Przed nami duże wydarzenie! Kolejna numerowana gala UFC z udziałem publiczności, na której zobaczymy dziś trzy walki na dystansie pięciorundowym, w tym dwie walki o pas mistrzowski. Największe zainteresowanie budzi z pewnością powrót Israela Adesanyi, który w swojej ostatniej walce stracił zero w rekordzie z naszym rodakiem Janem Błachowiczem. Na karcie głównej zobaczymy także starcie o pas kategorii muszej pomiędzy Deivesonem Figueiredo a Brandonem Moreno. Do klatki wraca także długo wyczekiwany Nate Diaz, który zmierzy się z Leonem Edwardsem. Jeśli chcesz dziś typować razem ze mną, a nie masz konta na STS zajrzyj tutaj aby zobaczyć najlepszą promocje dla nowych graczy.

200 PLN od depozytu + 230 PLN zakład bez ryzyka + 30 PLN Freebet

Kod promocyjny w STS: ZAGRANIE

STS Zakłady Bukmacherskie
STS Zakłady Bukmacherskie
tylko na Logo Zagranie - typy bukmacherskie

100% do 1200 zł od depozytu
+ 0 234 zł bez ryzyka + 25 30 zł freebet

standardowa oferta to 1200 zł, a z naszym kodem: 1504 zł!

Kod rejestracyjny
ZAGRANIE kod skopiowany kopiuj
skopiuj kod
Funkcjonalności:
freebet
aplikacja mobilna
zakłady na żywo
sporty wirtualne
Bonusy:

OD DEPOZYTU: 100% do 1200 zł
ZAKŁAD BEZ RYZYKA: 234 zł
FREEBET: 30 zł
Kod promocyjny: ZAGRANIE

pokaż szczegóły ukryj szczegóły

Israel Adesanya
vs.
Marvin Vettori

Nie trzeba było długo czekać na powrót mistrza kategorii średniej do oktagonu. Od potyczki Israela Adesanyi (20-1) z Janem Błachowiczem minęły zaledwie trzy miesiące, a Nowozelandczykowi wręcz śpieszyło się ponownie do klatki UFC. Pierwotnie planowano jego walkę z Robertem Whittakerem, ten jednak nie zaakceptował terminu, w którym chciał walczyć mistrz. Adesanya w ten sposób niejako wymusił zmianę rywala, podobne “zagrywki” z jego strony miały miejsce przed walką z Błachowiczem, kiedy to chciał się bić się z Polakiem trzy miesiące wcześniej, niż odpowiadało to naszemu rodakowi. Tak czy inaczej do obecnej układanki Nowozelandczyka dobrze wpasował się Włoch – Marvin Vettori (17-3-1), który obecnie ma pięć zwycięstw z rzędu w UFC, a ostatnią porażką odniósł w karierze… właśnie z Adesanyą.

Choć ich walka odbyła się trzy lata temu, to nadal jest dobrym wyznacznikiem konfrontacji stylów obu zawodników. Na początku trzeba zaznaczyć, że werdykt w ich pierwszym starciu był niejednogłośny – w oczach jednego z sędziów to Włoch powinien wygrać. Uważam, że wynik poniekąd oddaje przebieg pierwszego starcia, bo było ono mocno wyrównane, jednak moim zdaniem wielkich kontrowersji tu nie stwierdzono i Nowozelandczyk wygrał zasłużenie.

Mimo wszystko pierwszym, co rzuca się w oczy w ich pierwszej konfrontacji jest fakt, że Vettori nie sprawił wiele zagrożenia Adesanyi. Miał on swoje lepsze momenty w tej walce, udało mu się także bezdyskusyjnie wygrać trzecią rundę, kiedy to obalił i przeleżał Adesanyę, jednak nie był w stanie nawet wówczas zadawać czystych ciosów, a jego przewaga sprowadzała się jedynie do utrzymywania dominującej pozycji. Od początku pojedynku Vettori zdawał się być agresywniejszym zawodnikiem. Starał się narzucać presję, podejmował się prób obaleń, jednak nie odnosił większych sukcesów, a większość jego ciosów The Last Stylebender był w stanie unikać czy też parować na odchyleniu, jak to ma w swoim zwyczaju, jednocześnie kąsając go swoim długimi kończynami, tudzież zaskakując go łokciem czy podbródkiem przy próbie skrócenia dystansu. W efekcie tego, mimo że Vettori chciał narzucić swoje tempo i zajechać Nowozelandczyka, ten z walki wyszedł niemal bez szwanku, a Vettori przyjął kilka poootężnych uderzeń, po których większość zawodników zapewne padłaby na ziemię. Zresztą obrażenia na twarzy Włocha widać było gołym okiem.

