Kolejny bohater naszego cyklu swoje pierwsze kroki w piłkarskim świecie stawiał w tej samej akademii, która stoi za ukształtowaniem piłkarzy takich jak Dejan Stankovic, Nemanja Vidic czy Aleksandar Kolarov. Chodzi rzecz jasna o piłkarza Liverpoolu, Marko Grujica.

Jego obecny menedżer, Jurgen Klopp, powiedział o nim: “Jeśli miałbym go opisać w paru słowach, to powiem, iż jest wysoki, szybki i posiada dobrą technikę. Może popisywać się dobrymi podaniami, a także zaliczać udane dryblingi. Jest młody i ma czas na spokojny rozwój talentu. Myślę, że może stać się świetnym graczem”. A dodać należy do tego, że jest niesamowicie przystojny, przynajmniej tak twierdzi jedna z moich koleżanek. Słowa Kloppa mogą, rzecz jasna, być przesadzone – po pierwsze, pochodzą z konferencji, na której oficjalnie ogłoszono dołączenie Grujica do drużyny The Reds; po drugie, rzadko spotyka się menedżerów, którzy publicznie krytykują swoich zawodników.

Niemniej trudno znaleźć w tych słowach Niemca choć jeden punkt, o którym można by z całą pewnością powiedzieć, że nie jest prawdziwy. Grujic w wieku dziewiętnastu lat był jednym z najważniejszych punktów zespołu Crveny Zvezdy, z którym w sezonie 2015/16 zdobył mistrzostwo Serbii. Pomocnik rozegrał wówczas w lidze 29 spotkań, strzelając 6 bramek i zaliczając 7 asyst. Za te osiągnięcia młody Serb nominowany został w plebiscycie Golden Boy Award i znalazł się w gronie czterdziestu najlepszych piłkarzy poniżej 21. roku życia. Tak wyśmienity sezon musiał poskutkować zainteresowaniem europejskich gigantów. Pierwsi do Grujica zgłosili się przedstawiciele Interu Mediolan, okazało się jednak, że to Jurgen Klopp ma większą siłę perswazji i w grudniu 2015 roku młody Serb uzgodnił warunki kontraktu z Liverpoolem. Anglicy zapłacili za niego pięć milionów funtów i od razu wypożyczyli swojego nowego piłkarza z powrotem do Crveny.

Marko Grujic w Crvenie Zvezdzie

Klopp zadzwonił do młodego Serba osobiście i szybko przekonał go do transferu. “Gdy taki trener rozmawia z tobą osobiście przez telefon” – mówił później Grujic – “to można mówić o wielkim zaszczycie. Tamto wydarzenie utwierdziło mnie w chęci dołączenia do Liverpoolu. Jest bardzo znany z tego, że lubi pracować z młodymi zawodnikami. To on stworzył Suboticia, Lewandowskiego i Kagawę”.

Jak zresztą zapewnia niemiecki menedżer, skauci Liverpool obserwowali młodego Serba od przynajmniej kilku lat. Gdy bowiem Niemiec objął The Reds, od razu przedstawiono mu nagrania i analizy dotyczące Grujica. Nie można zatem powiedzieć, by liverpoolczycy działali pod wpływem impulsu lub kompilacji z Youtube.

W samej Crvenie Zvezdzie Marko Grujic zadebiutował już 26 maja 2013 roku, czyli w wieku zaledwie siedemnastu lat. Swoją pierwszą bramkę strzelił dwa lata później, w wygranym 2-0 meczu z FK Novi Pazar.

Latem 2016 roku Serb wreszcie na stałe dołączył do ekipy Kloppa i zdecydował, że będzie grał z numerem 16 na plecach. Ewidentnie nie czuł się jeszcze na tyle pewnie, by przejąć legendarną ósemkę po samym Stevenie Gerrardzie. Trzeba przyznać, że to mądra decyzja, bo mimo że Grujica w oczywisty sposób ciągnie do tego, by mieć ósemkę na plecach (ósemkę wybierał i w Crvenie i w rezerwach Liverpoolu), to ta w Liverpoolu zdaje się być cięższa od innych i wiąże się z nią niepotrzebna presja.

