Doc Rivers to w tej chwili jeden z najbardziej respektowanych trenerów w całej lidze. Nie ma się jednak czemu dziwić – po 20 latach pracy Rivers wypracował sobie taką pozycję i jest jednym z najlepszych fachowców w NBA. W czwartek niejako na potwierdzenie tych słów przeszedł do historii ligi, wygrywając po raz 900 w karierze – jego Clippers ograli 108-87 zespół Portland Trail Blazers.

Rivers to jeden z najdłużej pracujących w lidze szkoleniowców, który od 2013 roku prowadzi zespół Los Angeles Clippers. Przez te lata zdążył zresztą wygrać tyle meczów (po czwartkowej wygranej z Trail Blazers ma ich już 313), że pod tym względem jest numerem jeden wszech czasów na liście trenerów Clippers. W całej swojej karierze ma już tymczasem na koncie 900 wygranych spotkań – tym samym stał się ledwie 13. szkoleniowcem w historii NBA, któremu udała się taka sztuka. Rivers karierę zaczynał w Orlando, gdzie przez cztery lata był trenerem Magic.

Po sezonie przerwy w 2004 roku zaczął pracę z Boston Celtics, gdzie święcił największy sukces – mistrzostwo NBA z 2008 roku. Pięć lat później odszedł do Los Angeles, gdzie przejął nawet nieco większą rolę, łącząc obowiązki menadżera i trenera. To jednak niezbyt mu wychodziło, ale w poprzednim sezonie przypomniał, dlaczego cały czas jest jednym z najlepszych szkoleniowców w lidze. Teraz w Los Angeles liczą, że jego mistrzowskie doświadczenie pozwoli Clippers powalczyć o tytuł. Jak na razie zawodnicy mogą jednak świętować tylko kamień milowy trenera.