Nowy tydzień zaczynamy z dubelkiem, na który wrzuciłem dwa typy z wysokimi kursami. Nie ma co przedłużać – zapraszam do lektury.  

Kod rejestracyjny: 1250

Skuteczność typów Zagranie na NBA w marcu: 4/8

Profit/Strata Zagranie na NBA w marcu: -250 PLN

Zdarzenie:  handicap w meczu San Antonio Spurs – Denver Nuggets -2.5/+2.5

Typ:  San Antonio Spurs -2.5

Kurs: 2.05

Gdyby San Antonio Spurs mogli grać tylko w AT&T Center, byliby zespołem, który z powodzeniem włączyłby się w walkę o tytuł mistrzowski. 

Coroczny Rodeo Trip, w którym Spurs opuszczają San Antonio i rozgrywają mecze wyjazdowe, w tym roku był najgorszy od dawna. Prawdę mówiąc, nie pamiętam, żeby kiedykolwiek było tak źle. Podopieczni Gregga Popovicha skończyli z bilansem 1-7, jedyne zwycięstwo zaliczając z Memphis Grizzlies i to tylko jednym punktem. Jak źle było? Tak, że nawet New York Knicks odnieśli zwycięstwo. To byli Spurs, których nie znamy: słabi, bezradni i jacyś tacy ludzcy. Doszło do tego, że z pewniaka do playoffów Ostrogi spadły na ósme miejsce. A przecież to organizacja, która od 20 lat melduje się co roku w fazie posezonowej. 

I tym razem będzie pewnie tak samo. To w końcu Spurs, czyli klub, który zawsze znajdzie sposób, żeby odnieść wygraną. 

Powrót na własny parkiet był jak słońce w deszczowy dzień. Jak otwarte okno w letni dzień przy autobusie pełnym ludzi. Jak darmowa toaleta na dworcu PKP.  

Wrócili Spurs, których znamy. 

To na razie próbka dwóch meczów, ale poprawa jakości jest widoczna gołym okiem. Pierwsze spotkanie to pokonanie Detroit Pistons, a to przecież nie jest wcale tak słaby team (gwałt na Cavaliers i wygrana z Toronto Raptors). Drugie starcie to zwycięstwo z OKC Thunder, którzy może i wystąpili bez Paula George’a, ale to i tak ekipa z czołówki Konferencji Zachodniej. 

Spurs are back, baby! 

Ostrogi w AT&T Center (bilans 24-7) to druga drużyna Konferencji Zachodniej. Tylko Denver Nuggets mogą pochwalić się lepszym bilansem w spotkaniach przed własną publicznością, a to przecież dzisiejszy przeciwnik Spurs. 

Nuggets wpadli w mały dołek i, co do nich niepodobne, przegrali dwa razy z rzędu w Denver. Porażkę z Utah Jazz można łatwo wytłumaczyć, ale tego, żeby ulec New Orleans Pelicans bez Anthony’ego Davisa, nie jestem w stanie zrozumieć. Zawodnicy Bryłek mieli duże problemy ze skutecznością i w pojedynku ze Spurs wcale nie powinno być łatwiej. 

Do ciekawych wniosków możemy dojść po analizie bezpośredniej rywalizacji dzisiejszych przeciwników. Morał jest prosty: grasz u siebie, wygrywasz. Od marca 2015 roku tylko dwa razy górą nie był gospodarz i dwa razy doszło do tego w Denver. Ba, Spurs w San Antonio ostatni raz przegrali z Nuggets w 2012 roku, co daje już prawie siedem lat złej passy dla Bryłek. Nie oczekuję, że dojdzie dziś do magicznej zmiany tej tendencji. San Antonio Spurs to drużyna własnego parkietu i mecz z nieco gorszymi ostatnio Nuggets będzie okazją do tego, żeby umocnić się w ósemce Konferencji Zachodniej. Do tego dochodzi jeszcze kurs, który jak dla mnie jest wyjątkowo atrakcyjny. Podwyższam go i tak, wybierając handicap na gospodarzy.  

Zdarzenie:  zwycięzca meczu Los Angeles Lakers – LA Clippers

Typ:  LA Clippers

Kurs: 2.45

Los Angeles Lakers z każdym dniem oddalają się coraz bardziej od awansu do playoffów. Coś, co jeszcze jakiś czas temu wyglądało na niemożliwe, zaraz stanie się faktem. Istnieje duża szansa, że LeBron James po ośmiu kolejnych wizytach w Finałach NBA, skończy sezon w połowie kwietnia. I musimy przestać wierzyć, bo za każdym razem, kiedy Lakers muszą wygrać, to się jakoś nie dzieje. 

Przejdźmy się po siedmiu ostatnich występach Jeziorowców: 

  • porażka z Atlantą Hawks na wyjeździe 
  • zwycięstwo z Houston Rockets u siebie 
  • porażka z New Orleans Pelicans na wyjeździe 
  • porażka z Memphis Grizzlies na wyjeździe 
  • zwycięstwo z New Orleans Pelicans u siebie 
  • porażka z Milwaukee Bucks u siebie 
  • porażka z Phoenix Suns na wyjeździe 

Przestańmy się łudzić, że Lakers nagle zaczną wygrywać. Nie zaczną, tu nie dojdzie do cudu. 

Wygląda na to, że dni Luke’a Waltona na stanowisku trenera Jeziorowców są policzone. To prędzej czy później musi nadejść. Trudno powiedzieć, ile w tym wszystkim jest winy samego Waltona, jednak jeżeli w zespole masz LeBrona Jamesa i nie awansujesz do ósemki, ktoś będzie musiał za to odpowiedzieć. I na pewno nie będzie to sam James. 

Strata Lakers do ósmych Spurs to już cztery i pół meczu, przy czym równy bilans sprawia, że to Ostrogi będą wyżej (3-1 dla nich w bezpośrednich pojedynkach). Pociąg z napisem ,,playoffy” powoli odjeżdża i musimy się pogodzić z tym faktem. 

W takiej sytuacji coraz bardziej prawdopodobny staje się awans drugiego klubu z Los Angeles, Clippers. Po wymianie Tobiasa Harrisa postawiliśmy na nich krzyżyk, a jak na razie młodsza siostra Lakers ciągle utrzymuje się w ósemce. 

Dla Clippers będzie to występ back to back, ale nie przywiązywałbym do tego większej wagi. Spotkanie z New York Knicks to bardziej sparing. Wynik po 24 minutach: 82-46. To nigdy nie był mecz. Podopieczni Doca Riversa nie dość, że się nie zmęczyli, to nie musieli też podróżować, bo grali w Staples Center. 

W Los Angeles Lakers dzieje się źle. Atmosfera w szatni jest fatalna, zawodnicy sobie nie ufają, czego efekty widzimy na boisku. I myślę, że zobaczymy to też dziś. Clippers to dużo lepsza drużyna i gracze na pewno nie odpuszczą sobie okazji, żeby wbić tę ostateczną szpilkę i jeszcze bardziej pogrążyć lokalnego rywala. 

Cztery ostatnie rywalizacje to zwycięstwa ,,gości”. Oby doszło do tego po raz piąty.