Młody Serb w Liverpoolu od razu stanął przed wielką szansą. Wielu kluczowych piłkarzy The Reds odpoczywało po Euro we Francji, więc wiadomo było, że szanse dostaną młodzi zawodnicy. Grujic całkiem nieźle wykorzystał czas, jaki dostawał w meczach towarzyskich. Strzelał bramki i zaliczał niezłe występy. Miał także spory udział w zwycięstwie Liverpoolu nad Barceloną na Wembley. Anglicy wygrali aż 4-0, a Serb strzelił wspaniałą bramkę głową. Wydawało się, że młody pomocnik będzie ważnym elementem szerokiego składu i, kto wie, może nawet wywalczy sobie miejsce w pierwszym składzie. Wprawdzie konkurencję miał poważną, bo musiał rywalizować z kapitanem Liverpoolu Jordanem Hendersonem, utalentowanym Emre Canem, sprowadzonym za 25 milionów funtów Georginio Wijnaldumem, klasowym Adamem Lallaną oraz z doświadczonym Lucasem Leivą. Jakkolwiek po okresie przygotowawczym wydawało się, że Grujic nie jest pozbawiony szans.

Niestety obecnego sezonu Grujic nie może zaliczyć do udanych. W barwach Liverpoolu pojawił się na boisku siedem razy, rozgrywając łącznie tylko 217 minut i zaliczając w tym czasie jedną asystę. Jeśli jednak wziąć pod uwagę samą Premier League, to Grujic wyszedł na boisko jedynie cztery razy i rozegrał łącznie 38 minut… Oprócz tego występował także w rezerwach klubu z Anfield. Tam na boisku pokazał się czterokrotnie, rozgrywając 330 minut. Nie zapisał na koncie ani bramki, ani asysty. Liverpool wciąż walczy w lidze o miejsce gwarantujące grę w Lidze Mistrzów, więc wydaje się, że dorobek Grujica nie ulegnie znacznej poprawie.

Były piłkarz Crveny sam jednak przewidywał, że w Anglii może nie być łatwo. “Przychodzę z ligi serbskiej, która jest dużo łatwiejsza niż Premier League – powiedział w jednym z wywiadów. – Różnica pomiędzy futbolem w Serbii a tym w Anglii jest ogromna i będę musiał się dostosować. Gra jest szybsza, a tempo dużo wyższe niż to, do którego jestem przyzwyczajony. Czuję jednak, że mam umiejętności, które pomogą mi się szybko w tym odnaleźć”.

Marko Grujic przy piłce

Czy się dostosował? Trudno powiedzieć. Na pewno nie można go jeszcze skreślać, gdy wchodzi bowiem na boisko, choćby na pięć minut, w jego grze i sposobie poruszania się, wciąż można odnaleźć tą samą pewność siebie, którą emanował na początku swej przygody z angielską piłką. Liverpool jest obecnie na trzecim miejscu w tabeli i ma wielkie szanse na grę w Lidze Mistrzów. Jeśli tak się stanie, Kloppowi będzie potrzebny jeszcze szerszy skład, a co za tym idzie, piłkarze jak Grujic powinni otrzymywać wówczas dużo więcej szans. Klopp potrafi pracować z młodzieżą jak mało kto i wystarczy tutaj podać przykład Divocka Origiego, który wprawdzie wciąż nie stał się gwiazdą, ale dostał od Kloppa w tym sezonie aż 41 szans. Grujic jest młody, musi więc czekać i ciężko pracować, a niemiecki menedżer z pewnością mu to wynagrodzi.

Jeśli chodzi o grę w reprezentacji, to Grujic przebył wszystkie szczeble, począwszy od U16. Jak do tej pory w młodzieżowych reprezentacjach Serbii zaliczył aż 35 występów, z czego 10 w kadrze U21, w której zresztą zaczął grać w wieku dziewiętnastu lat. Nagrodą za dobrą grę w Crvenie było powołanie do pierwszej reprezentacji Serbii, jakie Grujic otrzymał od Slavoljuba Muslina. Pomocnik zadebiutował 25 maja 2016 roku w meczu z Cyprem. Od tamtej pory Grujic jeszcze dwukrotnie zagrał dla dorosłej kadry Serbii.

Wielu polskich fanów Liverpoolu już dziś zaciera ręce na samą myśl, że będą mogli zobaczyć Marko Grujica z bliska. W czerwcu zagra on bowiem na Mistrzostwach Europy U21, które odbędą się w Polsce. Pomocnik The Reds bez wątpienia będzie jedną z największych gwiazd tego turnieju.