fot. Xinhua

Zmagania w ramach pucharu Anglii wchodzą w decydującą fazę, już dziś zobaczymy bowiem dwa pierwsze spotkania 1/8 finału FA Cup. W pierwszym z nich Burnley podejmie Bournemouth, w którym to obserwujemy zawirowania na ławce trenerskiej. Na deser pozostają zawody na Old Trafford, gdzie Manchester United zagra z West Hamem. Czy Cavani i spółka wywalczą awans do ćwierćfinału? Przed sprawdzeniem propozycji serdecznie zapraszam do zapoznania się z aktualnymi bonusami oferowanymi przez najlepszych, polskich bukmacherów. Miłej lektury i zielonych kuponów!

Zagraj bez ryzyka w Betclic ze zwrotem na konto depozytowe do 50 PLN!

Nie wejdzie? Pieniądze możesz od razu wypłacić!

Kod aktywujący promocję: ZAGRANIE50

Betclic

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Manchester United vs West Ham United (20:30)

Rozpoczynamy od starcia na Old Trafford, w którym to miejscowi podejmą ekipę Łukasza Fabiańskiego. David Moyes przy okazji pracy właśnie w Manchesterze miał życiową szansę, aby choć w pewnym stopniu zastąpić legendarnego Sir Alexa Fergusona. Wszyscy dobrze wiemy jak potoczyła się przygoda Szkota w „Teatrze Marzeń”, teraz 57-letni trener z powodzeniem odbudowuje swoją renomę w Londynie. Jego zespół w obecnej kampanii prezentuje się nad wyraz dobrze i na ten moment zajmuje wysokie, szóste miejsce w Premier League. Nikt w klubie nie ukrywa, że w obecnej sytuacji, głównym celem „Młotów” jest walka o europejskie puchary. Problemem może być stosunkowo wąska kadra, do której w zimowym okienku transferowym dołączył tylko 1 piłkarz – Jesse Lingard.

Zdecydowana większość brytyjskich mediów przewiduje, iż w dzisiejszym starciu w ekipie gości zobaczymy kilku graczy rezerwowych, a rotacja najbardziej dotnie linii obrony, w której znaleźć się mają tacy piłkarze jak Diop, Dawson, czy Fredericks. O ile w ofensywie David Moyes może pozwolić sobie na zmiany, które nie spowodują znacznego spadku jakości, o tyle defensywa to formacja, która opiera się przede wszystkim na zgraniu. Z tego też powodu uważam, że gospodarze, podobnie jak w poprzednich spotkaniach, będą mieli dziś okazję postrzelać na bramkę Łukasza Fabiańskiego.

Manchester United w minionych tygodniach imponował formą w ofensywie. Abstrahując od pamiętnego zwycięstwa 9:0 nad Southampton, podopieczni Ole Gunnara Solskjaera zapakowali 3 gole Evertonowi, czy wcześniej Liverpoolowi. Wszystkie te ekipy stawiają raczej na otwarty futbol i potrafią grać z polotem, podobnie z resztą jak West Ham. W ostatnich zawodach, przeciwko „The Toffies” piłkarze United stworzyli sobie multum dogodnych sytuacji do zdobycia gola, a samo spotkanie dla bezstronnego kibica było z pewnością kapitalnym widowiskiem. W wyjściowej jedenastce gospodarzy zobaczyć powinniśmy między innymi Rashforda, Cavaniego, ale przede wszystkim niezawodnego Bruno, a te nazwiska pozwalają nam przypuszczać, że polski bramkarz broniący barw West Hamu nie będzie narzekał na nudę.

Statystyki:

  • Manchester United z 45 punktami są obecnie wiceliderem Premier League.
  • Piłkarze z Old Trafford strzelili w lidze 49 goli – najlepszy wynik w stawce.
  • 15/23 spotkań z udziałem „Czerwonych Diabłów” kończyło się overem 2,5 goli.
  • W domowych meczach Manchesteru United pada średnio 3,6 bramki.
  • Poprzedni mecz pucharowy Manchesteru United to wygrana z Liverpoolem 3:2.
  • West Ham United zajmuje 6. miejsce w lidze, ma na koncie 39 oczek.
  • „Młoty” w 5/6 poprzednich meczach zanotowały over 2,5 goli.
  • Podopieczni Davida Moyesa w poprzedniej rundzie pucharu pokonali Doncaster 4:0.
  • Grudniowy mecz tych ekip zakończył się wynikiem 3:1 dla Manchesteru United.

Podsumowanie:

Trudno nie oczekiwać bramek w dzisiejszym meczu, widząc aktualną formę ofensywną Manchesteru United. West Ham w ostatnim okresie także strzelał dużo goli, a przed ostatnią kolejką Premier League, „Młoty” zaliczyły serię 8 kolejnych spotkań z trafieniem. David Moyes najpewniej dokona kilku zmian w składzie, a roszady w formacji obronnej mogą okazać się wodą na młyn dla rozpędzonej ekipy gospodarzy. Liczę więc na kilka trafień z obu stron i proponuję zakład na co najmniej 3 bramki w wieczornym spotkaniu.

