fot. Tomasz Kudala

Ponad 250 spotkań w Ekstraklasie, 120 zdobytych bramek na najwyższym szczeblu rozgrywek w Polsce i ogromne doświadczenie. Marcin Robak, obecnie jest wiodącą postacią w walczącej o powrót do elity drużynie Widzewa Łódź i wciąż strzela jak na zawołanie. W rozmowie z nami napastnik opowiada o aktualnej sytuacji w zespole Widzewa, o szansach naszej kadry na tegorocznym Euro, a także o swojej najbardziej pamiętnej, strzelonej bramce. Zapraszam do lektury.

Łukasz Sobieszuk: Dzień dobry. Nie grał Pan w sparingach w Turcji, więc chciałbym na początek zapytać o Pana zdrowie, czy wszystko jest już w porządku?

Marcin Robak: Dzień dobry, po przylocie do Turcji, w drugi dzień obozu złapała mnie angina, musiałem wziąć antybiotyk i nie mogłem brać udziału w treningach. W sobotę zakończyłem branie antybiotyku, trenuję z drużyną od poniedziałku i jestem gotów do gry.

Na zgrupowaniu w Turcji Pana Widzew zagrał 3 mecze w ciągu 5 dni, jedno spotkanie wygrał, zaliczył jeden remis i raz poległ. Jak oceniłby Pan ten wyjazd?

– W momencie gdy w Polsce nie ma dobrych warunków do treningów na naturalnej nawierzchni, to każdy taki zagraniczny wyjazd jest dobry dla drużyny. Można wtedy trenować na naturalnych boiskach, rozegrać sparingi przed meczami ligowymi, więc taki wyjazd, między innymi dla młodych chłopaków, bardzo się przydał i pomógł drużynie.

To Pana drugi sezon w Łodzi po powrocie do tego klubu, jak podoba się Panu w tej, jakby nie było, nowej drużynie?

– Po awansie do pierwszej ligi zaszły zmiany w drużynie, kilku nowych chłopaków dołączyło do zespołu. Drużyna się troszkę zmieniła, mamy też nowego szkoleniowca, więc trenujemy w nieco inny sposób.

Pana kontrakt z klubem wygasa z końcem obecnego sezonu, oczywiście istnieje opcja przedłużenia go o kolejny rok. Były już prowadzone rozmowy z klubem? Czy zamierza Pan pozostać w Widzewie?

– Na razie nie było żadnych rozmów z klubem, póki co skupiam się na zagraniu dobrej rundy rewanżowej. Wiemy na jakiej pozycji stoimy, wiemy co jest przed nami i jaki początek rundy wiosennej nas czeka, więc na razie moje myśli są skupione na dobrym starcie drugiej połowy sezonu.

Wiadomo, że Widzew to klub z wielką historią i ambicjami. Czy Pana zdaniem możliwe jest odrobienie 8 punktów straty do 6. drużyny i walka o awans do Ekstraklasy w Play-offach?

– Bardzo ważne będą pierwsze spotkania, zobaczymy jak wystartujemy. Bardzo ważne dla przebiegu reszty sezonu może być 5 pierwszych meczów. One mogą okazać się kluczowe do odrobienia, tak jak Pan wspomniał, straty do 6. miejsca. Na pewno te zaległe starcia będą istotne, żeby podskoczyć w tabeli i cały czas być w grze o pierwszą szóstkę.

W najbliższej kolejce zagracie zaległe spotkanie z Koroną Kielce, w której kiedyś miał Pan okazję występować. Czy te starcie będzie miało dla Pana jakieś szczególne znaczenie?

– Zawsze swoje byłe drużyny traktuję szczególnie, tym bardziej, że w Koronie spędziłem niezwykle miły okres. W tym klubie debiutowałem w Ekstraklasie, więc zawsze są to dla mnie mecze wyjątkowe i z bardzo dużym szacunkiem podchodzę do drużyny Korony Kielce.

W rundzie jesiennej Pana drużyna dość słabo radziła sobie na wyjazdach. Czy poprawienie gry na obcych stadionach może być kluczem do walki o wyższe cele?

