Zdarza się, że w źle napisanych scenariuszach można znaleźć bohaterów, którzy nie pasują do przedstawianej historii, do środowiska, w jakim ich umieszczono, czy do innych bohaterów wreszcie. Niewielu kinomanów lubi dramaty, w których główny bohater spełnia marzenia i realizuje cele bez najmniejszych przeszkód. Nawet w baśniach książę musi pokonać smoka i wspiąć się na wieżę, a Jaś i Małgosia zmuszeni są do walki z ohydną wiedźmą. Proste: bez przeciwności i kłód pod nogami nie ma wciągającej historii. Co jednak gdy opowieść zawierająca te wszystkie wady zdarza się w prawdziwym życiu? Wówczas najprawdopodobniej do czynienia mamy z kimś takim jak Renato Sanches.

W czasie gdy zdecydowana większość młodych zawodników występujących na Euro U21 dopiero zaczyna swoje dorosłe kariery, a sam turniej jest dla nich szansą na pokazanie się światu i w skutku transfer do większego klubu, Sanches przyjeżdża do Polski, by… właśnie, by co? Jedyna w miarę sensowna odpowiedź brzmi: by po słabym sezonie w Bayernie odbudować formę i trochę pograć w piłkę.

Jeśli w Polsce trwała dyskusja na temat tego, czy Zieliński i Milik wciąż powinni grać w reprezentacji U21, to w przypadku Portugalczyka wszystko powinno być jasne. Nie ma bowiem najmniejszego sensu, by gwiazda mistrza Niemiec schodziła dwa piętra niżej i kopała w piłkę na poziomie, który przerosła kilka lat temu. Sanches już teraz może poszczycić się karierą, jakiej pewnie zazdrości mu wielu niezłych piłkarzy zbliżających się do emerytury.

Renato Sanches w Benfice

Renato Sanches urodził się 18 sierpnia 1997 roku w Lizbonie, choć z pochodzenia jest Kabowerdyjczykiem (Republika Zielonego Przylądka). W wieku ośmiu lat trafił do szkółki Benfici, w wieku lat siedemnastu zadebiutował w drugiej drużynie, a rok później, w sezonie 2014/15, grał już dla pierwszej. Zadebiutował też wtedy w Lidze Mistrzów. Mimo że nie skończył jeszcze dwudziestu lat, ma już na koncie pięć ważnych trofeów. Najpierw w sezonie 2015/16 zdobył z Benficą Puchar Ligi, a następnie dołożył do tego jeszcze medal za mistrzostwo kraju. Rozegrał w klubie tak dobry sezon, że stowarzyszenie portugalskich dziennikarzy sportowych wybrało go “Rewelacją Roku”. Na tym jednak sukcesy, jakie odniósł w 2016 roku, się nie skończyły. Latem bowiem wygrał z reprezentacją Portugalii Mistrzostwa Europy.

Cały turniej był dla młodego Portugalczyka pasmem sukcesów. Większość meczów zaczynał wprawdzie jako rezerwowy, lecz nie przeszkodziło mu to w zostaniu zawodnikiem meczu w ⅛ finału z Chorwacją. Następny mecz po raz pierwszy w turnieju zaczął w wyjściowym składzie. Portugalia mierzyła się z Polską, a Sanches w 33. minucie strzelił jedynego gola w tym spotkaniu i w ten sposób stał się trzecim najmłodszym strzelcem bramki w historii Euro. Dał swej reprezentacji awans do półfinału i ponownie został wybrany zawodnikiem meczu. Dzięki występowi w wygranym z Francją finale stał się najmłodszym uczestnikiem meczu finałowego w historii Mistrzostw Europy. Wybrano go także najlepszym młodym zawodnikiem całego turnieju.

Wyśmienite występy na Euro 2016 stały za kolejnymi przyjemnymi chwilami w życiu Sanchesa. Najpierw zaczęły się nim interesować największe kluby w Europie, a walkę o jego podpis wygrał Bayern, płacąc Benfice za 19-latka aż 35 mln euro, choć krążą plotki, że cena w przypadku konkretnych osiągnięć piłkarza może wzrosnąć nawet do 70 mln. Następnie, już po transferze do mistrza Niemiec, Sanches został wybrany “Złotym Chłopcem”. Jest to nagroda dla najlepszego europejskiego zawodnika do lat 21.

