach Verdiblancos padało w tym sezonie wiele bramek, a ofensywny styl potwierdza aż 13 spotkań, w których padło więcej niż 3,5 gola na mecz (drugi wynik w lidze). Taka gra może się podobać. Co więcej, Betis jest jedną z trzech drużyn w lidze, w której meczach padło do tej pory więcej niż 100 bramek (bilans bramkowy Betisu – 106). Lepsi na tej płaszczyźnie są: Real Madryt (114) i Real Sociedad (109). A Girona? Girona to absolutny beniaminek i każdy kibic La Liga pragnie, żeby ta drużyna zagrała w przyszły sezonie na europejskich salonach. Przed sezonem skazywani na zagładę i przepadek w Primera Division, jednak drużyna z Katalonii urywała wielokrotnie punkty większym od siebie drużynom i nie bała się konfrontacji, co zaowocowało ósmą lokatą w La Liga. Spotkanie na Montilivi wygrali goście z Sewilli, a na sporą uwagę zasługuje fenomenalna asysta Joaquina, który ofensywnym rajdem zostawił za sobą kilku graczy beniaminka La Liga, po czym asystował przy bramce Lorena Morona. Wygląda na to, że Joaquin jest jak wino, bo Hiszpan w tym roku skończy 37 lat! Dla Betisu było to piąte zwycięstwo z rzędu w La Liga, a w 2018 roku przegrali tylko czterokrotnie (z Barceloną 0:5, Celtą 2:3, Realem 3:5 i Valencią 0:2). Drużyna z Estadio Benito Villamarin pędzi ku piątemu miejscu w lidze, a nad Villarrealm i Sevillą ma kolejno cztery i pięć oczek przewagi.

Girona – Betis 0:1.

Mecz kompletny

Fanów La Liga nie trzeba przekonywać, że mecze Sevilli z Villarrealem to kopalnia emocji. Nie inaczej było w sobotnim spotkaniu na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan. Do zmęczonej po rewanżowej rundzie w Lidze Mistrzów Sevilli przyjechała (chociaż w tym wypadku przypłynęła) Żółta łódź podwodna. Remis w tym spotkaniu nie był korzystny dla żadnej ze stron, ponieważ dzień wcześniej swój mecz wygrał Betis, który odskoczył obu ekipom w tabeli Primera Division. Starcie na Pizjuan może powalczyć o miano najbardziej kompletnego meczu sezonu. Sędzia tego spotkania, Pablo Gonzalez Fuertes, karał żółtymi kartkami graczy obu ekip ośmiokrotnie, z czego dwie z nich skutkowały wyrzuceniem z boiska: Ben Yeddera w 62. minucie oraz Jaume Costy w 76. minucie. Co ciekawe, Wissam Ben Yedder, który wszedł na boisko w 54. minucie, obie kartki zobaczył w odstępie kilku sekund. Francuz, który nie zgodził się z decyzją arbitra po pierwszej żółtej kartce, ironicznie przyklasnął sędziemu, co sprawiło, że gracz Sevilli nie ukończył tego spotkania. Po zdobyciu dwóch bramek przez Villarreal, gospodarze ruszyli do ataku. Najpierw rzut karny wykonywany przez Nolito obronił Asenjo, jednak kilkadziesiąt sekund później po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i zgraniu piłki głową przez Lengleta, Hiszpan się zrehabilitował. Cztery minuty później bramkę dla Sevilli zdobył Steven N’Zonzi, który kapitalnym strzałem z dystansu wyrównał stan rywalizacji.

https://www.youtube.com/watch?v=AWyewmByos8

Dla Sevilli, która zajmuje siódme miejsce w tabeli, jest to piąty mecz z rzędu bez zwycięstwa w La Liga, a dla Villarrealu trzeci.