– W naszym przypadku na pewno, tak jak mówię, musimy regularnie wygrywać, aby liczyć się w walce Ekstraklasę. Na pewno mecze wyjazdowe będą dla nas istotne. Akurat w najbliższym czasie większość spotkań gramy u siebie i musimy to wykorzystać, aby przede wszystkim, zdobywać komplety punktów na własnym boisku. Mamy 4 mecze w Łodzi, w tym derby z ŁKS-em, to może być dla nas duży plus, ale musimy swoją jakość potwierdzić na boisku.

Marcin Robak w Widzewie Łódź - wywiad

fot. Lukasz Sobala

W Widzewie Łódź zdecydowanie nie boją się stawiać na wychowanków. Gdyby miał Pan wskazać najzdolniejszych, młodych piłkarzy w drużynie, kto by to był?

– Jeśli chodzi o młodych chłopaków, bardzo ciekawym piłkarzem jest Filip Becht, który gra na lewej obronie. Bardzo szybko wkomponował się w drużynę, już ma parę występów na poziomie 1. ligi. Uważam, że ten zawodnik może w przyszłości stać się bardzo dobrym, lewym obrońcą.

Wydaje się, że powrót kibiców na trybuny, to coś co pomogłoby klubowi, bowiem mało który klub może pochwalić się tak dużym gronem fanów i tak wspaniałym stadionem. Zgodzi się Pan ze mną?

– Akurat tutaj nie ma co porównywać – z kibicami, czy bez. Wiadomo, jaka wspaniała atmosfera panuje na stadionie Widzewa, tych kibiców nam bardzo brakuje, bo zawsze, w słabszym momencie oni nam pomagają. Mam nadzieję, że wiosną fani będą już mogli zasiąść na trybunach.

W 4 poprzednich sezonach Pana dorobek strzelecki zawsze oscylował w okolicach 20 goli, póki co zdobył Pan 6 bramek tej kampanii ligowej. Czy można powiedzieć, że Marcin Robak jest jak wino – im starszy tym lepszy?

– Myślę, że można poprzednie lata podsumować w ten sposób. Ten ostatni okres w mojej karierze był rzeczywiście bardzo dobry, jeśli chodzi o zdobywanie bramek. Przede wszystkim cieszę się, że omijają mnie kontuzje, to bardzo ważne, żeby móc normalnie trenować, a to pomaga mi być w 100% przygotowanym do spotkań ligowych. W tym roku będę miał 39 lat, ale tak naprawdę jeszcze tego nie odczuwam. Wiadomo, że z kolejnym sezonem może być inaczej, ale na dzień dzisiejszy czuję się bardzo dobrze i wciąż myślę o graniu w piłkę.

Zagrał Pan w 252 spotkaniach polskiej Ekstraklasy i zdobył Pan w niej 120 bramek. Gdyby miał Pan wybrać najlepsze, najbardziej pamiętne trafienie, które by to było? Kapitalny gol z dystansu przeciwko Jagielloni, czy może jakiś inny?

– Ta bramka też, ale mi na myśl przychodzi gol strzelony przeciwko Koronie Kielce. Graliśmy na wyjeździe, dzień po śmierci mojej mamy – strzeliłem wówczas 2 bramki. Wykonywałem rzut wolny, piłka odbiła się od muru i uderzeniem z lewej nogi pokonałem bramkarza zza pola karnego.

Miał Pan okazję 9 razy zagrać z orzełkiem na piersi, stąd moje pytanie – jak ocenia Pan szanse naszej kadry na tegorocznym Euro?

– Na pewno szanse są duże, mamy w kadrze ogromny potencjał. Liczę, że chłopaki sobie poradzą, tym bardziej, że mają nowego trenera. To zawsze dodatkowy impuls dla drużyny, zobaczymy jak ta współpraca będzie wyglądać.

A co po zakończeniu kariery piłkarskiej? Zamierza Pan rozpocząć przygodę na ławce trenerskiej, dalej być zawodowo związanym z futbolem?

– Dużo osób mnie o to pyta, mam jakieś pomysły, ale na dzień dzisiejszy nie podjąłem żadnej decyzji. Na pewno będę chciał zostać przy piłce, mam dwóch synów, którzy chcą grać w piłkę. Grać tyle lat i nagle uciec od tego? Myślę, że nie ma takiej możliwości, więc na pewno będę związany z futbolem, a w jakiej roli? Czas pokaże.

To w takim razie życzę powodzenia w rundzie wiosennej i dziękuję bardzo za rozmowę.

– Również bardzo dziękuję, wszystkiego dobrego.

grupa 37