Sam transfer do Bayernu był o tyle ciekawy (poza ceną), że wybuchło przy nim wielkie zamieszanie dotyczące wieku Sanchesa. Wszystko zaczęło się, gdy Guy Roux, francuski trener i były piłkarz ogłosił, że data narodzin Portugalczyka została zgłoszona kilka lat po rzeczonych narodzinach, co oznacza, że piłkarz musi być o 5 lub 6 lat starszy. – “Renato mówi, że ma 18 lat, ale powinniśmy spojrzeć wstecz. Jego data urodzenia była zgłoszona dopiero później i nie może być prawdziwa. Jestem pewien, że Renato Sanches ma 23-24 lata” – stwierdził Roux w lipcu 2016 roku. W efekcie Renato Sanches wytoczył Francuzowi proces, który ostatecznie wygrał. Oskarżenia od początku wydawały się bezpodstawne, piłkarz Bayernu bowiem urodził się i wychowywał w Portugalii, a niejasności dotyczące jego aktu urodzenia wynikały z zamieszania związanego z rozwodem jego rodziców.

W Bayernie Sanches zadebiutował 9 września w wygranym 2-0 meczu z Schalke. Wcześniej zdobył z Bawarczykami Superpuchar Niemiec, chociaż w meczu nie wystąpił. Jeśli szukać jakiejś rysy na idealnym jak do tej pory życiorysie młodej gwiazdy, to należy spojrzeć właśnie na jego przygodę z Bayernem. Wprawdzie Portugalczyk dzięki transferowi mógł dopisać do listy swych sukcesów zwycięstwo w Bundeslidze, lecz jego wkład w to dokonanie był niezbyt duży. Portugalczyk na boisku pojawił się w tym sezonie 25 razy, rozgrywając 903 minuty, co daje średnio 36 minut na występ. Nie strzelił w tym czasie żadnej bramki i nie zaliczył ani jednej asysty, do protokołu meczowego wpisał się trzykrotnie jedynie dzięki żółtym kartkom.

Renato Sanches w Bayernie

Mając na uwadze kwotę zapłaconą za Portugalczyka i oczekiwania, jakie mu stawiano, można powiedzieć, że nie spełnia oczekiwań. W styczniu serwis goal.com umieścił go w jedenastce największych rozczarowań pierwszej połowy sezonu. Problemy Sanchesa dostrzegł także Ancelotti, który w rozmowie z “Kickerem” powiedział: “Renato Sanches ma sporo problemów z aklimatyzacją. Głównie tyczy się to nowego języka, nowego kraju, nowego klubu i nowych kolegów z drużyny”. Trzeba jednak podkreślić, że Włoch słusznie podkreślił potencjał i wiek swego piłkarza. Prawdopodobnie od żadnego piłkarza w Europie grającego obecnie dla kadry U21 nie oczekuje się więcej. A przecież Sanches ma dopiero 20 lat, nawet Asensio jest wprowadzany do składu Królewskich bardzo powoli. Ostatnio coraz więcej mówi się o odejściu Portugalczyka z Bayernu, być może mały krok w tył pomógłby mu zrobić dwa duże skoki w przód.

Jeśli chodzi o karierę reprezentacyjną, to Sanches zaliczył prawie wszystkie jej szczeble, ominął jeden, mianowicie U21. Jak do tej pory nie rozegrał na tym poziomie ani jednego meczu. Zaczynał w U15, przeszedł U16, rozegrał aż 19 spotkań w U17 i 12 w U19, ale jakimś cudem przeskoczył U21 i od razu znalazł się w dorosłej reprezentacji, w której zadebiutował 25 marca 2016 roku w przegranym 1-0 meczu z Bułgarią. Następnie nadszedł czas na Mistrzostwa Europy, o których już pisałem. Na razie Sanches ma na swoim koncie 13 występów dla dorosłej kadry.

Jeden nieudany sezon w wieku 20 lat, w jednej z najsilniejszych lig, w jednym z najlepszych zespołów świata, w którym rywalizacja na każdej pozycji jest zacięta jak wyraz twarzy Antoniego Macierewicza, nie może przekreślać tak utalentowanego piłkarza jak Renato Sanches. I mam nadzieję, że Portugalczyk pokaże, co potrafi właśnie na Euro w Polsce.