Kolejny mecz bez zwycięstwa Arsenalu – klub coraz mocniej pogrąża się w kryzysie. Nie pomogła zmiana na stanowisku głównego szkoleniowca, a Freddie Ljunberg wciąż czeka na swoje pierwsze zwycięstwo po tym jak przed tygodniem objął stanowisko po zwolnionym Unaiu Emerym.

Zdawało się, że czwartkowe starcie przy Emirates będzie idealnym momentem na przełamanie dla Kanonierów. Nic bardziej mylnego – tym razem Londyńczycy przegrali 1-2 z drużyną Brighton, dla której było… to pierwsze w historii wyjazdowe zwycięstwo z drużyną z top6 tabeli. Zapowiadało się na to w zasadzie od początku spotkania, jako że gospodarze nie potrafili przejąć kontroli nad grą w starciu z niżej notowanym rywalem. Goście byli więc w stanie wytworzyć sobie sporo sytuacji bramkowych, a wynik spotkania w 36. minucie otworzył Adam Webster. Niedługo po przerwie wyrównał Alexandre Lacazette, lecz ostatecznie to zawodnicy Brihgton zgarnęli trzy punkty dzięki bramce Neala Maupaya.

Zmiana trenera nie zmieniła jednak stylu gry Arsenalu, nie przyniosła też żadnej zmiany rezultatów. Jakby tego było mało, po czwartkowym meczu ostra krytyka spadła na Pierre’a-Emerick Aubameyanga, który podczas meczu musiał… skorzystać z toalety, przez co Kanonierzy musieli przez kilka minut gonić wynik grając w dziesięciu. Widać też było, że Londyńczycy w tej chwili nie wywołują u rywali nawet zbyt dużego respektu, gdy trener Brighton zdecydował się w 75. minucie – przy remisie – wprowadzić na boisko napastnika, pokazując tym samym, że jego zespół przyjechał na Emirates po zwycięstwo.

Dzięki wygranej drużyna przyjezdnych zbliżyła się w tabeli Premier League właśnie do Kanonierów, którzy to po 15 kolejkach mogą pochwalić się dorobkiem zaledwie 19 punktów – taki wynik daje im dopiero dziesiątą pozycję w tabeli. To już dziewięć meczów bez zwycięstwa Arsenalu i najdłuższa taka seria od 1977 roku. Kibice powoli tracą więc nadzieje, ale trener Ljungberg ma nadzieję, że jego zawodnicy będą wyciągać z takich wpadek wnioski, co zaprocentuje w przyszłości. W najbliższy poniedziałek kolejna okazja na przerwanie tej złej passy i starcie we Wschodnim Londynie z drużyną West Hamu.