W pierwszym dniu turnieju play-in obyło się bez niespodzianek, lecz niestety do trafionego kuponu zabrakło jedynie 3 punktów w starciu Minnestoa-Clippers. Świetne zawody rozegrał duet D’Angelo Russell- Anthony Edwards i poprowadzili swoją drużynę do zwycięstwa nad zespołem z Los Angeles 109:104. Minnesota powalczy więc w pierwszej rundzie play-off z Memphis Grizlies, natomiast Paul George i spółka dostaną drugą szansę w pojedynku z przegranym z pary New Orlean Pelicans-San Antoni Spurs. W drugim rozgrywanym ubiegłej nocy meczu rywalizowały ekipy Brooklynu Nets i Cleveland Cavaliers i wynik tego spotkania, także raczej nikogo nie zdziwił, bowiem Nest wygrali 115:108, prowadząc wysoko od pierwszych do ostatnich minut meczu, choć pozwolili zbliżyć się swoim przeciwnikom w ostatniej ćwiartce spotkania. Dziś w nocy kolejne 2 starcia, które zapowiadają się równie emocjonująco. Stawka jest bardzo wysoka i nikt tu nie będzie odpuszczał. Zmierzą się ze sobą zespoły bardzo zbliżone do siebie poziomem, co zwiastuje nam walkę o każdy centymetr boiska. Kto okaże się lepszy i awansuje dalej? O tym przekonamy się we wczesnych  godzinach porannych Polskiego czasu, natomiast już teraz zapraszam do zapoznania się z moją opinią dotyczącą tych spotkań! 

Totalbet koszulka
Totalbet koszulka
tylko na Logo Zagranie - typy bukmacherskie

100% do 5000 zł od depozytu + 200 zł zakład bez ryzyka (zwrot na depozyt) + 35 zł freebet BEZ depozytu

Odbierz darmowe środki za samą rejestrację!

Kod rejestracyjny
ZAGRANIE kod skopiowany kopiuj
skopiuj kod
Funkcjonalności:
freebet
aplikacja mobilna
zakłady na żywo
sporty wirtualne
Bonusy:

OD DEPOZYTU: 100% do 5000 zł, CASHBACK: 200 zł, FREEBET: 25 + 10 zł

pokaż szczegóły ukryj szczegóły

Atlanta Hawks vs Charlotte Hornets: typy kursy i zapowiedź meczu (14.04.2022 1:00)

