Chyba nikt nie przypuszcza, że Anthony Davis po jednym ledwie sezonie w barwach Los Angeles Lakers – gdzie trafił latem w ramach wielkiej wymiany z New Orleans Pelicans – mógłby opuścić Miasto Aniołów. Po zakończeniu obecnego sezonu Davis będzie mógł podpisać nowy kontrakt i choć wszyscy zgodnie wskazują na Lakers to jednak sam zainteresowany wcale nie wyklucza przenosin do… Chicago.

Przygoda Davisa w Los Angeles zaczęła się bardzo dobrze. Lakers po sześciu meczach mają bilans 5-1, a podkoszowy gra bardzo dobrze, czego dowodem jest nagroda dla najlepszego gracza ubiegłego tygodnia w konferencji zachodniej. Davis w trzech meczach notował średnio 32 punkty, 13 zbiórek oraz prawie trzy bloki, a jego współpraca z LeBronem Jamesem układa się na razie niezwykle obiecująco. Mimo wszystko, Davis co jakiś czas przypomina wszystkim, że bardzo kusząca jest dla niego wizja gry w Chicago, a więc w rodzinnym mieście. Spekulacji jest coraz więcej, jako że Davis po zakończeniu trwających rozgrywek wejdzie na rynek wolnych agentów.

Nic więc dziwnego, że fani Lakers mogą się nieco denerwować słysząc kolejne wypowiedzi swojego nowego ulubieńca. Tak się akurat składa, że drużyna z Los Angeles kolejne spotkanie rozegra w Chicago. Wykorzystał to Davis, organizując w poniedziałek spotkanie z uczniami w szkole średniej, do której kiedyś sam uczęszczał. Zapytano go tam, czy gdyby miał szansę to zagrałby dla chicagowskich Byków. Początkowo dyplomatyczna odpowiedź – „nic się nie równa z grą w rodzinnym mieście” – nagle zmieniła się w niejednoznaczną deklarację. Davis przypomniał bowiem, że latem przyszłego roku kończy mu się umowa i że gra dla Bulls jest jedną z możliwości.

Dla Davisa samo miasto, w którym się urodził i wychował, jest mekką koszykówki – a nie Nowy Jork, jak się powszechnie uważa. Czy to wystarczy, by przekonać go do gry pod dachem United Center? Na razie zostaje mu wtorkowe starcie Lakers i Bulls, choć 26-latek może jeszcze wrócić do Chicago w lutym – wtedy bowiem odbędzie się Mecz Gwiazd (pierwszy w Wietrznym Mieście od 1988 roku), a w takiej formie absencja Davisa w tym starciu byłaby ogromną niespodzianką. On sam wyraził więc nadzieje, że uda mu się załapać do składu All-Stars z Zachodu i zaprezentować się przed publicznością. Davis nadal podkreśla jednak, że jego najważniejszym celem jest zdobycie mistrzostwa z Los Angeles Lakers w tym sezonie.