Nie ma co się nad sobą użalać, ale… wczoraj zabrakło nam szczęście i to bardzo. Trudno, gramy dalej i liczymy, że tym razem los się do nas uśmiechnie. Wtorek z preseason to trzy mecze i na każdy z nich przygotowałem dla Was analizę razem z typem. Kupon z cyklu tych ryzykownych, szczególnie na spotkania sparingowe. Zapraszam do analizy.

Houston Rockets – Shanghai Sharks (2:00)

Chiny to koszykarski kraj, chociaż na pierwszy rzut oka nie wydaje się, że tak jest. Dlaczego ci skośnoocy ludzie o wątpliwym wzroście zakochali się akurat w tym sporcie? Wszystko przez Yao Minga, który sprawił, że w Państwie Środka kochają basket. Co jak co, ale akurat ten kraj ma wielką siłę przebicia, czego dowodem jest osiem występów Yao w Meczu Gwiazd. Olbrzym z Chin nie jest już w NBA, jednak uczucie jego rodaków do koszykówki cały czas pozostało. Tamtejsza liga (CBA) jest odpowiednikiem piłkarskiego MLS-u: tam przyjeżdża się na emeryturę albo zarobić. Z tego powodu patrząc na składy chińskich drużyn, możesz znaleźć graczy z przeszłością w NBA. I właśnie takie nazwiska zobaczymy w Rekinach z Szanghaju.

Zacznijmy jednak od małego przedstawienia.

Shanghai Sharks to klub założony w 1996 roku grający w Pudong Yuanshen Gymnasium. Kolory zespołu to niebieski, pomarańczowy i biały. Od 2009 roku właścicielem klubu jest Yao Ming. Okej, to by było na tyle.

Teraz skład, bo to nas bardziej interesuje.

Większość to chińscy gracze, o których ani Ty, ani ja nie mamy za dużo pojęcia. Są jednak wyjątki! Jimmer Fredette i Luis Scola – mówi to Wam coś? Oczywiście.

Fredette był wybrany z 10. numerem w drafcie w 2011 roku, jednak ze względu na swoje wielkie ego i braki atletyczny nigdy nie zaistniał w NBA. Scola? Odwrotnie. Argentyńczyk spędził 10 owocnych lat w lidze, grając m.in. w Houston Rockets, Phoenix Suns czy Indianie Pacers. Tak, ale Scola ma już… 42 lata, więc w NBA już od dawna nie ma dla niego miejsca. W Chinach? Wręcz przeciwnie, co wiele mówi o poziomie rozgrywek w CBA.

O Houston Rockets nie trzeba dużo mówić. Najlepsza drużyna poprzedniego sezonu regularnego, która wygrała 65 meczów. Rakiety jak burza przeszły przez dwie pierwsze rundy na Zachodzie, odpadając dopiero z późniejszymi mistrzami NBA, Golden State Warriors. James Harden i spółka prowadzili już 3-2 z Warriors, jednak w tamtym momencie Chris Paul doznał kontuzji i wszystko poszło się (tutaj każdy sobie dopowie końcówkę).

Rockets w preseason grali dwa razy, przegrywając z Indianą Pacers i wygrywając z San Antonio Spurs. Warto spojrzeć na to drugie spotkanie, a szczególnie na liczbę minut zawodników na parkiecie: Tucker 34, Capela 22, Paul 33, Harden 33, Anthony 29, Gordon 20, Green 22. D’Antoni nie oszczędza swoich podstawowych graczy i nic się nie powinno zmienić dzisiaj.

Spotkania Rakiet z Rekinami stały się małą tradycją, na co na pewno ma wpływ kariera Yao Minga w Houston. Dzisiejsze pojedynek będzie już trzecim z rzędu i za każdym razem Chińczycy dostawali ostre lanie: 94-131 w 2016 roku i 82 do 144 w poprzednim preseason. Nie wierzę, że coś się dzisiaj zmieni. Mike D’Antoni nadal próbuje rozgryźć rotację swojej drużyny, przez co podstawowi koszykarze spędzają więcej czasu na boisku, niż powinni, ale to dobrze dla nas. Zapowiada się kolejny teatr jednego aktora. Dlatego stawiamy na Houston Rockets z duuuuuuuuuuużym handicapem, tylko że czekamy na to, aż to zdarzenie pojawi się w ofercie.

EDIT (20:57): Nie ma kursów + dla Rockets nie zagrają Capela, Carter-Williams, Chriss, Gordon, Hartenstein, Knight i Nene. Dla mnie ten mecz to NO BET. 

Oklahoma City Thunder – Milwaukee Bucks (2:00)

Mecz, który w sezonie zasadniczym przyciągałby Cię do telewizora. W preseason nie za bardzo. No bo kto będzie wstawał w nocy na sparing? Ja dziękuję.