O tym jak silna jest w obecnym sezonie konferencja Wschodnia świadczy zestawienie tych zespołów w rywalizacji play-in. Atlanta, która jest silną drużyną i raczej bez problemów powinna zdobyć miejsce w play-offach, musi tam dążyć poprzez turniej kwalifikacyjny. Hawks zakończyli sezon zasadniczy z bilansem 43 zwycięstw i 39 porażek, a wiec osiągnęli taki sam rezultat, jak ich dzisiejsi rywale. Niewiele zabrakło, a byliby na lokacie 7 czy też 8, lecz nie jestem pewien, czy mecz z Brooklynem, czy Cleveland byłby łatwiejszy. Sprawdźmy jednak, jakie są ich szanse w tym spotkaniu! Uważam, że są faworytami tego pojedynku, lecz jak wiadomo jest to dla obu zespołów mecz o życie, więc nikt tu bez walki się nie podda. Ich zdecydowaną przewagą w dzisiejszym spotkaniu jest fakt, że grają przed własną publiką, która sądząc po bilansie (27-14 w domu) bardzo im w tym sezonie pomagała, więc zapewne w meczu takim jak ten, kibice mogą okazać się szóstym zawodnikiem. Patrząc na ich formę, także można być pełnym optymizmu, bowiem ostatnie mecze sezonu zasadniczego pokazały, że zależy im na wyższych celach, lecz trzeba także zaznaczyć, że zdarzały się im wpadki. Ostatni mecz sezonu zasadniczego zagrali z Huston, gdzie chyba nikt nie spodziewał się innego rezultatu, niż ich zwycięstwo. Tak też się stało i Atlanta pewnie pokonała swoich rywali dość wysoko, bo mecz zakończył się wynikiem 130:114. Całością bezzmiennie zarządzał Trae Young, który w tym meczu zdobył 28 punktów, zebrał 5 piłek i zaliczył aż 11 asyst. Nie był to jednak jedyny dobry występ tej nocy, bowiem z dobrej strony pokazał się również Gallinari (26-4-2), Capela (mocne double-double 18-13) oraz Hunter, który trafił tej nocy 4 na 4 za trzy, co złożyło się na 22 oczka przy jego nazwisku. Przed tym meczem grali jeszcze z Miami i ten mecz był świetną okazją do sprawdzenia się na tle znacznie silniejszego rywala. Atlanta to spotkanie co prawda przegrała, lecz różnicą zaledwie 4 oczek, a losy pojedynku rozstrzygały się dopiero w końcowych minutach ostatniej kwarty. Trae tym razem rzucił 35 punktów, a Capela 17, jednak graczem, który wspomógł ich w zdobywaniu punktów był tym razem Bogdanović. Serb, wchodząc z ławki, dał mocny zastrzyk energii i sypnął 25 punktów oraz zebrał 7 piłek. Wspomniałem o jego występie, bowiem w play-offach, solidni gracze rezerwowi są podstawą wygranej, a tych, choć w Atlancie nie ma zbyt wielu, to jeśli już któryś z nich pojawia się na boisku, daje pewność i potrafi coś od siebie dorzucić ,tak jak to miało miejsce choćby w tym przypadku. Atlanta, choć w play-offach raczej nie zajdzie daleko, to jest drużyną, która może trochę namieszać. Aby się tam dostać, muszą jednak wygrać 2 mecze, ten dzisiejszy oraz kolejny, gdzie czekają już na nich wczorajsi przegrani, czyli Cavs. Uważam, że Tra Young pokaże nam tej nocy, dlaczego jest tak cenionym graczem i poprowadzi swój zespół do zwycięstwa, pytanie tylko jak na jego poczynania przygotują się przeciwnicy? 

100% od depozytu aż do 500 PLN? W TOTALbet to możliwe! Zarejestruj się i skorzystaj z promocji!

Charlotte ostatni raz w play-offach grali w sezonie 15/16 i choć odpadli tam w pierwszej rundzie, to pozostawili po sobie dobre wspomnienia, bowiem rywalizacja z Miami została rozstrzygnięta dopiero w 7 spotkaniu. Rok temu zabrakło im bardzo niewiele, aby przejść dalej, bowiem odpadli właśnie w turnieju play-in po przegranej z Indianą Pacers. Od tego czasu wiele się jednak zmieniło, w tym sezonie wygrali więcej spotkań i wydają się być lepszą drużyną niż przed rokiem. Awans jest możliwy, lecz będzie o to niezwykle ciężko, ponieważ startując z 10 miejsca, mają najcięższą drogę do awansu. Jak by się jednak mecz nie ułożył, możemy być pewnie, że młodzi gniewni Hornets będą gryźli parkiet do ostatnich sekund, aby cieszyć się z sukcesu. Choć zajęcie przynajmniej 10 miejsca byli już pewni od kilku spotkań przed końcem sezonu, to i tak w ostatnich meczach zaprezentowali się całkiem nieźle. Wygrali mecze numer 80,81 i 82, ale trzeba również przyznać, że rywale nie byli z najwyższej półki. Wygrana z Orlando była ich obowiązkiem i nikt nie zaakceptowałby tu innego rezultatu. Do zwycięstwa 128:101 w dużej mierze przyczynił się dobry występ Lamelo Balla, który był bardzo bliski triple double, mecz zakończył z 26 punktami, 8 zbiórkami i 9 asystami. Jak zawsze, wspierali go Rozier, Oubre i niezniszczalny Miles Bridges. Nieco zaskakująca mogła być ich wygrana z Chicago, ponieważ to ich przeciwnicy byli raczej faworytem tego pojedynku, lecz głodna sukcesu młodzież z Charlotte, pokonała Byki 133:117. Szerszenie trafiły w tym meczu aż 19 trójek na niemalże 50% skuteczności, co jest bardzo dobrym wynikiem. W meczu kończącym rundę zasadniczą grali z Wizards i tu akurat obyło się bez niespodzianki, bo dzisiejsi gości zwyciężyli 124:108. Także w tym meczu ich skuteczność w rzutach dystansowych była doskonała, bo choć trafili o jedną trójkę mniej, to zrobili to na lepszym procencie, trafiając 18 z 33 prób. Tak dobra dyspozycja strzelecka, przed tak ważnym spotkaniem może być bardzo dobrym prognostykiem. Pytanie tylko, czy wystarczy im doświadczenia na pokonanie Atlanty? Uważam, że Charlotte ma w swoich szeregach nazwiska, które mogą sporo namieszać, lecz nie jestem pewien czy ich czas nadszedł już teraz.

