Paul George w sobotę zdobył aż 37 punktów w ledwie 20 minut gry, czym przeszedł do historii NBA i po dwóch spotkaniach ma na koncie łącznie aż 70 oczek. Tak znakomity start skrzydłowego może tylko cieszyć kibiców Los Angeles Clippers, tym bardziej że George bardzo szybko wrócił do znakomitej formy, którą pokazywał już w poprzednim sezonie.

Clippers wygrali w sobotę z drużyną Atlanta Hawks aż 150-101, a różnica aż 49 punktów to najlepszy wynik w historii klubu z Miasta Aniołów. Do zwycięstwa pod nieobecność Kawhi Leonarda poprowadził ich Paul George, który tym razem zdobył aż 37 punktów – potrzebował do tego zaledwie 20 minut. W historii NBA to najlepszy występ w tak krótkim czasie. Po spotkaniu bohater Clippers trochę więc żałował, że nie zagrał więcej, jako że wtedy miał naprawdę sporą szansę, aby po raz pierwszy w karierze dobić do granicy 50 oczek. Trener Doc Rivers nie chciał jednak ryzykować jakiejś kontuzji jednego z najlepszych swoich graczy, tym bardziej, że wynik spotkania dawno był już rozstrzygnięty.

George po meczu oficjalnie potwierdził dziennikarzom, że wrócił. Nie był zadowolony ze swojego pierwszego występu, choć już wtedy zdobył 33 punkty. Teraz miał jednak więcej powodów do uśmiechu, bo nie dość, że zaliczył swoje pierwsze zwycięstwo z Clippers to jeszcze po raz pierwszy zagrał w rodzinnym Los Angeles. Jak sam potem mówił, to jedna z najważniejszych dla niego rzeczy. Pytany z kolei o świetną formę mówił, że czuje się tak jak gdyby miał po prostu nowe barki – to efekt dwóch operacji w odstępie miesiąca, dzięki którym PG13 pozbył się problemów, które dokuczały mu w poprzednim sezonie. Jak widać po dwóch meczach, George rzeczywiście jest niemal jak nowonarodzony – a to bardzo dobre informacje dla walczących w tym sezonie o mistrzostwo ligi Clippers.