Sevilla – Villarreal 2:2

Rekordy, rekordy…

Duma Katalonii zgodnie z planem pobiła kolejny rekord. Zgodnie z planem, bo osiągnięcie najdłuższej serii w lidze bez porażki zapowiadane było w hiszpańskich mediach od kilku tygodni. Barca, która pokonała Valencię na Camp Nou, przedłużyła swoją passę bez przegranej w La Liga Santander, która trwa nieprzerwanie od 39 meczów. Dotychczasowy rekord bez porażki należał do Realu Sociedad, który w sezonach 78/79 i 79/80 nie przegrał 38 spotkań ligowych. Sukces Barcelony to zasługa nie tylko Ernesto Valverde, ale również Luisa Enrique, który trenował Blaugranę w poprzednim sezonie. Enrique w 2017 roku nie przegrał siedmiu ostatnich spotkań w La Liga, a po jego przyjściu serię bez porażki przedłużył Valverde. Przed katalońską drużyną stoi jeszcze kilka rekordów do pobicia. Jeśli Barca nie przegra żadnego z ostatnich sześciu meczów ligowych dołączy do Athletiku i Realu Madryt, które podczas całego sezonu ligowego nie odniosły porażki. Jednak Katalończycy mogą być pierwszą drużyną, która dokona tego odkąd w lidze jest 20 zespołów (w obu wspomnianych przypadkach było 18 kolejek). Najtrudniejszym rekordem do pobicia pozostanie 58-meczowa passa bez porażki Milanu, który dokonał tego w latach 1990-1993.

Barcelona – Valencia 2:1.

Wrócili na stare śmieci

Tydzień temu, po największych madryckich derbach (1:1), Valencia odrobiła straty do Atletico i Realu Madryt. Co więcej, Los Che przeskoczyli w tabeli Królewskich, którzy spadli na czwartą lokatę. W poprzednim podsumowaniu [TUTAJ] pisałem o tym, że derby wygrała Barca i Valencia, jednak w tym tygodniu role się odwróciły. W tej kolejce któraś z drużyn straciłaby miejsce w tabeli, bądź przewagę punktową w lidze. Barcelona w sobotnim meczu swoje zadanie wykonała i pokonała Valencię 2:1. W niedzielnych meczach w ślady Barcy poszło Atletico, które odprawiło Levante 3:0, a w wieczornym starciu na La Rosaleda tego samego dokonał Real Madryt z Malagą (1:2). Valencia, tak jak Real Madryt, wróciła na swoje miejsce w lidze, jednak wciąż ma łatwiejszy kalendarz w końcówce sezonu, bo Real odwiedzi trzy trudne stadiony: Camp Nou w Barcelonie, Sanchez Pizjuan w Sewilli oraz Estadio de la Ceramica w Vila-real. Los Che odwiedzą tylko ten ostatni, a z trudniejszych meczów pozostaną starcia z Celtą, Gironą i Eibar. Końcówka sezonu zapowiada się imponująco!

Atletico – Levante 3:0,

Malaga – Real 1:2.

Wszystkie wyniki 32. Kolejki:


Tabela po 32. Kolejkach:


Zapowiedź 33. Kolejki:

17.04

Deportivo – Sevilla
Celta – Barcelona
Villarreal – Leganes

18.04

Espanyol – Eibar
Valencia – Getafe
Real – Athletic

19.04

Alaves – Girona
Real Sociedad – Atletico
Betis – Las Palmas
Levante – Malaga

Los cursos locos

Na deser zostawiłem dla Was “dzikie kursy”, których obstawienie wiązało się z większym ryzykiem, a mimo to ich wytypowanie dałoby nam wygraną!

Niespodzianka w Bilbao?

Mecze na własnym stadionie nie są w tym sezonie mocną stroną Athletiku. Na własnym stadionie Baskowie wygrali tylko pięć meczów co jest dopiero 16. Wynikiem w lidze. W sobotę zanotowali kolejną porażkę na własnym obiekcie i to z rywalem, który notowany jest dużo gorzej.
Athletic – Deportivo 2:3.

Zdarzenie: Athletic – Deportivo
Typ: 2
Kurs: 5.70

HT/FT w Sewilli

Wspomniany wcześniej szalony mecz Sevilli i Villarrealu zakończył się remisem, po tym jak gospodarze odrobili straty w końcówce. Prowadzenie gości i odrabianie strat przez graczy Vincenzo Montelli byłoby ciekawym zdarzeniem do obstawiania live, jednak jak wyglądały kursy przed meczem?
Sevilla – Villarreal 2:2.

Zdarzenie: Sevilla – Villarreal
Typ: 2/X
Kurs: 13.00