Liverpool – Tottenham: typy i kursy (15.09.2026)

Ngumoha-prowadzacy-pilke

Liverpool – Tottenham to jedno z ciekawiej zapowiadających się spotkań rozgrywanych w ramach 1/16 finału Carabao Cup. Na Anfield zmierzą się dwaj przedstawiciele Premier League, którzy notują dość przeciętne otwarcie sezonu. W czterech dotychczasowych kolejkach „The Reds” i „Koguty” wygrały łącznie tylko jedno spotkanie. Kto we wtorkowy wieczór zdoła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść i awansować do kolejnej rundy?

BTTS: tak
Kurs: 1.52
Odwiedź STS

Liverpool – Tottenham: analiza typu

Andoni Iraola nie ma łatwego startu na Anfield. Liverpool wygrał w obecnej kampanii zaledwie dwa z pięciu meczów, w trzech pozostałych odnosząc zaledwie remis. „The Reds” tylko dzielili się punktami z Newcastle, Nottingham i Fulham, dość pewnie z kolei ogrywając Ipswich oraz Atletico Madryt w Lidze Mistrzów. Trudności Liverpoolu widoczne są po obu stronach boiska. Początkowo podopieczni Iraoli mieli problemy z defensywą, zaś ostatnie starcia to niemoc w formacji ofensywnej, którą sam szkoleniowiec zrzuca na wciąż słabe przygotowanie fizyczne.

Liverpool miewa lepsze i gorsze momenty, ale wiara w projekt baskijskiego trenera jest wciąż silna. „The Reds” prędko muszą jednak wrócić na zwycięską ścieżkę i co ważniejsze – utrzymać pozytywne momentum. Dotychczasowe pojedynki pozwalają jednoznacznie wywnioskować, iż klub z Anfield jest wciąż w trakcie przebudowy, która może negatywnie wpływać na wiele istotnych pojedynków. We wtorkowy wieczór przed Iraolą trudne zadanie, bowiem Bask potrzebuje zwycięstwa, które muszą mu jednak zapewnić rezerwowi gracze.

W podobnym tonie mówić można o Roberto De Zerbim. Podczas letniego okienka transferowego Tottenham wydał na transfery ogromne kwoty, które miały dość prędko przybliżyć zespół do czołowej czwórki Premier League. Początek sezonu w wykonaniu „Kogutów” jest jednak wielkim rozczarowaniem. Tottenham nie wygrał żadnej z czterech pierwszych kolejek ligowych, notując po dwie porażki i dwa remisy. Co gorsza „Koguty” wciąż czekają na premierowego gola, pozwalając rywalom na zdobycie pięciu trafień.

Jedynym dotychczasowym powodem do radości była poprzednia runda Carabao Cup, podczas której Tottenham pewnie ograł Charlton. Podopieczni włoskiego trenera zdobyli wówczas pięć bramek, ale w późniejszym czasie nie potrafili przełożyć pucharowej formy na ligową rzeczywistość. Choć De Zerbi zapowiada liczne zmiany w składzie, to nie ma cienia wątpliwości, że Tottenham niezwykle potrzebuje przełamania.

Reklama. Tylko dla osób pełnoletnich (18+). Hazard wiąże się z ryzykiem uzależnienia.

Mój typ na mecz Liverpool – Tottenham to bramki autorstwa obu zespołów. Zarówno gospodarze, jak i goście mają trudności z grą defensywną, a w ośmiu z 10 ich bezpośrednich pojedynków do siatki trafiały obie drużyny. Na szczelność obu formacji obronnych pozytywnie nie wpłyną także liczne zmiany w wyjściowych składach, które zapowiadają Andoni Iraola i Roberto De Zerbi.

Statystyki dla obu zespołów – dlaczego tak typujemy?

Cenną weryfikacją podczas przeprowadzania analizy przed oddaniem typu jest zapoznanie się z istotnymi statystykami dla obu zespołów. Pod uwagę należy wziąć formę w ostatnich tygodniach, dyspozycję w starciach domowych i wyjazdowych, a także bilans bramek strzelonych i straconych. Wartościowe mogą być również informację dotyczące otrzymywanych kartek czy wykonywanych stałych fragmentów gry. W przypadku potyczek pucharowych można także weryfikować dane z poprzednich rund. Poniżej kilka cennych statystyk dla ciekawie zapowiadającego się pojedynku 1/16 Carabao Cup Liverpool – Tottenham:

  • Liverpool rozegrał pięć spotkań pod wodzą Iraoli, remisując trzykrotnie i wygrywając dwukrotnie,
  • Tottenham wygrał tylko jeden z pięciu dotychczasowych meczów w obecnej kampanii, w aż czterech przypadkach nie strzelając ani jednego gola,
  • w ośmiu z 10 poprzednich pojedynków pomiędzy Liverpoolem a Tottenhamem do siatki trafiały oba zespoły,
  • w pięciu minionych pojedynkach „The Reds” z „Kogutami” na Anfield padło aż 25 bramek!

