Sobota podczas All-Star Weekend to zawsze dzień konkursów. W tym roku emocji było naprawdę sporo i można rzec, że zawodnicy stanęli na wysokości zadania. Nie obyło się także bez kontrowersji – wielu uważa, że Aaron Gordon już po raz drugi został okradziony ze zwycięstwa w konkursie wsadów!

Sobotni wieczór zaczął się od corocznego przemówienia komisarza Adama Silvera, który jak co roku rozmawiał z dziennikarzami na temat obecnego stanu NBA. Pojawił się więc temat Chin i sporych strat, jakie poniesie liga w związku z wypowiedzią jednego z generalnych menedżerów z października. NBA straciła setki milionów dolarów, a w tej chwili nie wiadomo nawet czy odbędą się mecze przedsezonowe zaplanowane na ten rok w Chinach. Jak jednak dodał Silver, jego zdaniem relacje między ligą a Chinami koniec końców wrócą do normy. Komisarz odniósł się także do dwóch wielkich legend, jakie NBA straciła na początku tego roku – na początku stycznia zmarł David Stern, były komisarz ligi, a pod koniec stycznia w tragicznym wypadku helikoptera zginął Kobe Bryant oraz osiem innych osób. NBA na wiele sposobów oddaje hołd zmarłym, a Silver ogłosił w sobotę, że od tego roku nagroda dla MVP meczu gwiazd będzie nosić imię Bryanta.

Zaskakujący zwycięzcą konkursu umiejętności

Już pierwszych zawodach – konkursie umiejętności – nie zabrakło wielkich emocji. Co prawda ubiegłoroczny triumfator Jayson Tatum odpadł już w pierwszej rundzie, gdzie pokonał go Domantas Sabonis, lecz Litwin zameldował się w finale i tam stoczył świetny bój z Bamem Adebayo. Obaj zawodnicy wystąpią w niedzielę w All-Star Game po raz pierwszy w karierze. W pojedynku dwóch wysokich graczy z konferencji wschodniej górą okazał się być Adebayo, który przed sobotnim konkursem trafił… jedną z jedenastu prób za trzy. Tymczasem w sobotę pokazał, że być może już czas, aby dodać rzut za trzy do swojego stałego repertuaru, bo trafił trzy trójki i pokonał kolejno Spencera Dinwiddie, Pascala Siakama oraz Sabonisa, zgarniając trofeum za zwycięstwo. Co ciekawe, według bukmacherów podkoszowy Miami Heat miał najmniejsze szanse na końcowy triumf.

Ostatni rzut wygrywa!

Wygrana w konkursie trójek to dla każdego strzelca wspaniałe osiągnięcie – mówił o tym także Buddy Hield, który w sobotę przeszedł do historii i wygrał tę konkurencję, prześcigając Devina Bookera w ostatniej chwili. Po 107 rzutach obaj ci zawodnicy mieli na koncie tyle samo punktów (do finału awansowali z dorobkiem 27 oczek), a w wielkim finale szli łeb w łeb, dlatego też dopiero ostatni rzut Hielda zadecydował o jego ostatecznym zwycięstwie. Rzucający obrońca Sacramento Kings przyznał po wszystkim, że cały czas kontrolował sytuację i wiedział, że musi się bardzo dobrze skupić, aby wyrwać zwycięstwo z rąk Bookera. Co ciekawe, jego miało w Chicago w ogóle nie być – wszak początkowo nie został wybrany do Meczu Gwiazd, ani też nie dostał zaproszenia do konkursu. Skorzystał jednak na kontuzji Damiana Lillarda, który sam wskazał swoje zastępstwo – zarówno do All-Star Game, jak i do konkursu trójek.

Gordon znów musi obejść się smakiem

To był bardzo dobry pojedynek i efektowny konkurs wsadów, który przyniósł nam kilka naprawdę robiących wrażenie dunków. Ostatecznie ze zwycięstwa cieszyć mógł się tylko jeden gracz i wydawało się, że będzie to Aaron Gordon. Ale jak się później okazało, któryś z jurorów popełnił błąd i zamiast kolejnego remisu oraz dogrywki konkurs skończył się wygraną Derricka Jonesa Jr. Była to spora niespodzianka dla wszystkich zainteresowanych, tym bardziej, że Gordon i Jones Jr. niemal przez całe zawody szli łeb w łeb i pokazywali bardzo dobre wsady – wsadzając pod nogą, nad ludźmi czy po odbiciu piłki od boku tablicy. Na sam koniec Gordon wsadził jeszcze ponad prawie 230-centymetrowym Tacko Fallem, lecz za tę próbę otrzymał o jeden punkt mniej od gracza Miami Heat i zawody się skończyły. Po wszystkim skrzydłowy Orlando Magic zapowiedział więc, że kończy swoją przygodę z konkursem wsadów – warto przypomnieć, że Gordon przegrał także konkurs w 2016 roku, kiedy to stworzył niezapomniane widowisko wspólnie z Zachem LaVine’em.