Polska remisuje 1:1 z Irlandią na Stadionie Miejskim we Wrocławiu. Biało-Czerwoni zaprezentowali się bardzo słabo. Jedyną bramkę dla naszej drużyny zdobył Mateusz Klich, który w dwójkowej akcji z Arkiem Milikiem otworzył szczelną defensywę rywali. Poszukując najlepszego określenia tej rywalizacji, powiemy, że mecz się odbył i w sumie w tym zdaniu są zawarte wszystkie najważniejsze informacje. 

Sporo zmian personalnych

Spotkanie Biało-Czerwonych z Irlandią zapowiadaliśmy, jako setny występ Roberta Lewandowskiego. Ostatecznie do jubileuszu nie doszło. Reprezentant Polski zdecydował, że mecz z Portugalią na Stadionie Śląskim będzie lepszym wyborem. 

Przed dzisiejszym meczem Jerzy Brzęczek zdecydował się sześć zmian. Między słupkami pojawił się Wojciech Szczęsny w miejsce Łukasza Fabiańskiego. Od prawej strony Tomasz Kędziora zastąpił Bartosza Bereszyńskiego. Marcin Kamiński zagrał z Kamilem Glikiem na stoperze. W środku pola szansę na występ otrzymał Karol Linetty. W ataku włoski duet Milik i Piątek pojawił się w miejscu Lewandowskiego i Zielińskiego. Martin O’Neill desygnował do gry mocno przebudowany skład, w którym wiele nazwisk było anonimowych dla postronnych kibiców. 

Pierwsza połowa meczu nie porwała. W przeciwieństwie do rywalizacji w Bolonii, Biało-Czerwoni rozpoczęli wolno i nie potrafili zdominować przeciwnika. Irlandczycy po ostatniej passie czterech porażek w pięciu spotkaniach postawili przede wszystkim na brak straconej bramki. Martin O’Neill ustawił drużynę w formacji 5-3-2, zabezpieczając przede wszystkim obrońców. Polacy nie narzucili swojego stylu gry przeciwnikowi. Największe zagrożenie stwarzaliśmy po stałych fragmentach gry. Biało-Czerwoni solidnie popracowali nad tym aspektem na treningach. Najgroźniej było po aucie, który wykonał Arkadiusz Reca. Dobre przedłużenie piłki stworzyło szansę Milikowi, jednak snajper Napoli po raz kolejny w kadrze – spudłował. O ile można było chwalić naszą drużynę za pierwszą połowę w meczu z Włochami, tak dzisiaj było słabo. Wszyscy kibice zgromadzeni we Wrocławiu liczyli na zmianę obrazu gry po przerwie. Po obu drużynach nie było widać chęci do biegania. Zaangażowanie stało na niskim poziomie. Stojanov w pełnym wydaniu. 

Jerzy Brzęczek od 46 minuty wypuścił do gry Damiana Kądziora, który zastąpił Rafała Kurzawę. Odświeżenie na skrzydłach było konieczne. Gdy wydawało się, że w tym meczu zobaczymy mocne 0:0, to drużyna gości otworzyła wynik rywalizacji. Po dobrym dośrodkowaniu z prawej strony O’Dowdy bramkę głową zdobył O’Brien. The Boys in Green nie grając niczego szczególnego, wyszli na prowadzenie w 53 minucie. W tej akcji w defensywie zawiódł Kuba Błaszczykowski, który dopuścił   do dośrodkowania. Z pewnością nie był to udany debiut Krzysztofa Piątka, który został zmieniony 60 minucie przez Mateusza Klicha. Dodatkowo boisko w tym samym czasie opuścił Kamil Glik, zmieniony przez Jana Bednarka. Drużynie się po prostu nie chciało. Arkadiusz Reca popełniał w dzisiejszym spotkaniu sporo błędów. Z pewnością potrzebuje jeszcze dużo pracy, żeby lepiej realizować założenia taktyczne. Po zmianie stron liczyliśmy na poprawę, ale nic takiego nie nastąpiło.

Gdy wydawało się, że spotkanie dobiegnie końca z wynikiem 0:1, bramkę dla naszej drużyny zdobył Mateusz Klich. Pomocnik Leeds United pojawił się na murawie w drugiej połowie. Kombinacyjna akcja dwójkowa z Arkiem Milikiem dała wyrównującego gola. Po tej bramce w końcu obudzili się nie tylko nasi piłkarze, ale także kibice, których skutecznie usypiano przez 88 minut. Można powiedzieć, że szkoda, iż tak późno, ponieważ wkrótce arbiter zakończył rywalizację. Jednocześnie było słychać ulgę w całym kraju, uff w końcu koniec.

Wiele pracy przed reprezentacją Polski

Podsumowując, Irlandczycy w dzisiejszym meczu pokazali, że wcale nie trzeba mieć mocnych nazwisk na boisku, a wystarczy odpowiedni poziom zaangażowania i agresji. Polacy wywołali fale optymizmu po rywalizacji w Bolonii, jednak za ten mecz zasłużyli na krytykę. We Wrocławiu pojawiły się gwizdy, co nie mogło nikogo dziwić. Bardzo słabe spotkanie w wykonaniu Biało-Czerwonych. Irlandia nie była żadnym wybitnym zespołem, a wynik idzie w świat. Remis w tym meczu trzeba odebrać, jako słaby rezultat.