Typ: +2,5 gola

Kurs: 1,55

grupa 37

Burnley vs Bournemouth (09.02. godz. 18:30)

Swego rodzaju przystawką przed dzisiejszym daniem głównym ma być potyczka Burnley ze spadkowiczem z ubiegłego sezonu, a więc Bournemouth. I choć w poprzedniej kampanii, w rywalizacji bezpośredniej pomiędzy tymi ekipami padł rezultat 3:0, to nie nastawiałbym się na mega widowisko na Turf Moor. Zespół Seana Dyche’a po beznadziejnym starcie kampanii na tę chwilę zajmuje 17. miejsce z 8 punktami przewagi nad strefą spadkową. W ostatnim okresie nieco lepiej wyglądała formacja, na której Burnley opiera swoją grę, a więc defensywa. Linia obrony zarządzania przez Jamesa Tarkowskiego dopuściła do straty 10 bramek w 10 poprzednich występach, co w porównaniu z październikowymi porażkami 3:1 i 3:0 i tak jest nienajgorszym bilansem. Martwić może za to postawa w ataku, „The Clarets” nigdy nie byli nadzwyczaj bramkostrzelną ekipą, jednak zaledwie 14 zdobytych bramek w 22 ligowych starciach sprawiają, iż to do nich należy miano najgorszej ofensywy w Premier League.

Burnley jest ekipą niezwykle stabilną, regularnie punktującą z drużynami o podobnym poziomie. 4 ostatnie porażki zespołu z Turf Moor miały miejsce kolejno z: Manchesterem City, Chelsea, West Hamem i Manchesterem United. Od 10 gier podopieczni Seana Dyche’a nie polegli z zespołem z dolnej połowy tabeli. Bournemouth, po spadku z angielskiej elity nie przeszło gigantycznej metamorfozy. W klubie zostało większość najważniejszych piłkarzy, co więcej kilku z nich nieźle prezentuje się na zapleczu Premier League. Choćby Dominic Solanke, mający problemy ze skutecznością na najwyższym szczeblu rozgrywek, zapisał na swoim koncie 10 trafień w Championship. Zdecydowanie najważniejszą zmianą, do jakiej doszło latem na  Vitality Stadium było rozstanie się z Eddiem Howem, który w klubie przepracował 8 lat. W jego miejsce przyszedł Jason Tindall, jednak w wyniku nienajlepszych występów, pożegnano się z nim niespełna tydzień temu.

Na ten moment tymczasowym menadżerem mianowano Jonathana Woodgate’a. Wątpliwym jest jednak, aby Anglik pozostał na stanowisku przez dłuższy czas. Kilka słów o sytuacji piłkarskiej zespołu – na obecną chwilę „Wisienki” zajmują 6. pozycję w Championship, która daje możliwość gry w barażach o awans do Premier League. Zespół za sprawą sobotniej wygranej nad Birmingham przerwał fatalną passę 5 ligowych spotkań bez zwycięstwa, która była główną przyczyną zwolnienia trenera. Co więcej, Bournemouth w ciągu owej, niechlubnej serii zdołało strzelić rywalom zaledwie 3 bramki, tracąc przy okazji 8 goli. Ekipa z Vitality Stadium szczególnie słabo spisuje się na wyjazdach. Z 14 spotkań ligowych w delegacji zdołali oni wygrać 4, zaliczyli też 6 remisów. Z kolei w poprzedniej rundzie pucharu Anglii, Bournemouth zdołało pokonać 2:1 4-ligowe Crawley Town. O awans dużo trudniej będzie dziś, bowiem Burnley to ekipa niesamowicie solidna, mająca przede wszystkim dużo więcej doświadczenia i co by o niej nie mówić, znacznie lepszą defensywę.

Statystyki:

  • Burnley znajduje się na 17. pozycji w Premier League, ma 23 zdobyte punkty.
  • „The Clarets” po 22 kolejkach ligowych ma bilans bramek 14:29 – średnio 2 gole na mecz.
  • Podopieczni Seana Dyche’a zanotowali 16/22 razy notowali under 2,5 goli.
  • W poprzedniej rundzie FA Cup Burnley pokonało Fulham 3:0.
  • Gospodarze przegrali 3 z 10 ostatnich starć u siebie.
  • Bournemouth z 45 oczkami zajmuje 6. miejsce w Championship.
  • „Wisienki” przegrały 5 z 6 ostatnich meczów ligowych.
  • 16/28 ligowych gier gości kończyło się underem 2,5 goli.
  • 2 ostatnie starcia bezpośrednie to tryumfy Burnley 3:0 i 1:0.

Podsumowanie:

Uważam, że wobec kiepskiej formy zespołu gości, a także zawirowań na ławce trenerskiej, to Burnley jest faworytem dzisiejszych zawodów. „The Clarets” są ekipą bardziej wyrachowaną, mającą większe doświadczenia, a także atut własnego boiska, na którym niezwykle rzadko przegrywają z niżej notowanymi ekipami. Jednocześnie trudno oczekiwać festiwalu bramek, ale raczej twardej, być może nawet nudnej gry. Proponujemy więc zakład na zwycięstwo Burnley lub remis, oraz na maksymalnie 3 bramki w pierwszym dzisiejszym spotkaniu FA Cup.

Typ: 1X/-3,5 gola

Kurs: 1,74

Zakład bez ryzyka w Betclic – zwrot na konto depozytowe do 50 PLN

Warunki otrzymania bonusu w formie zwrotu na konto główne:

  • 🎯Zarejestruj się z linku: zagranie.com/go/betclicbezryzyka
  • 🎯Użycie w procesie rejestracji kodu ZAGRANIE50
  • 🎯Minimalny wymagany depozyt: 10 PLN
  • 🎯Kupon na dowolne zdarzenie prematch lub LIVE
  • 🎯Maksymalna kwota zwrotu to 50 PLN, żeby ją otrzymać trzeba zagrać za 57 PLN
Link do rejestracji: zagranie.com/go/betclicbezryzyka
Kod promocyjny: ZAGRANIE50
kupon PL betclic 09.02