Zbliżają się kolejne dwa magiczne wieczory związane z Ligą Mistrzów. O analizę najbliższych rewanżowych starć 1/8 finału Champions League poprosiliśmy trenera Andrzeja Strejlaua. Największe emocje budzi oczywiście mecz Paris Saint-Germain z Realem Madryt. – Gospodarze nie mają wyjścia, muszą odważnie zaatakować. Real może to wykorzystać, kontrując rywala – mówi w rozmowie z „Zagranie” były selekcjoner reprezentacji Polski.

Zacznijmy od spotkania PSG – Real. Po meczu w Madrycie napisał pan na Twitterze: „świetny pokaz futbolu – to musiało się podobać”. Wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli w Paryżu powtórkę z rozrywki?

Tak, czeka nas ekscytujące spotkanie. Brak Neymara musi mieć duży wpływ na grę PSG. Prawdopodobnie zastąpi go Di Maria, zdziwiło mnie, że nie zobaczyliśmy tego zawodnika na boisku w pierwszym meczu. Strzelił przecież w tym sezonie 18 bramek, a do tego dołożył asysty. Zastrzeżenia do Emery’ego po starciu na Santiago Bernabeu były zasadne. A wracając do urazu Neymara – myślę sobie, że być może trener mógł go oszczędzić w meczu z Olympique Marsylia, w którym Brazylijczyk nabawił się kontuzji.

Jak pana zdaniem będzie wyglądać mecz na Parc des Princes?

W Paryżu czeka nas gra o wszystko. Zidane tak szachuje siłami zawodników, by najlepsi byli wypoczęci, Francuz ma już pod tym względem duże doświadczenie. Kluczowe będzie pierwsze 25 minut: PSG postara się zapewne szybko strzelić gola, ale równie dobrze mogą to zrobić Królewscy po szybkim kontrataku. Paryżanie nie mają wyboru – muszą odważnie zaatakować. Gospodarze postawią na otwartą grę, w efekcie czego mecz może zakończyć się wysokim wynikiem.  To nie tak, że Real, czekając na kontrę, ustawi się przed własnym polem karnym. Królewscy potrafią znakomicie zawęzić grę i wymusić na rywalu błąd. Na pewno będą mieli na względzie wynik pierwszego meczu, czas pracuje na ich korzyść. Zadanie Emery’ego polega na tym, by wyeksponować atuty swojego zespołu i zakamuflować słabości. Wiadomo, że jeśli PSG nie sprosta zadaniu, znów będzie musiało odłożyć marzenia o europejskim sukcesie o kolejny rok.

Zobacz nasze typy na mecze Ligi Mistrzów!


Arcyciekawie zapowiada się też mecz Tottenhamu z Juventusem. Przed dwumeczem faworytem była Stara Dama, ale londyńczycy wywieźli z Włoch korzystny wynik…

Juventus to światowa czołówka. Prowadził 2:0 i wypuścił z rąk wielką szansę. Wynik pierwszego starcia i jego przebieg jest dla mnie niespodzianką Gdyby turyńczycy utrzymali korzystny rezultat, mecz rewanżowy mógłby układać się według ich scenariusza. Tottenham po raz kolejny w tym sezonie pokazał jednak, że trener Pochettino znakomicie przygotował zespół. Drużyna cały czas robi postępy. Ma w swoich szeregach Kane’a i wspaniałego reżysera gry, Eriksena. W tej chwili w lepszej sytuacji są Anglicy.

„La Gazzetta dello Sport” podkreślała niedawno, że Juve ma na europejskiej arenie większe doświadczenie. To wpłynie na losy rewanżu?

To ważny czynnik, gdy mierzą się drużyny o zbliżonym poziomie. Najważniejsze jest jednak w tej chwili to, co zdarzyło się we Włoszech. Teraz to drużyna Allegriego musi się martwić. Oczywiście ważną rolę odegra też dyspozycja dnia.

Mecze Manchesteru City z FC Basel i Liverpoolu z FC Porto to formalność, bo Anglicy wypracowali sobie w pierwszych spotkaniach wysokie zaliczki…

Nie przewiduję tu żadnych niespodzianek. Nas może martwić to, że w Portugalii trzy gole zdobył Sadio Mane, czyli reprezentant Senegalu, z którym zmierzymy się na mistrzostwach świata.

Wszyscy zachwycają się ostatnio grą Manchesteru City i tym, co zrobił na Etihad Stadium Josep Guardiola. Zespół gra tak, jak chce Hiszpan: zawodnicy wymieniają dużo podać, szybko zmieniają miejsce na boisku.

Wygląda na to, że angielskie kluby znów zaczynają sporo znaczyć w Lidze Mistrzów…

Liga angielska jest bardzo silna. Reprezentacja nie wygrała żadnej wielkiej imprezy od bardzo długiego czasu, a w piłce klubowej nastąpiło pewne odrodzenie. Ciekawą sprawą jest to, że ton nadają w Anglii trenerzy zagraniczni, którzy mają nieco odmienną filozofię gry niż rodzimi szkoleniowcy. Mają przy tym komfort pracy, bo dostają ogromne środki na transfery. Ale to już temat na inną, długą dyskusję.

Rozmowę przeprowadził Dariusz Faron.