Liverpool – Tottenham: historia bezpośrednich starć

Finalna decyzja względem wskazanego typu musi zostać poprzedzona zapoznaniem się z historią bezpośrednich pojedynków pomiędzy oboma zespołami. W przypadku spotkania pucharowego należy dokonać rozróżnienia na mecze domowe i wyjazdowe. Liverpool i Tottenham posiadają bardzo bogatą historię bezpośrednich meczów. Zdecydowanie częściej wygrywają „The Reds”, którzy w minionych latach mieli patent na „Koguty”. Obie ekipy rywalizowały nie tylko na boiskach Premier League, ale także w finale Ligi Mistrzów czy krajowych pucharach. Waszej uwadze polecam ponadto pozostałe typy na Premier League, która wraca już w kolejny weekend!

Przewidywane składy na Liverpool – Tottenham

Liverpool: Mamardashvili, Tsimikas, Endo, Gomez, Frimpong, Gravenberch, Nyoni, Ngumoha, Koumas, Munoz, Danns.

Tottenham: Dubravka, Gray, Senesi, Tosin, Davies, Gallagher, Bergvall, Maddison, Moore, Tel, Kudus.

Wskazanie odpowiedniego typu staje się bardziej prawdopodobne po zapoznaniu się z przewidywanymi składami, na które zapewne zdecydują się obaj trenerzy. W przypadku początkowych rund w Carabao Cup, zarówno Andoni Iraola, jak i Roberto De Zerbi mogą zdecydować się na kompleksowe roszady.

W bramce gospodarze stanie Mamardashvili, zaś w linii defensywnej wystąpić mogą Gomez i Endo. Na prawą obronę wróci Frimpong, zaś w środku pola szansę otrzyma Nyoni. Za akcenty ofensywne odpowiedzialni będą przede wszystkim Ngumoha, Koumas, Munoz i Danns. W ekipie gości do środka obrony wskoczyć mogą Senesi i Tosin, których wspierać będą Gray i Davies. Piętro wyżej włoski trener postawi na Gallaghera, Maddisona i Bergvalla. W formacji ataku od pierwszych minut zagrają z kolei Kudus, Tel i Moore.

Kontuzje oraz zawieszenia

Prawdopodobieństwo wskazania odpowiedniego typu wzrasta, kiedy zapoznamy się z listą zawodników, których w danym spotkaniu zabraknie. Najczęściej jest to efekt kontuzji lub problemów dyscyplinarnych. W trakcie sezonu wielu zawodników cierpi również na urazy przeciążeniowe, które są efektem napiętego terminarza.

Andoni Iraola nie skorzysta z usług poważnie kontuzjowanych Ekitike, Bradleya i Leoniego. Wciąż poza grą jest Chiesa. Do zdrowia wrócił z kolei Gomez. Roberto De Zerbi musi sobie z kolei radzić bez Kulusevskiego, Mudryka, Odoberta i Simonsa. Z łask trenera wypadł także Richarlison.

Liverpool – Tottenham: kursy bukmacherskie

Bukmacher 1 X 2
Superbet
1.83 3.80 4.00
Odds are subject to change. Last updated 15:08, 14 września 2026 15:08

Według bukmacherów faworytami wtorkowego meczu na Anfield są gospodarze. Wysokość kursów nie powinna zaskakiwać, bowiem Liverpool ma w ostatnich latach patent na Tottenham. „Koguty” ponadto notują bardzo rozczarowujący start obecnej kampanii.

„The Reds” pod wodzą Andoniego Iraoli wygrali tylko dwa z pięciu dotychczasowych pojedynków, wciąż pozostając jednak bez porażki. Braki Liverpoolu są jednak doskonale widoczne – ekipa z Anfield ma trudności pod obiema bramkami, z rzadka wykorzystując ponadto przewagę własnego boiska. Najbardziej uwypuklonym problemem „The Reds” jest jednak formacja defensywna, która regularnie dopuszcza rywali do groźnych sytuacji podbramkowych. Pamiętając o historii pojedynków Liverpoolu z Tottenhamem – również we wtorkowy wieczór goście będą mieli swoje okazje.

Presja na Roberto De Zerbim narasta. „Koguty” wciąż czekają na premierowe zwycięstwo ligowe, mając na swoim koncie tylko dwa punkty. Tottenham zawodzi głównie w ofensywie, bowiem na boiskach Premier League „Koguty” wciąż nie znalazły drogi do bramki rywali. Wtorkowa potyczka w pucharze krajowym jest jednak idealnym momentem do przełamania. Goście zagrają na wysoko ustawiony blok defensywny gospodarzy, mogąc wykorzystać dynamikę swoich skrzydłowych. Biorąc pod uwagę problemy obu ekip – gole na Anfield zdają się wręcz pewnikiem. Jeśli jeszcze nie korzystasz z oferty STS, warto skorzystać z naszego powitalnego kodu STS. Dzięki niemu możesz zyskać wartościowe bonusy bukmacherskie.

Kto wygra mecz?

LIVERPOOL 0%
REMIS 0%
TOTTENHAM 0%
0 Głosy
Oddaj swój głos:
  • LIVERPOOL
  • REMIS
  • TOTTENHAM

Fot. Alamy.com