Sprawdź jakie bonusy przygotował STS dla nowych graczy!

Czy tym razem konfrontacja tych zawodników będzie wyglądać inaczej?

Jan Błachowicz bardzo dobrze pokazał, w jaki sposób walczyć z Adesanyą, jednak czy Vettori będzie w stanie naśladować polskiego mistrza? Moim zdaniem Vettori to lepszy zapaśnik niż Jan Błachowicz, jest w tym obszarze bardziej kreatywny, dysponuje on także dużą siłą i ruchliwością. Jednak od Błachowicza odstaje w takich aspektach, jak zasięg, timing i przede wszystkim gabaryty. Kluczowe było to, że Błachowicz walcząc z Adesanyą nie odstawał od niego w stójce, a właśnie ta płaszczyzna przez pierwsze rundy będzie kluczowa. Największą zaletą Vettoriego – czymś czego nie ma nawet Błachowicz – jest jego szczęka i odporność na ciosy. Takowe nie robią na nim żadnego wrażenia… jednak czy to wystarczy?

Da się też zauważyć fakt, że gdy Adesanya opadnie nieco z sił, można go obalić i kontrolować na ziemi. Zrobił to Vettori w ich pierwszej walce, zrobił to Jan Błachowicz w rundach mistrzowskich. To chyba jedyna droga Włocha do pokonania obecnego mistrza wagi średniej, gdyż nawet jego ostatnia walka z Kevinem Hollandem pokazała, że pewnego poziomu w stójce nie jest on w stanie przeskoczyć.

Faworyzuję w tej walce The Last Stylebendera, a na moim kuponie znajdzie się typ na to, że walka potrwa przynajmniej 12,5 minuty.

Warto wiedzieć, że STS inaczej rozlicza zakłady na rundy, niż jest to w przypadku np. Fortuny. Over 2,5 rundy oznacza, że walka potrwa co najmniej 12 minut i 30 sekund (natomiast w przypadku wspomnianej Fortuny over 2,5 rundy oznaczałby, że zakład wchodzi, gdy rozpocznie się 3 runda, czyli po 10 minutach walki). Ma to także odzwierciedlenie w kursach.

STS
1,40
Ile rund potrwa walka: więcej niż 2,5

Skarb typera

Chcesz więcej informacji ze świata sportów walki?

 Dołącz do Grupy Zagranie!

Co tydzień znajdziesz tam analizy i omówienia najciekawszych wydarzeń MMA i nie tylko!

Leon “Rocky” Edwards
vs.
Nate Diaz

Nie ma szczęścia Leon Edwards w swojej karierze. Od lipca 2019 roku stoczył zaledwie jedną walką, było to starcie z Belalem Muhhamadem w marcu tego roku, które zakończyło się na początku drugiej rundy przez nieintencjonalny faul Rocky’ego, Edwards oprócz tej walki wielokrotnie miał zestawiane starcia, choćby z Khamzatem Chimaevem, te jednak nie dochodziły do skutku. Co więcej, jego starcie z Nate’em Diazem także miało odbyć się pierwotnie w maju.

Obecnie wszystko jednak składa się powoli w całość i wygląda na to, że kariera Leona Edwardsa wychodzi na prostą, bo walka z Natem Diazem to dla niego olbrzymia szansa na zyskanie w oczach fanów. Stocktończyk to postać, która budzi zawsze wiele emocji i przyciąga kibiców. Edwards jest największym faworytem dzisiejszej gali, a niektórzy mówią wręcz że to starcie to missmatch… czy słusznie?

Na pewno Nate Diaz nie jest typowym zawodnikiem MMA, ma już 36 lat, a walki w MMA bierze dość okazyjnie. Jego regularne występy zakończyła porażka z Conorem Mcgregorem w 2016 roku. Od tamtej pory w klatce widzieliśmy go tylko dwukrotnie w rewanżu ze wspomnianym McGregorem, który wygrał, następnie poległ z rąk Jorge Masvidala. O ile Nate’owi moża wiele zarzucić poza klatką, o tyle w oktagonie zawsze zostawia on kawał zdrowia. Nie można mu odmówić ambicji, ani też kondycji. Jego szczęka jest piekielnie twarda i niesamowicie ciężko go ubić; trzeba jednak powiedzieć, że mistrzem kategorii lekkiej raczej on już nie zostanie, a liczba przyjmowanych ciosów z pewnością musi się odkładać. Z drugiej strony mamy natomiast zawodnika z dużym potencjałem, który w ostatniej walce dopóki nie sfaulował swojego przeciwnika prezentował się wręcz nienagannie. Edwards jest wyższy od Diaza, ma odrobinę mniejszy zasięg, ale od Stocktończyka będzie zapewne sporo silniejszy, jednak Rocky zapewne będzie przeważał także w stójce. Co ważne ten pojedynek odbędzie się na dystansie 5 rund po 5 minut. Pojawia się więc pytanie jak Rocky wytrzyma kondycyjnie… choć może wcale nie będzie musiał spędzić w klatce 25 minut? Nate walczył na dystansie 5 rund w swojej karierze już kilkukrotnie.

