Kiedy w B-Klasie trafia się wreszcie lewonożny zawodnik, mówi się, że lewą nogą mógłby wiązać krawaty. Co w takim razie powiedzieć o Marco Asensio? Jeśli zachować skalę umiejętności, to można chyba tylko rzec, że Hiszpan swoją lewą nogą mógłby przeprowadzać operacje na otwartym sercu. I to z zamkniętymi oczami. A takie umiejętności, to nie koniec darów, jakie Asensio otrzymał od losu. Nie dość zatem, że ma magiczną lewą nogę, to jeszcze gra na skrzydle (a więc szansa na zostanie gwiazdą z okładek „Bravo Sport”), jest zawodnikiem Realu Madryt, urodził się na Majorce, a dziewczyny zakochują się w jego plakatach.

Trudno nie odnieść wrażenia, że zawodnik Królewskich trafił przed narodzinami szóstkę w totka, bo z tego opisu wynika, że urodził się nie mniej szczęśliwie niż Paris Hilton, choć w przeciwieństwie do niej musiał się sporo napracować, by w wieku dwudziestu jeden lat być w tym właśnie miejscu. Rzecz jasna Asensio nie zapukał nagle do bram Santiago Bernabeu i nie powiedział: “Od dziś tutaj gram”. Wcześniej musiał uczyć się piłki na nieco niższym poziomie, bo w zespole Mallorci w drugiej La Lidze. Zadebiutował tam 27 października 2013 roku, czyli licząc sobie siedemnaście lat. Dla Los Bermellones w ciągu dwóch sezonów rozegrał 56 meczów, strzelił 7 bramek i zaliczył 9 asyst.

Marco Asensio w RCD Mallorca

Następnym przystankiem dla Marco Asensio był kataloński Espanyol, oznaczało to, że przenosił się na poziom La Liga. W sezonie 2015/16 wystąpił w barwach Espanyolu aż 37 razy, strzelił 4 bramki i zaliczył 13 asyst, co daje 17 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej w wieku dwudziestu lat w przeciętnej hiszpańskiej drużynie. Całkiem nieźle.

Rzecz jasna Asensio już wtedy był zawodnikiem Realu Madryt, a do Espanyolu został jedynie wypożyczony, lecz dopiero przed obecnym sezonem Królewscy uznali, że młody Hiszpan jest już gotów przywdziać biały trykot. Jak na razie jest w drużynie Zinedine’a Zidane’a rezerwowym i wchodzi na boisko w końcówkach spotkań lub gdy któryś z gwiazdorów pierwszego składu jest kontuzjowany, lub musi odpocząć. Jakkolwiek roli Asensio nie można umniejszać. Do tej pory w barwach Realu wystąpił w trzydziestu spotkaniach, rozgrywając 1616 minut. Daje nam to średnio około 54. minuty na każde pojawienie się na boisku. Nie można zatem powiedzieć, by wychowanek Mallorci grał ogony. W tym czasie strzelił 9 bramek (pierwszą już w debiucie), a asystował 3 razy. To z kolei sprawia, że Asensio średnio raz na 134 minuty (półtora meczu) ma udział przy bramce Realu. Nie jest to jeszcze poziom Ronaldo, ale też już z Kucharczykiem porównywać go nie wypada. Można też zauważyć pewną zmianę w grze Hiszpana. O ile wcześniej zawsze częściej asystował, niż strzelał, o tyle w tym sezonie proporcje się odwróciły. Może to tylko wyjątkowy sezon, a może po prostu Asensio dojrzewa jako piłkarz i coraz większą odpowiedzialność bierze na swoje barki.

Gra dla Realu oznacza także występy w Lidze Mistrzów. Asensio jak do tej pory zaliczył tam pięć występów, strzelił dwie bramki i raz asystował. Średnio co 70 minut brał udział przy bramce swojego zespołu, a debiutanckiego gola w Lidze Mistrzów strzelił w wygranym 5-1 meczu z Legią Warszawa.

