Dzisiejszej nocy rozpocznie się najważniejsze wydarzenie sezonu, czyli Finały! Już po raz trzeci z rzędu będzie to pojedynek między Cleveland Cavaliers (Wschód), a Golden State Warriors (Zachód). Oba zespoły przegrały tylko jeden mecz w trakcie playoffów (z 25 rozegranych). Finały 2015 i 2016 roku przyniosły nam jedną z najbardziej zaciętych pojedynków w historii NBA. To pierwszy raz, kiedy te same zespoły spotykają się w trzech Finałach z rzędu. To już możemy nazwać rywalizacją, prawda? Zatem czego spodziewać się po pierwszym spotkaniu tej serii?

Warriors po straconym prowadzeniu 3-1 i przegranym praktycznie na własne życzenie Finale wracają jeszcze silniejsi. W pierwszej chwili pomyślisz: jak to? Drużyna, która pobiła rekord Jordana i była o jeden mecz od mistrzostwa jest jeszcze lepsza?! Ale to prawda. Do tego zespołu dołączył jeden z pięciu, trzech, a może nawet dwóch najlepszych graczy w lidze ,czyli Kevin Durant. Zabójcza maszyna stała się jeszcze bardziej śmiercionośna.

Cleveland jak to Cleveland. Przetrwali sezon regularny, oddali pierwsze miejsce Celtics, po czym nie zostawili złudzeń reszcie Konferencji Wschodniej, kto tak naprawdę rządzi. A panuje oczywiście Król, czyli Lebron James.

Dla obu drużyn sezon regularny i playoffy były praktycznie spacerkiem. Warriors nie przegrali żadnego meczu, a Cavaliers ulegli rywalom tylko raz. Zdecydowanie jest to pojedynek dwóch najlepszych zespołów lidze.

W fazie zasadniczej obie drużyny zagrały ze sobą dwukrotnie i podzieliły się zwycięstwami.

Pierwsze spotkanie odbyło się na Święta Bożego Narodzenia i Cavs po niesamowitej czwartej kwarcie zdołali odrobić dwucyfrową stratę i wygrać jednym punktem.

Drugi mecz był praktycznie bez historii. Warriors zagrali na miarę swojego potencjału i nie dali praktycznie żadnych szans rywalom.

Warto zauważyć, że nawet w przegranym spotkaniu ekipa Golden State prowadziła nawet czternastoma punktami, ale zabrakło im koncentracji w końcówce.

Oba zespoły wystąpią w pełnych składach, jednak Warriors prawdopodobnie będą grali bez swojego nominalnego trenera, Steve’a Kerra. Jego miejsce, jak przez całe playoffy, zajmie Mike Brown, który co ciekawe był trenerem Cavs i Lebrona Jamesa.

Kluczowe pojedynki:

Stephen Curry vs Kyrie Irving

Będzie to pojedynek najwyższego kalibru, więc jeśli jesteś fanem niesamowitego panowania nad piłką, swagu i trójek w twarz obrońcy, to zwróć uwagę na tę rywalizację. Obaj zawodnicy są dość przeciętnymi defensorami, ale za to w ataku, nie ma lepszych graczy, kiedy obaj są on fire. Curry na pewno będzie chciał zatrzeć złe wrażenie po zeszłorocznych Finałach, kiedy to został przyćmiony przez Irvinga i jego rzut w końcówce meczu nr 7. W tych playoffach dwukrotny MVP spisuje się naprawdę świetnie, kwestia tylko, czy utrzyma wysoką dyspozycję także w Finałach. Kyrie jest z kolei takim graczem, że w każdej chwili może wejść na wyższy poziom i rzucić nagle 50 punktów. Kocha granie na wielkiej scenie i jest prawdziwym zimnokrwistym zabójcą, o czym przekonali się Warriors w zeszłym roku.

Lebron James vs Kevin Durant

Pojedynek najlepszego gracza ligi (James) z moim zdaniem drugim, czyli Durantem. James zalicza fantastyczny sezon, będąc bestią pod koszem, a przy tym trafiając regularnie za trzy punkty. Durant jest trochę w cieniu, ale po cichu zalicza niesamowicie efektywne strzelecko playoffy. Nie od dzisiaj wiadomo, że to właśnie KD jest jednym z najlepszych ofensywnie graczy w historii ligi. Jego wzrost, połączony z instynktem strzelca daje niesamowite rezultaty. Będzie to rewanż za Finały z 2012 roku, kiedy to Miami Heat (James) pokonało 4-1 młodą ekipę Oklahoma City Thunder z Durantem w składzie.

Statystyki: 

-Warriors mają bilans 42-5 na własnym parkiecie,

-Kevin Love miał średnio 4.5 zbiórki w dwóch meczach między tymi drużynami,

-w pierwszym meczu przeciwko Cavs Kevin Durant zanotował 36 punktów i 15 zbiórek.

Moje typy: 

Hala w Oakland jest praktycznie twierdzą nie zdobycia, więc niesieni dopingiem publiczności Warriors odniosą pewną wygraną. Można pokusić się o handicap –5.5 na gospodarzy, za co forBet proponuje kurs 1.60. Dla bardziej odważnych graczy proponuje handicap -11.5 po kursie 2.65. Do tego patrząc w szerszej perspektywie, proponowałbym typ, że Warriors wygrają całą serię po kursie 1.40. Nauczeni doświadczeniami z zeszłorocznego Finału i do tego wzmocnieni Kevinem Durantem nie pozwolą sobie na przegraną po raz kolejny. W końcu są jednym z najlepszych zespołów w historii! Obstawiam, że Love będzie kłopotem w obronie i nie będzie grał zbyt dużych minut. Poza tym Warriors są dobrze zbierającym zespołem. W tym wypadku, oczywistym wydaje się być typ na mniejszą ilość zbiórek niż 10.5, za co forBet proponuje przelicznik 1.80. Kevin Durant ma wiele do udowodnienia i spodziewam się jego bardzo dobrego występu. Linia 27.5 punktu wydaje się być z łatwością do przekroczenia. Kurs za to zdarzenie wynosi 1.80.

Rejestrując się na forBET, używając kodu 650, otrzymujesz ekskluzywną ofertę dla użytkowników zagranie w postaci bonusu powitalnego do 650 złotych. forBET bierze na siebie podatek i podwyższa wygrane o 12% na określonych warunkach. Zarejestruj się już teraz klikając tutaj.