Siedem meczów odpoczywał z powodu kontuzji kostki Luka Doncic, który w środę wrócił do gry i znów zaczarował. Znakomicie spisał się również Kristaps Porzingis, dzięki czemu Dallas Mavericks łatwo ograli Sacramento Kings w swoim ostatnim pojedynku przed przerwą na All-Star Game. Był to zresztą chyba najlepszy występ tego duetu w historii ich wspólnych występów.

Kostka to jeden z niewielu problemów, jakie ma w tym sezonie Luka Doncić – gdyby nie dwa urazy to można by rzec, że te rozgrywki w wykonaniu słoweńskiego zawodnika idą jak po maśle. Doncić tym razem odpoczywał siedem spotkań, ale po powrocie do gry nie widać było żadnej rdzy – wręcz przeciwnie, 20-latek od razu wrócił na niezwykle wysoki poziom i zaliczył fantastyczny występ przeciwko Sacramento Kings, zapisując na konto 33 punkty, dwanaście zbiórek oraz osiem asyst. Być może najlepszą informacją dla fanów Mavs jest jednak to, że wraz z powrotem Doncica świetną formę utrzymał również Kristaps Porzingis – ten europejski duet zaliczył jeden ze swoich najlepszych występów, bo Łotysz zdobył 27 punktów, trzynaście zbiórek, pięć asyst oraz pięć bloków. Mavericks łatwo poradzili sobie więc z Kings i z pewnością w bardzo dobrych humorach udają się na przerwę związaną z Weekendem Gwiazd.

Doncić za bardzo sobie nie odpocznie, bo w niedzielę zagra od pierwszej minuty jako starter w zespole LeBrona Jamesa. Słoweniec jest jednak bardzo zadowolony z tego ostatniego meczu przed All-Star Game i wskazuje przede wszystkim na coraz lepszą chemię między nim a Porzingisem. Z tym bywały w trwających rozgrywkach problemy, szczególnie że Porzingis na początku sezonu grał dość nierówno, wracając do akcji po półtorarocznej przerwie spowodowanej zerwanym więzadłem w kolanie. Wiadomo było więc, że potrzeba czasu, tym bardziej, że w trakcie rozgrywek zarówno Doncić, jak i Porzingis wypadli z gry przez różnego rodzaju mniejsze urazy. Ciężko było więc im złapać wspólny język na parkiecie – dość powiedzieć, że na przestrzeni ostatnich 30 spotkań rozegrali ze sobą łącznie zaledwie 160 minut! Teraz powinno być już tylko lepiej, dlatego fani w Teksasie powinni trzymać kciuki przede wszystkim za zdrowie swoich największych gwiazd.

Pozostałe informacje ze środy w NBA:

  • Złe wiadomości dla fanów Damiana Lillarda. Rozgrywający Portland Trail Blazers doznał kontuzji, która wykluczy go z gry w niedzielnym All-Star Game. Miał on wystąpić także w sobotę podczas konkursu trójek, ale i to wydarzenie będzie musiał opuścić. Sam zainteresowany wskazał już nawet zawodnika, który miałby go zastąpić i postawił na Devina Bookera. Decyzję podejmie jednak komisarz Adam Silver w najbliższych dniach.
  • Wreszcie przerwana została seria kolejnych zwycięstw Toronto Raptors, którzy do środy wygrali piętnaście meczów z rzędu. Serię zatrzymali koszykarze Brooklyn Nets, którzy nadal muszą sobie radzić bez Kyrie Irvinga, ale pod jego nieobecność dobrze spisują się m.in. Spencer Dinwiddie czy Caris LaVert.
  • Minnesota Timberwolves nie mogli w środę skorzystać z usług Karla-Anthony’ego Townsa, który wypadł z gry dosłownie na chwilę przed pojedynkiem z Charlotte Hornets. Powodem kontuzja kciuka, choć jak przyznał trener Ryan Saunders nie do końca wiadomo kiedy Towns doznał urazu. Pod jego nieobecność Wolves przegrali na wyjeździe w Północnej Karolinie.
  • Pierwszy mecz w tym sezonie bez Giannisa Antetokounmpo przegrali koszykarze Milwaukee Bucks. Stało się to w dość nieoczekiwanym momencie, bo Indiana Pacers przystępowali do spotkania mając na koncie sześć kolejnych porażek. Najlepszym strzelcem zwycięskiej drużyny okazał się TJ Warren, który zdobył 35 punktów.
  • W hitowym pojedynku środowej nocy górą okazali się być Los Angeles Lakers, którzy po dogrywce ograli Nuggets w Kolorado. Znakomicie spisali się LeBron James (32 punkty, 12 zbiórek, 14 asyst) oraz Anthony Davis (33 punkty, 10 zbiórek), dzięki czemu Lakers umocnili się na pozycji numer jeden w konferencji wschodniej i powiększyli przewagę właśnie nad Nuggets, którzy w tej chwili zajmują drugą lokatę.