Marco Asensio po bramce

Zresztą rozwój widać także w wartości piłkarza. Coraz więcej osób zwraca na niego uwagę i coraz częściej rozpoznają go nawet laicy. Transfermarkt wycenia Hiszpana na 15 mln euro, ale wątpliwe, by Real – jeśli chciałby sprzedawać swojego skrzydłowego – wypuścił go za taką kwotę. Przy dzisiejszych cenach, kwotę tę należałoby podwoić, a może nawet potroić, bo chodzą pogłoski, że Real odrzucał kilkudziesięciomilionowe oferty brytyjskich gigantów.

Grając na takim poziomie, nie można być długo niezauważonym przez selekcjonerów, nawet starając się przebić do kadry tak mocnej jak Hiszpania. Asensio zadebiutował w pierwszej reprezentacji 29 maja 2016 roku w meczu z Bośnią i Hercegowiną. Ogólnie w kadrze wystąpił dopiero dwa razy. Wcześniej błyszczał w meczach młodzieżowych reprezentacji swojego kraju. W drużynie U19 w dwunastu meczach strzelił osiem bramek, z kolei w U21 dotychczas w czternastu spotkaniach zdołał cztery razy pokonać bramkarzy przeciwników.

Czy można jednak dziwić się, że Marco Asensio Willemsen jest aż tak uzdolniony? Nie dość, że urodził się w Hiszpanii, to jeszcze ma holendersko-baskijskie korzenie. To wprawdzie sprawa bardziej dla genetyków, ale wydaje się, że jeśli Asensio miał uprawiać jakiś sport, to od początku skazany był na piłkę.

Ostatnio przedstawialiśmy w liczbach niektóre aspekty gry Maxa Meyera, porównajmy więc teraz z młodym Niemcem Marco Asensio. Obaj średnio oddają w meczu tyle samo strzałów (1,3 na spotkanie). Jeśli chodzi o celność podań, to Hiszpan wypada nieco lepiej, podaje z celnością 87,6%, przy 86% Meyera. Kolejna statystyka, czyli straty, również wypada na korzyść piłkarza Realu, średnio traci piłkę 0,7 razu na mecz (Meyer 0,9 razu na mecz). Ostatnim aspektem, jaki wzięliśmy pod uwagę przy ocenie gry piłkarza Schalke, były błędy techniczne. Tutaj również nieznacznie góruje Asensio. Skrzydłowemu Królewskich przytrafia się średnio jeden taki błąd na mecz. U Meyera ten wskaźnik wynosi 1,1.

Jednakże tak jak wtedy, gdy porównywaliśmy Meyera z Dembele, tak i teraz naszym celem nie było przekonywanie, który z nich jest lepszym piłkarzem. Grają w różnych zespołach i różnych ligach. Naszym zamiarem jest jedynie sprawdzenie, czy nieprzypadkowo mówi się o nich w ten, a nie inny sposób. O obydwu bowiem (o Meyerze i Asensio) powtarza się, że są wyśmienitymi technikami. I cóż… te statystyki zdają się to potwierdzać.

Marco Asensio

Swoją drogą czy piłkarz, który grając dla Espanyolu, zostaje wybrany odkryciem sezonu w La Liga i strzela bramki w czterech różnych debiutach może bazować na przypadku? Asensio słynie ze swej wyśmienitej techniki oraz niesamowitej szybkości, co zresztą wykorzystuje z pełną premedytacją, często decydując się długie i trudne rajdy, nierzadko z kilkoma zawodnikami na plecach. Jeśli dodać do tego całkiem nieźle bite stałe fragmenty gry i bardzo dobry drybling to może się okazać, że właśnie oglądamy przyszłego zdobywcę wielu nagród, a kto wie, może nawet Złotej Piłki (tak, zdajemy sobie sprawę, że wielu było już takich młodzieńców, ale dlaczego niby nie zaryzykować po raz kolejny?).

Poza tym już dziś można zaobserwować u Asensio to, co mają dwaj najwięksi współcześni piłkarza, czyli Messi i Ronaldo. Oprócz wszystkiego, co wymienione powyżej, Hiszpan tak jak ta wybitna dwójka, ma wielki ciąg na bramkę. Uwielbia ścinać ze skrzydła do środka boiska, skąd może oddawać groźne strzały.

Doprawdy, jeśli Ligę Mistrzów ogląda się dla Messiego, Ronaldo, Lewandowskiego czy Neymara, to Mistrzostwa Europy drużyn do lat 21 ogląda się właśnie dla Asensio.