Czas na rewanż w starciu Liverpoolu z Hoffenheim. Pierwszy w historii pojedynek obu drużyn zakończył się zwycięstwem The Reds 2:1. Samo spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie. Korzystniejszy rezultat osiągnęli piłkarze Kloppa, dlatego są bliżej fazy grupowej Ligi Mistrzów. Dodatkowym atutem jest fakt  rozgrywania rewanżu na Anfield, gdzie ostatni raz przegrali w kwietniu. Ciężko wróżyć inny scenariusz niż awans LFC, jednak pierwsza rywalizacja pokazała, że piłkarzy Nagelsmanna nie wolno skreślać pod żadnym pozorem. Pierwszy gwizdek o godzinie 20:45.

Baner Forbet LM

Pierwsze starcie – analiza

Pierwsze spotkanie pomiędzy tymi drużynami przyniosło nam ogromną dawkę emocji. Już po losowaniu to zestawienie wyglądało na najciekawsze. A rywalizacja w Hoffenheim tylko to potwierdziła. Co ciekawe lepszą kulturę gry zaprezentowali gospodarze, którzy mieli więcej z gry oraz lepiej utrzymywali się przy piłce. Stare piłkarskie porzekadło brzmi „nie zawsze lepszy wygrywa” – tak też było tym razem. Liverpool przez większą część meczu był schowany za podwójną gardą i umiejętnie kontrował rywali. Oczywiście taktyka Kloppa mogła się posypać już na początku, gdy za faul na Gnabrym sędzia wskazał na 11 metr. Karnego nie wykorzystał Kramarić i plan na spotkanie piłkarzy Nagelsmanna znacznie się skomplikował. Wieśniacy atakowali rywala wysoko od pierwszych minut nie dali czwórce stoperów rozgrywać piłki, dzięki czemu mogli przenosić ciężar gry pod bramkę LFC. Takie założenia zdezorganizowały piłkarzy The Reds, czego efektem był szybki karny. Liverpool starał się zacierać różnice między formacjami oraz wolne przestrzenie, szczególnie na własnej połowie, a następnie wykorzystywać w kontrach swoje skrzydła Mane i Salaha. W przypadku szybkiego wyjścia z kontrą często piłkarze Nagelsmanna nie byli odpowiednio ustawieni, gdyż nie nadążali wracać z fazy ataku. Najlepsze szanse LFC miały miejsce właśnie po szybkim przejściu z gry defensywnej do ofensywy. Pierwszy gol w tym meczu wpadł po rzucie wolnym, do którego podszedł 18-letni Trent Alexander Arnold. Wychowanek The Reds podpisał się idealnym uderzeniem tuż przy słupku, a Baumann nie miał najmniejszych szans.

TSG 1899 Hoffenheim – taktyka

Piłkarze Nagelsmanna przystąpili do tego pojedynku w znanym na Wyspach ustawieniu 3-4-1-2.Taktyka, która przyniosła sukces w poprzednim sezonie pozostała bez zmian. Roszady zaszły jedynie w indywidualnościach, ponieważ z klubu odszedł między innymi Niklas Sule, uzupełniający trójkę środkowych obrońców oraz mózg i płuca zespołu Sebastian Rudy. Do zastąpienia tego drugiego młody szkoleniowiec wykorzystał Demirbaya, który przed rokiem grał jako wysunięty rozgrywający. Tym razem został ustawiony głębiej, by schodzić do stoperów po piłki i rozgrywać. Graczami, którzy znaleźli się w wysuniętych rolach po prawej i lewej stronie byli Kramarić i Rupp. W napadzie wystąpiła para Gnabry i Wagner. Hoffeneheim budowało swoje ataku od tyłu zapraszając piłkarzy Kloppa na własną połowę, jednak Ci nie byli zainteresowani wysokim podejściem pod pressing. Gospodarze nie poddawali się do samego końca. Mimo niekorzystnego wyniku udało się osiągnąć połowę celu. Zdobyli kontaktową bramkę w 87 minucie za sprawą Uth’a czym przywrócili sobie nadzieję na awans. Pięć minut później znakomitą okazję zmarnował inny zawodnik Hoffenheim, a remis w tym starciu byłby najbardziej sprawiedliwym wynikiem.

