Na wypadek gdyby tegoroczny All-Star Game nie był zbyt emocjonujący, koszykarze Boston Celtics i Los Angeles Clippers w ostatnim meczu przed przerwą na Mecz Gwiazd zapewnili nam w czwartek niesamowite emocje. Dopiero po dwóch dogrywkach – czyli po 58 minutach spotkania – poznaliśmy bowiem zwycięzcę, którym okazali się być Celtowie prowadzeni przez fantastycznego Jaysona Tatuma.

To był fantastyczny pojedynek dwóch znakomitych drużyn, który do ostatnich chwil trzymał w napięciu. Istny dreszczowiec, dzięki któremu przypominamy sobie dlaczego NBA jest tak popularna. Ten mecz miał bowiem niemal wszystko – dramatyczne zwroty akcji, wielkie rzuty i jeszcze większe odpowiedzi. Najwięcej powodów do uśmiechu mają jednak koniec końców fani Boston Celtics, także dlatego, że jeszcze przed All-Star Game bardzo jasno zaświeciła gwiazda Jaysona Tatuma. Jak to określił po spotkaniu jego kolega z drużyny Kemba Walker – skrzydłowy był po prostu najlepszym graczem na parkiecie. To spory komplement, tym bardziej, że przecież do Bostonu przyjechali Clippers z Kawhi Leonardem na czele. To jednak nie był udany mecz dla dwukrotnego mistrza NBA, który szczególnie w końcowych minutach miał sporo problemów i popełnił kilka bardzo kosztownych błędów. Przyćmił go więc młodszy Tatum, który zakończył zmagania z dorobkiem 39 punktów (najwięcej w meczu) oraz dziewięciu zbiórek.

21-latek trafiał wielkie rzuty w końcówce czwartej kwarty, a potem także w obu dogrywkach, choć trzeba powiedzieć, że Bostończycy mogli liczyć także na innych zawodników, bo ważne akcje w tych kluczowych momentach spotkania mieli też m.in. Marcus Smart czy Gordon Hayward. Tym samym drużyna z Beantown może w dobrych humorach rozpocząć przerwę na Weekend Gwiazd – jest to upragniona przez Celtics laba, gdyż od początku tego roku tempo rozgrywania spotkań było iście szalone. Złe humory mają za to gracze Clippers, bo to kolejna już ich porażka na wyjeździe, choć tym razem byli bardzo blisko. Trener Doc Rivers po spotkaniu był wściekły na sędziów, a wszystko za sprawą kontrowersyjnej decyzji arbitrów, którzy nie uznali rzutu Lou Williamsa na remis, twierdząc że wcześniej nastąpił faul. Mogło być to kluczowe trafienie, tym bardziej, że Sweet Lou stanąłby jeszcze na linii rzutów wolnych z szansą na zdobycie prowadzenia. Warto dodać, że LAC mieli w drugiej połowie utrudnione zadanie, gdyż wcale nie zagrał wtedy Paul George – odnowił mu się niestety uraz ścięgna udowego.

W czwartkową noc mieliśmy jeszcze tylko jedno spotkanie w NBA – Oklahoma City Thunder przyjechali do Nowego Orleanu i ograli po dość zaciętym meczu tamtejszych Pelicans, wygrywając tym samym wszystkie cztery pojedynki z OKC w tym sezonie. Nie pomógł świetny występ Ziona Williamsona, który akurat z Thunder zagrał po raz pierwszy w karierze i poprawił nawet o jeden punkt swój rekord kariery, zdobywając 32 punkty. Tymczasem sześciu graczy OKC zdobyło w tym starciu dziesięć lub więcej oczek, a najlepszym strzelcem zespołu był Danilo Gallinari, który zapisał na konto 29 punktów. Przed nami weekend gwiazd i trochę odpoczynku od normalnego grania – w piątek zmierzą się gwiazdy i celebryci oraz potem także młodzi, w sobotę czas na konkursy, a w niedzielę danie główne, czyli All-Star Game!