Co typować?

Jak wiadomo play-offy to coś zupełnie innego niż sezon zasadniczy i gra tutaj wygląda zupełnie inaczej. W tym czasie dobra dyspozycja liderów jest niezwykle istotna, a uważam, ze mocniejsze nazwiska są po stronie gospodarzy. Sądzę, że to Atlanta zmierzy się w kolejnym pojedynku z Cavs i w późniejszym etapie zakwalifikuje się do grona 16 najlepszych drużyn. Choć Charlotte, jest drużyną o bardzo zbliżonym poziomie, to uważam, że zabraknie im dziś doświadczenia, które w meczach o taką stawkę odgrywa kluczową rolę. Stawiam dziś na Hawks, bowiem sądzę, że Trae Young w duecie z Clintem Capelą udowodnią swoją wartość i poprowadzą swoją drużyną do zwycięstwa!

Totalbet
1.50
Atlanta Hawks wygra mecz

grupa_nba_promo_button_neg

Chcesz więcej typów z koszykówki? Dołącz do Typy NBA – Zagranie na koszykówkę!

New Orleans Pelicans vs San Antoni Spurs: typy kursy i zapowiedź meczu (14.04.2022 3:30)

Przed sezonem raczej nikt nie spodziewał się, że Pelikany będą walczyły o wyższe cele, a w tym momencie mają realne szanse na pierwsze od sezonu 17/18 play-offy. Wtedy odpadli dopiero w 2 rundzie, z niezwykle silnym Golden State Warriors, lecz należy pamiętać, że był to zupełnie inny zespół. Ten sezon zakończyli z bilansem 36 zwycięstw i 46 porażek, który, choć wybitny nie jest, to i tak zapewnił im całkiem niezłe 9 miejsce. Szanse na lokatę numer 8 od dłuższego czasu były już nikłe, to też zespół z Nowego Orleanu, nie musi płakać po porażkach w ostatnich meczach sezonu. Na zakończenie rozgrywek przyszło im się mierzyć z mocnymi drużynami, bowiem grali z Memphis i Golden State i oba te mecze przegrali. Niedźwiedzie pokonały ich wysoko, bo 141:114 i nie powinno to nikogo specjalnie dziwić, bo w obecnych czasach, gdzie gra opiera się na szybkości i rzutach z 3 punkty, trafienie zaledwie 6 z 30 prób dystansowych, nie może zapewnić im zwycięstwa. W meczu z Golden State poszło im nieco lepiej, bo trafili już 14 trójek, lecz ponownie słabo funkcjonowała ich defensywa i tym razem stracili 128 oczek, rzucając przy tym 107. Pelicans mają u siebie graczy, którzy są perspektywiczni i zapewne w przyszłości dostaną jeszcze swoje 5 minut, lecz nie brakuje także w ich szeregach koszykarzy, którzy zebrali już spory bagaż doświadczeń, po wielu sezonach spędzonych na parkietach NBA. Mowa tu o CJ-u McCollumie oraz Jansie Valanciunasie, którzy są liderami swojej drużyny. Pierwszy z nich, w barwach Pelikanów zdobywa średnio 24,3 pkt na mecz, co jest jego najlepszym wynikiem od sezonu 13/14, kiedy to stawiał pierwsze kroki na boiskach najlepszej ligi świata, natomiast drugi do niespełna 18 oczek na mecz dokłada 11,4 zbiórki na mecz, zapewniając tym samym duży spokój pod koszem. Myślę, że tym meczu to właśnie ci dwaj panowie będą decydowali o losach swojego zespołu, dołączyć do nich może również Hayes, Murphy, czy Hernagomez, bowiem także oni są mocnym punktem zespołu, jednak patrząc, na jakiej to rangi jest to mecz, myślę, że liderzy wezmą ciężar gry na siebie.

