Obie drużyny znają się bardzo dobrze.  Juventus pokonał Barcelonę w ćwierćfinale poprzedniej edycji Ligi Mistrzów i nie stracił nawet bramki, strzelając trzy, czyli tyle, ile Blaugrana dzisiaj. Co zdecydowało o tak wysokim zwycięstwie Katalończyków?

1. Osłabione Juve

Massimo Allegri już przed meczem budował jasną retorykę: „mecz odbywa się we wczesnej fazie rozgrywek”, „spotkanie jak każde inne”, „może nie mieć większego znaczenia na przekroju całego sezonu”. Nie sposób się nie zgodzić z trenerem mistrza Włoch, ale to swoją drogą świetne alibi. Allegri wiedział, że nie ma do dyspozycji bardzo ważnych piłkarzy takich jak: Chiellini, Khedira, Mandzukić, Cuadrado czy Pjaca – no ten ostatni jest najmniej ważny. Jednak pierwsze z wymienionych, brakujących ogniw to przecież szef defensywy i jeden z najlepszych stoperów na świecie. Jego wkład w żelazną obronę Starej Damy jest nieoceniony, dzisiaj nie mógł pomóc kolegom. Khedira to, jak wiadomo, facet od czarnej roboty w środku pola i podstawowy zawodnik Turyńczyków. Nie było komu kasować Iniesty i Rakiticia. Jednym z głównych powodów utraty aż trzech bramek przez gości dzisiejszego meczu były więc ogromne braki w destrukcji.

2. Barca wyleczyła kaca

Barcelona po stracie Neymara wydawała się być jakby na kacu: odwodniona, bez uroku osobistego i niezbyt gotowa na nadchodzący dzień. Pierwsze (podwójne) El Clasico bez sprzedanego do PSG Brazylijczyka zostało przez Messiego i spółkę sromotnie przegrane (1:3 i 2:0 do tyłu). Kibiców Blaugrany, poza wynikiem, najbardziej martwił styl gry ulubionej drużyny. Potem jednak, stopniowo, dzięki dobremu terminarzowi w La Liga i automotywacji wicemistrzowie Hiszpanii dobrze weszli w sezon. Wygrana z Betisem, następnie Alaves, ograny Espanyol, a bilans? Dziewięć strzelonych bramek, zero straconych. Podopiecznie Valverde na dobre odzyskali pewność siebie i w pełni wykorzystali braki Juventusu. Wyglądali dzisiaj na zgranych, choć wciąż szukających najlepszej dyspozycji. Na mistrza Włoch to dzisiaj w zupełności wystarczyło, a wygrana 3:0 jeszcze bardziej podbuduje zespół.

3. MSD = Messi + Suarez + Dembele, gdzie M > Suarez + Dembele

Jeśli ktoś nie zrozumiał piekielnie wymagającego wzoru na formę i obecne ustawienie Blaugrany to już tłumaczę. Messi pokazał dzisiaj świetną dyspozycję, lepszą niż Suarez i Dembele w jednym. Urugwajczyk jest jakby ociężały, Francuz niedokładny i widać, że w trakcie adaptacji w nowej drużynie. Niemniej jednak, na dzisiaj w pełni wystarczył Leo, który wreszcie zaliczył Buffona, czyli pierwszy raz w swojej karierze go pokonał, nawet dwa razy. Kibice Barcy powinni optymistycznie patrzeć w przyszłość bo widać, że ich gwiazdor zaakceptował pomysł na zespół w obecnym sezonie i ma zamiar dawać z siebie wszystko. Przeciwko Juventusowi wyszło mu świetnie!

Swoją drogą, poprawnie wytypowaliśmy zwycięzcę tego spotkania – była nim oczywiście Barcelona, po kursie 1.67 u bukmachera LV Bet. Zachęcamy do dalszego śledzenia naszych analiz bo – jak widać – warto!