Mówiąc Arsenal myślimy Arsene Wenger. Te dwa elementy wydają się być nierozłączne. Pod wodzą tego trenera klub osiągał wielkie sukcesy. Zdobyli razem 15 trofeów, w tym 3 razy za pierwsze miejsce w lidze. Wenger wybierany był 3-krotnie menadżerem roku Premier League i 11-krotnie menadżerem miesiąca. Niestety ostatni raz, kiedy Arsenal wygrał ligę zdarzył się 13 lat temu…

Od kiedy za sterami zasiadł francuski szkoleniowiec The Gunners zawsze znajdowali się w TOP 4 ligi angielskiej. 6 razy kończyli sezon jako wicelider tabeli. Jednakże tak długi czas od ostatniego triumfu w British Premier League sprawił, że kibice tracą cierpliwość. Tracą ją do tego stopnia, że coraz głośniej słychać tych, którzy domagają się zmiany trenera. Nikt już nie pamięta o tym, jak francuz odmienił ten zespół. Nikt nie zwraca uwagi na to, że przy małym budżecie potrafił sprowadzić zawodników, którzy nie tylko dodawali jakości klubowi, ale kiedy odchodzili przynosili niemały zysk. Nikogo nie interesuje, że zdobył połowę z pucharów Anglii, jakie Arsenal ma w dorobku ani to, że już w drugim sezonie pracy zdobył mistrzostwo Premier League. To było dawno temu, natomiast to, co dzieje się teraz nie wygląda obiecująco.

Sezon 2016/2017 wydaje się być jednym z gorszych w wykonaniu Kanonierów. Dwie wysokie porażki w Lidze Mistrzów z Bayernem, 6. miejsce w tabeli BPL po 31. kolejkach. W dodatku cały czas mówi się o odejściu dwóch gwiazd – Sancheza i Ozila. To nie jest to, na co liczyli fani tej drużyny. Jedynym pocieszeniem na chwilę obecną jest to, że pozostają w rozgrywkach o puchar kraju, gdzie pod koniec kwietnia zmierzą się w półfinale z Manchesterem City. Drużyna jest rozdarta. Sanchez już nawet nie ukrywa tego, że chce się przenieść do klubu, który w przyszłym sezonie powalczy o najwyższe trofea. Druga z gwiazd – Mesut Ozil uzależnia podpisanie nowej umowy od tego czy szkoleniowcem pozostanie Arsene Wenger czy nie.

Mimo oburzenia ze strony kibiców menadżer Kanonierów wciąż cieszy się dużym zaufaniem wśród włodarzy klubu. Człowiek z największymi udziałami w klubie Stan Kroenke zapowiedział, że w letnim oknie transferowym do dyspozycji trenera będzie najwyższy budżet w historii klubu. Nieoficjalnie mówi się o 100mln funtów, co powinno pozwolić na znalezienie klasowych zawodników, którzy pomogą wrócić na pierwsze miejsce w lidze. Jedynym warunkiem, jaki stawia przed trenerem zarząd w tym sezonie jest powrót do TOP 4 i wygranie pucharu krajowego. Miałoby uspokoić kibiców i ich samych. Jak na razie idzie mu co najmniej kiepsko. Wczorajszy mecz z Middlesbrough wygrali Sanchez z Ozilem. Ostatnie 10 meczy w Premier League nie napawa jednak optymizmem. 5 przegranych 4 wygrane i jeden remis to nie są wyniki, które pozwalają myśleć o powrocie do topu.

Póki co, sam zainteresowany wykazuje się wielkim profesjonalizmem i zrozumieniem dla postawy kibiców. W każdym z wywiadów podkreśla, że nieważne jak długo potrwa jeszcze jego praca z zespołem z Emirates on do końca będzie walczył o jak najlepsze rezultaty. Mówi też o tym, że sam nie cierpi przegrywać, dlatego jest w stanie zrozumieć złość kibiców. Ale co kibicom po pustych słowach, kiedy zaraz potem przegrywa z West Brom albo remisuje ważny mecz z Manchesterem City. Uważam, że przed Wengerem jeszcze dwa ważne zarówno dla niego jak i dla kibiców spotkania, które zadecydują o tym czy będą z nim czy przeciwko niemu. Pierwsze z nich, czyli mecz o finał FA Cup już 22 kwietnia. Tydzień później będą miały miejsce derby Północnego Londynu, które od zawsze miały wielkie znaczenie dla fanów Kanonierów. I jeśli drużyna przegra choć jedno z tych spotkań to gniew kibiców słychać będzie w całym Londynie. Póki co złość kibiców okazywana jest jedynie poprzez wywieszanie transparentu w różnych miejscach:

Warto dodać, że z zespołem Arsenalu związanych jest wciąż dwóch Polaków. Zarówno Krystian Bielik jak i Wojciech Szczęsny znajdują się na wypożyczeniu. Ale obaj w tym sezonie zaskakują formą i są chwaleni zarówno przez trenerów jak i kibiców drużyn, w których występują. Może już wkrótce będziemy świadkami ich powrotu do klubu i gry w pierwszym zespole. Szkoleniowiec Kanonierów jednak wciąż nie zdradza jaką rolę widzi dla nich w zespole.

Trener po meczu z Middlesbrough stwierdził, że jego zespół wciąż ma matematyczne szanse na zakończenie sezonu wśród 4 najlepszych drużyn ligi. No jasne. Takie same matematyczne szanse ma Swansea na wyjście z grupy spadkowej. Czas na gadanie się skończył, teraz trzeba brać się ostro do pracy! Zarówno zawodnicy jak i sztab szkoleniowy musi dać z siebie 110% w tym najgorętszym momencie sezonu. Co do jednego można być pewnym. Arsene Wenger to nie jest człowiek, którego się wyrzuca. To on zadecyduje o tym czy odejdzie z klubu czy nie.