Los Angeles Clippers byli ubiegłego lata największym wygranym na rynku, pozyskując nie jednego, ale dwóch zawodników formatu all-star. Kawhi Leonard oraz Paul George postanowili połączyć siły, lecz kibice z Los Angeles cały czas nie mieli jeszcze okazji zobaczyć tej dwójki w akcji. Powodem absencja George’a spowodowana kontuzją.

Już niedługo, już za chwilę – Paul George może wrócić do gry już w przyszłym tygodniu i zadebiutować w barwach Clippers u boku Leonarda. Jak się bowiem okazuje, na sobotę zaplanowany został normalny trening na pełnym kontakcie z udziałem George’a – jego pierwszy w nowej drużynie. 29-latek pauzuje z powodu kontuzji obu barków, które zmusiły go do dwóch operacji. Jeśli jednak w sobotę uda mu się bez problemu zaliczyć trening to skrzydłowy może wrócić do gry już za kilka dni.

Będzie to spore wzmocnienie dla Clippers – powrót pozostającego poza grą od maja George’a z pewnością doda drużynie dodatkową jakość, tym bardziej że PG13 był w ubiegłym sezonie jednym z najlepszych zawodników w całej lidze (w głosowaniu na MVP sezonu regularnego uplasował się na trzecim miejscu). LAC po ośmiu meczach sezonu legitymują się bilansem 5-3, sprawnie zarządzając przy okazji czasem gry Leonarda. Można się spodziewać, że George po powrocie do gry także nie zostanie od razu rzucony na głęboką wodę i minie trochę czasu zanim zacznie grać na swoim najlepszym poziomie.

Sam zainteresowany jeszcze w październiku mówił w rozmowie z dziennikarzami, że poddanie się operacji to była bardzo dobra decyzja, bo barki znów mają się znakomicie. Doc Rivers z kolei dodaje, że jego zawodnik wręcz nie może się doczekać powrotu do gry i w zasadzie wszyscy w Los Angeles (może wszyscy poza Lakers) ostrzą sobie zęby na ten comeback. George w poprzednich rozgrywkach, wtedy w barwach zespołu Oklahoma City Thunder, notował średnio 28 punktów, 8.2 zbiórki, 4.1 asysty oraz 2.2 przechwyty na mecz, trafiając przy tym prawie 39 procent rzutów za trzy.