Edwards zaczyna swoje walki raczej rozważnie, nie podpala się, metodycznie podchodzi do rywala, tak było ostatnim razem z Muhhamadem. Z drugiej strony Nate zapewne będzie od razu szukał wymian z zawodnikiem z Wielkiej Brytanii, tak jak robił to w walce z Masvidalem, wówczas lekarz nie pozwolił mu kontynuować pojedynku z uwagi na poważne rozcięcia na twarzy. Czy Edwards wda się w szaloną bijatykę, której szukał będzie Nate? Czy może metodycznie porozbija swojego rywala? Jakiejkolwiek taktyki Edwards nie obierze na to starcie, w obszarze stójkowym powinien mieć na tyle przewagi, żeby skończyć rywala przed czasem. W obawie o kondycję Edwardsa zostawiam tu pewien margines błędu i zamiast na jego zwycięstwo przed czasem typuję, że walka nie dotrwa do decyzji.

STS
1,80
Walka zakończy się przed czasem: TAK

Carlos Felipe
vs.
Jake Collier

Konfrontacja tych zawodników rozpoczynać będzie dzisiejszą galę. Obaj są raczej daleko od czołówki kategorii ciężkiej, a i do najbardziej widowiskowych zawodników także nie należą. Ciekawym w tej walce zdaje się być kurs na viktorię Carlosa Felipe, który wygrał swoje dwa ostatnie starcia. Jego wcześniejsze walki do najwybitniejszych nie należały, ale na pewno nie możemy Brazylijczykowi odmówić kondycji, ani odporności na ciosy, gdyż wspomniane starcia toczyły się na pełnym dystansie, a ciosów także sporo przyjął. Co natomiast ważniejsze, był on w stanie takżę w stójce stworzyć zagrożenie swoim rywalom. Felipe charakteryzuje się także tym, że jest dość niski. O ile nie ułatwia mu to szermierki na pięści, o tyle nisko położony środek ciężkości sprawia, że nie jest zawodnikiem łatwym do przewrócenia.

Jake Collier to natomiast zawodnik, który nigdy w kategorii ciężkiej znaleźć się nie powinien i zapewne nigdy by się w niej nie znalazł, gdyby nie jego problemy zdrowotne. W 2017 roku toczył walki w kategorii półciężkiej, a jeszcze w 2016 roku w kategorii średniej! To właśnie w kategorii średniej zawodnik ten ma najwięcej starć na swoim koncie. W kategorii ciężkiej stoczył on zaledwie dwa pojedynki, pierwszy z nich z Tomem Aspinallem przegrał bardzo szybko, bo został ubity już w pierwszej minucie pojedynku. W drugim starciu Amerykanin zaprezentował się znacznie lepiej pokonując Giana Villante. Jednak Gain Villante nie był zawodnikiem ani wysokiej klasy, ani też regularnie walczącym w kategorii ciężkiej – swego czasu mierzył się on z Michałem Oleksiejczukiem w limicie do 93 kg.

Oczywiście to waga ciężka: jeden cios i wszystko się może zdarzyć… jednak trudno nie stawiać w tej walce na Carlosa Felipe, który jakby nie patrzeć jest naturalnym ciężkim. Już nie raz byliśmy świadkami tego jak predyspozycje wagowe wpływają na zawodników gdy Ci chcą walczyć w wyższych kategoriach. Predyspozycji do walki w kategorii ciężkiej moim zdaniem nie ma Jake Collier.

STS
1,55
Carlos Felipe wygra

Tutaj dowiesz się więcej o zakładach bukmacherskich STS.

Zasady promocji:

  • Kwota: możesz zawrzeć zakład za dowolną stawkę, ale otrzymasz maksymalnie 230 PLN zwrotu (minus podatek).
  • Promocja dostępna dla nowych klientów, którzy założą konto z kodem: ZAGRANIE
  • Naliczenie zakładu bez ryzyka automatycznie na podstawie kodu: ZAGRANIE
  • Akcja łączy się z bonusem powitalnym.
  • Jeśli Twój zakład zostanie rozliczony jako przegrany, otrzymasz zwrot.
  • Zwrot nastąpi na konto depozytowe, a nie w formie bonusu.
  • Sprawdź opinie o zakładach bukmacherskich STS

fot. Leonardo Benassatto

Zaloguj się aby dodawać komentarze