Liverpool FC – taktyka

The Reds byli ustawieni inaczej, klasyczne 4-3-3 z szybkimi skrzydłami. Mane i Salah pressowali obronę Hoffenheim i starali się znajdować wolne przestrzenie, tym samym utrudniając rywalowi szybkie przenoszenie piłki do fazy ataku. W związku z trzema środkowymi pomocnikami tworzyły się luki w formacji Wieśniaków, które wykorzystywali wyżej wspomniani skrzydłowi. Wahadłowi rywala grali wysoko, w wyniku tego piłkarze Kloppa mieli sporo miejsca na kontry. Oczywiście działało to również w drugą stronę, ponieważ gdy boczni pomocnicy otrzymywali piłkę na skrzydłach i mogli wchodzić w drybling, jednak mam wrażenie, że nie zyskali w ten sposób tyle ile powinni. Dziwił mnie brak Jeremy’ego Toljana w tym pojedynku, który zabłysnął podczas Młodzieżowych Mistrzostw Europy do lat 21 w Polsce. The Reds opierali swoją grę na szybkich przejściach, jednak pierwszą bramkę zdobyli z rzutu wolnego.  Po zmianie stron bardzo blisko kolejnego gola był Firmino, ale zmarnował swoją szansę. W 74 minucie przy sporej pomocy szczęścia piłkę do siatki skierował James Milner, który dośrodkowywał, ale futbolówka niekorzystnie odbiła się od obrońcy gospodarzy i wpadła za kołnierze bramkarza. Na koniec w ich szeregi weszło sporo rozluźnienia i stracili bramkę, która pozostawia ten dwumecz otwartym.

Spotkania ligowe w weekend

W weekend oba zespoły rozegrały mecze ligowe. Hoffenheim po bardzo ciężkim i wyrównanym boju pokonało Werder Brema na własnym boisku 1:0. Decydującą bramkę w 84 minucie zdobył antybohater spotkania z The Reds – Kramarić. Liverpool wygrał w takim samym stosunku z Crystal Palace, jednak styl pozostawił wiele do życzenia. Zawodnicy de Boera mieli piłkę meczową na nodze Christiana Benteke, jednak Belg spektakularnie spudłował i oszczędził byłą drużynę. Chwilę później niewykorzystana sytuacja się zemściła, a piłkę do bramki Henneseya skierował Sadio Mane. Bez tego zawodnika, gra The Reds nie istnieje. Wydaje mi się, że nie ma w Premier League drugiej takiej drużyny, gdzie praktycznie wszystko leży w nogach jednego gracza, tym bardziej przy strajku Coutinho. Senegalczyk jest najważniejszym piłkarzem w układance Kloppa, a dowodem na to, jest zjazd jaki zanotował LFC w poprzednim sezonie, gdy wyjechał na Puchar Narodów Afryki.

Statystyki:

  • Liverpool jest niepokonany w 11 ostatnich meczach.
  • Hoffenheim wygrało cztery z pięciu ostatnich meczów na wyjeździe.
  • Do tej pory oba zespoły spotkały się jeden raz, przed tygodniem The Reds wygrali 2:1.
  • TSG 1899 przegrało tylko dwa z piętnastu meczów Bundesligi
  • Przez ostatnie siedem spotkań z niemiecką drużyną, Liverpool ani razu nie został pokonany.
  • Klopp z Hoffenheim w lidze niemieckiej grał 16 razy, z czego wygrał pięć razy, zremisował sześć i przegrał również pięć razy.
  • Ostatnim meczem wyjazdowym, w którym Hoffenheim nie odniosło wygranej było starcie z Bayernem w końcówce zeszłego sezonu.
  • The Reds ostatni raz przegrali na Anfield w kwietniu. Było to spotkanie z Crystal Palace, w którym ulegli 1:2.

Baner Forbet LM

Typ na mecz: BTTS

Przechodząc do typu na to spotkanie, skłaniam się ku typowi, że obie drużyny strzelą bramkę. Pewne jest, że Hoffenheim musi zaatakować, jeśli marzy o przejściu do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Obrona Liverpoolu to ich najsłabsza formacja, więc prawdopodobnie tak jak w pierwszym starciu skupią na eksploatacji tej formacji. U siebie zawodnicy Nagelsmanna przegrali na własne życzenie, bo z gry byli lepszym zespołem, brakowało kropki nad i. Ciekawi mnie w jaki sposób ustawi swój zespół Jurgen Klopp na rewanż, ponieważ wątpię, że na Anfield przy własnych kibicach cofną się tak głęboko. Mam wrażenie, że będziemy świadkami otwartego meczu, w którym doświadczymy karuzeli emocji. Kurs na ForBET na BTTS wynosi 1.50.