Novak Djokovic to pierwszy tenisista, który zameldował się w finale pierwszej imprezy wielkoszlemowej rozgrywanej w 2020 roku – Australian Open. Reprezentant Serbii w czwartkowym półfinale okazał się lepszy od Rogera Federera, który, jak sam przyznał, nie wierzył, iż jest w stanie znaleźć przepis na pokonanie tenisisty pochodzącego z Belgradu.

Już przed rozpoczęciem rywalizacji pomiędzy Rogerem Federerem a Novakiem Djokoviciem wiadomo było, że Serb nie będzie jedyną przeszkodą dla Szwjacara, bowiem ten zmagał się również z kontuzją pachwiny. Pomimo to jednak zdecydował się wyjść na kort. Poważnie zagrozić faworyzowanemu rywalowi mu się nie udało, gdyż Djoković triumfował 7:6(1), 6:4, 6:3. Popularny “Maestro” na pomeczowej konferencji prasowej przyznał, że robił wszystko, co mógł, aby dobrać się do skóry reprezentanta Serbii. – Nie miałem nic do stracenia. Próbowałem jak najmniej poruszać się po korcie, skracać wymiany i urozmaicać grę. Na początku meczu dobrze returnowałem, ale mój pierwszy serwis nie działał tak dobrze, a wszyscy dobrze wiemy, jak trudno się z nim rywalizuje, gdy dajesz mu swoje drugie podanie. Na pewno był ode mnie lepszy, to nie podlega dyskusji.

Szwajcar zdradził, że nie dawał sobie większych szans na pokonanie Djokovicia, ale to nie było tak, iż wyszedł na kort tylko po to, aby przegrać. – To, przez co przeszedłem, było okropne. Wejście i zejście z kortu były niezłe. O tym, co pomiędzy, należy zapomnieć. Dawałem sobie 3 proc. szans na zwycięstwo. Ale wyszedłem do gry, bo nigdy nic wiadomo. To frustrujące, lecz gdybym nie widział dla siebie jakichkolwiek szans, nie pojawiłbym się na korcie – podsumował.

Djokovic powalczy o ósmy w karierze tytuł Australian Open. Jego szyki pokrzyżować będzie chciał lepszy w drugim półfinale – Alexander Zverev albo Dominic Thiem.