100% od depozytu aż do 500 PLN? W TOTALbet to możliwe! Zarejestruj się i skorzystaj z promocji!

Ostatnie 2 lata nie były najlepsze wykonaniu San Antoni, bowiem w zeszłym roku odpadli właśnie w turnieju play-in, a rok wcześniej w play-offach nie było dla nich miejsca. Ta seria słabych wyników, przerwała ich świetną passę bowiem w najlepszej 16 byli rok w rok, poczynając od sezonu 96/97! Tą regularność to zasługa w głównej mierze legendy ławki trenerskiej Spurs, czyli Grega Popovicha, który jest świetnym szkoleniowcem i w każdym sezonie potrafi coś wykrzesać ze zbudowanego zespołu. W obecnych rozgrywkach Spursi byli zespołem, który nie był zaliczany do grona drużyn walczących o wyższe cele, lecz sam fakt, ze to właśnie oni biorą udział w turnieju kosztem Los Angeles Lakers, świadczy o tym, że wykonana w sezonie praca poskutkowała przyzwoitym rezultatem. San Antonio zakończyło sezon zasadniczy z bilansem 34 zwycięstw i 48 porażek, i mieli o dokładnie jedną wygraną więcej niż właśnie Lakersi. Mieli oni sporo szczęścia, że taką liczbę zwycięstw udało im się skompletować we wcześniejszych spotkaniach, bo 3 ostatnie mecze sezonu przegrali. Najpierw nie dali rady pokonać Minnesoty, choć przegrali nieznacznie, bo 127:121. W kolejnym pojedynku rywalizowali z Golden State Wariors i tu również byli bliscy korzystnego rezultatu, ponownie ulegając różnicą 6 oczek (100:94). Porażka 130:120 z Dallas zakończyła ich zmaganiach w rundzie zasadniczej, lecz ten mecz i tak już nic nie zmieniał. Dziś podobnie jak w wyżej wymienionych meczach faworytami nie są, lecz młodzi i głodni sukcesu gracze Popovicha mogą być bardzo niewygodnym rywalem. Liderem Suprs jest Dejounte Murray, zdobywa on nieco ponad 21 punktów na mecz, do czego dokłada 9 asyst, lecz śledząc ich poczynania, można zauważyć, że co mecz inny zawodnik potrafi zabłysnąć i rzucić sporą liczbę punktów. Jest to nieobliczalna drużyna i choć teoretycznie to rywal wydaje się być  silniejszy, to Suprs mogą tu jeszcze namieszać, więc nie ma co ich z góry skreślać.

Co typować?

Nie podejmę się typowania zwycięzcy tego pojedynku. Wydaje mi się, że będzie to wyrównany mecz, gdzie losy mogą rozstrzygać się ostatnich minutach trwania pojedynku. Zagram dziś ciekawy zakład, który już raz pojawił się kuponie z NBA, a bazował będą  na wyrównanym poziomie obu zespołów. Uważam, że przez 48 minut żadna z drużyn nie wypracuje sobie sporej przewagi, bo nawet wczorajsze mecze pokazały, że gra w meczach o taką stawkę jest wyrównana i toczy się punkt za punkt. Zagram wiec dziś zakład mówiący o tym, że żadna z drużyn nie będzie prowadziła różnicą większą niż 17 punktów, bowiem wydaje mi się to być dość spora przewaga jak na mecz o tak wysokiej stawce.

Totalbet
1.85
Którakolwiek z drużyn będzie prowadziła w meczu min. 17 punktami- Nie

NBA typy

Fot z okładki- Pressfocus

  • Tagi

Zaloguj się aby dodawać komentarze