Oklahoma City Thunder gra bez Westbrooka, który dochodzi do siebie po artroskopii kolana i na razie nie wiadomo, czy wystąpi w meczu otwarcia przeciwko Golden State Warriors. Oj, fajnie byłoby to zobaczyć. Spotkania OKC z Golden State zawsze ekscytują, bo Kevin Durant cały czas jest najbardziej znienawidzoną personą w Oklahomie City.

W miejsca Westbrooka do pierwszej piątki wskoczył teraz Dennis Schroder, pozyskany latem z Atlanty. Niemiec spisał się bardzo dobrze przeciwko swojemu byłemu klubowi (20 punktów), Thunder wygrali 113-94, ale… przeciwko Hawks. A nie oszukujmy się – Jastrzębie z Georgii będą latać w tym sezonie wyjątkowo nisko i tutaj walka będzie toczyć się o najgorszy bilans w lidze.

Podopieczni Billy’ego Donovana byli górą, jednak nie zachwycili, a do tego do listy kontuzjowanych dołączył Terrance Ferguson, który doznał wstrząśnienia mózgu.

Milwaukee Bucks są w gazie, że hej. Kozły wygrały swoje dwa mecze w preason łączną różnicą 52 punktów: najpierw 116-82 z Chicago Bulls, a cztery dni później 125-107 z Minnesotą Timberwolves. Odmieniona ofensywa działa fantastycznie, co widać po wynikach. Mike Budenholzer pokazuje swój kunszt jako świetny trener w fazie zasadniczej. To właśnie tego brakowało Bucks, którzy mają potencjał, jednak byli niepoukładani. Teraz jest inaczej. 41 i 36 oddanych prób za trzy to rewolucja w zespole, który stronił od rzutów zza łuku. W takich okolicznościach Giannis Antetokoummpo może z nadzieją patrzeć na potencjalną statuetkę MVP.

Thunder radzą sobie dobrze w defensywie w tym preseason, lecz myślę, że dzisiaj wyjdzie to, że nie wszystko złoto, co się świeci. Stawiam na zwycięstwo gości ze stanu Wisconsin po kursie 2.00.

Druga pozycja i… koniec? Nie, dzisiaj gramy tripelek.

EDIT (20:57): Własnie znalazłem informację, że nie grają Antetounmpo, Bledsoe, Middleton i Lopez, więc stawianie na Bucks też nie ma sensu #preseason

LA Clippers – Denver Nuggets (4:30)

Kolejny występ Marcina Gortata w barwach klubu z Los Angeles i spotkanie dwóch niepokonanych ekip w preseason: LA Clippers i Denver Nuggets.

Polak w każdym z trzech meczów wystąpił w pierwszej piątce, zdobywając odpowiednio 12, 8 i 10 punktów. Taki poziom powinien reprezentować Gortat przez cały sezon, będąc solidnym zawodnikiem, na którego zawsze można liczyć.

Clippers pokonali Sydney Kings, Minnesotę Timberwolves i Los Angeles Clippers, lecz przy każdym z tych zwycięstw możemy dołożyć jakąś gwiazdkę. Z drużyną z Australii Doc Rivers był zmuszony grać do końca starterami, bo na początku czwartej kwarty przewaga Gortata i spółki wynosiła tylko 4 punkty. Przeciwko zespołowi z Antypodów… W Timberwolves nie wystąpił Jimmy Butler, a barwach Lakers nie grał Lebron James.

Dzisiaj według doniesień nie zobaczymy Danilo Gallinariego, Luca Richarda Mbah a Moute, Milosa Teodosicia i Patricka Beverleya, przez co Rivers nie będzie miał do dyspozycji dużej liczby graczy, a przecież to jest mocną stroną Clippers.

Nuggets przystąpią do tego meczu w pełnym składzie, a w poprzednim spotkaniach widzieliśmy, jaką siłę ma drużyna Rafała Jucia. Bryłki pokonały dwukrotnie Lakers (z Lebronem w składzie) – meczu z Perth Wildcats nie liczymy, bo Denver ewidentnie zlekceważyło rywali. Według mnie dzisiaj ten błąd się nie powtórzy z jednego powodu – Nuggets mają rachunki do wyrównania za porażkę 28 lutego we własnej hali. Wtedy Clippers w czwartej kwarcie odrobili straty, zdobywając aż 41 punktów w czwartej kwarcie. A jednej porażki zabrakło teamowi z Denver do awansu do playoffów, czyli tamta przegrana boli jeszcze bardziej z perspektywy czasu.

Stawiam na zwycięstwo z gości z Kolorado po kursie 1.85 i tak oto mamy trzy pozycje na naszym kuponie (tzn. będziemy mieli).

Screen kupony zostanie wrzucony od razu, kiedy pojawi się kompletna oferta.