O 21:30 w Los Angeles rozpocznie się Polska Noc w NBA. O co chodzi, co z tym wszystkim wspólnego ma Marcin Gortat i jednocześnie, co typować na ten pojedynek? Jeżeli zadajesz sobie takie pytania, to dobrze trafiłeś. I ja też wczoraj trafiłem.  

Odbierz bonusy powitalne przygotowane specjalnie dla czytelników Zagranie i wykorzystaj je do obstawiania NBA!

Kod rejestracyjny: 1250

Skuteczność typów Zagranie na NBA w styczniu: 7/9

Profit/Strata Zagranie na NBA w styczniu: +429 PLN

Zdarzenie:  handicap w meczu Los Angeles Clippers  – Orlando Magic -8.5/+8.5

Typ: Los Angeles Clippers -8.5

Kurs: 2.15

Marcin Gortat to jedyny Polak w NBA – to fakty. Inne fakty o jego karierze w najlepszej koszykarskiej lidze świata znajdziesz w poniższym fragmencie Skarbu Typera NBA: 

 

Gortat przez lata na zawodowych parkietach nie zapomniał, skąd pochodzi. To nie jest jedna z tych osób, które po osiągnięciu sukcesu stają się – przysłowiowymi – burakami, myśląc sobie, co to nie ja. Z łodzianinem jest przeciwnie i stara się podkreślać swoją polskość na każdym kroku. Jednym z działań, które mają promować nasz kraj w USA, jest Polish Heritage Night. Skąd najlepiej wziąć informację na jej temat? Oczywiście z oficjalnej strony fundacji Marcina Gortata 

,,Polish Heritage Nightczyli „Noc Polskiego Dziedzictwa” lub jak potocznie niektórzy mówią „Polska Noc w NBA” to coroczna impreza organizowana na terenie Stanów Zjednoczonych przez Marcina, aktualną drużynęw której Marcin występuje, ambasadę Polski w USA oraz naszą fundację. Celem tego wydarzenia odbywającego się podczas jednego z meczów NBA, jest przybliżenie amerykańskim obywatelom polskiej kultury, historii, języka i zwyczajów. 

Pierwsza z tych imprez odbyła się w 2012 roku w Arizonie, gdzie Marcin reprezentował barwy lokalnej drużyny Phoenix Suns. Zachęceni nieoczekiwanym sukcesem pierwszej edycji, rok później (2013 r.) zorganizowaliśmy drugą noc w Phoenix, powtarzając sukces z poprzedniego roku. Idąc za ciosem, w 2014 r.  przygotowaliśmy trzecią odsłonę tego wydarzenia w stolicy Arizony, która nieoczekiwanie dla wszystkich… odbyła się bez Marcina. Dwa dni przed tym wydarzeniem, otrzymał on informację z klubu, że został wytransferowany do Washington Wizards i musi się tam stawić w ciągu 48 godzin. Na szczęście impreza odbyła się bez przeszkód mimo braku w tym meczu naszego jedynaka w NBA. Kolejne edycje odbywały się więc już w stolicy Stanów Zjednoczonych, przy dużej pomocy nowej drużyny Marcina – „Czarodziei” z Waszyngtonu. “ 

Tegoroczna edycja będzie pierwszą podczas pobytu Gortata w Los Angeles. Jego kumple mieli już przedsmak – i dosłownie – tego, co się będzie działo w Staples Center: 

Polak po całej tej akcji mówił, że największym powodzeniem cieszyły się pierogi i jego kumple chcieli nawet trochę na wynos. A propos pierogów, nie można nie przypomnieć ,,polskiej nocy” w studiu TNT: 

Przy okazji Polish Heritage Night Gortat zaprasza swoich rodaków związanych z szeroko rozumianą kulturą czy sportem. I tak oto w tym roku na trybunach pojawią się takie osobistości, jak Edyta Górniak, Agnieszka Włodarczyk czy Andrzej Fonfara (nie, nie będzie Sławomira). A miłym (i pięknym) akcentem będą Cheerleaders Gdynia, które będą umilać kibicom w hali przerwy w trakcie meczu.  

Wprowadzony? To teraz przejdźmy do samego spotkania, które jest idealnie dopasowane do polskiego fana, bo rozpocznie się o 21:30. 

Marcin Gortat is back 

Polak ma za sobą najlepszy występ w sezonie, notując 18 punktów (8/10 z gry) i 13 zbiórek przeciwko Phoenix Suns: 

Dobrze było oglądać łodzianina w takiej dyspozycji przeciwko swojej byłej drużynie. Suns byli klubem, w którym kariera Gortata rozbłysnęła na dobre. Orlando Magic byli zaś organizacją, która jako pierwsza dała szansę Marcinowi. Czy Polak ma patent na swoje byłe zespoły? Przekonamy się już dzisiejszego wieczora.  

Clippers mają ze sobą okres pełen wzlotów i upadków, ale cały czas udaje im się utrzymać pozycję w pierwszej czwórce Konferencji Zachodniej. Konkurencja na Zachodzie jest bardzo, ale to bardzo duża i różnica między czwartą a czternastą pozycją wynosi pięć meczów. Przegrywanie pojedynczych spotkań z gorszymi zespołami nie może się zdarzać, bo na koniec dnia może zabraknąć tego jednego zwycięstwa. Handicapem dla Clippers jest atut własnego parkietu – w Staples Center wygrali 12 z 18 pojedynków i jak już triumfują, to robią to zazwyczaj przekonująco.  

W rywalizacji z Orlando Magic będzie pewnie podobnie. 

Magicy z magią mają niewiele wspólnego, chociaż ten sezon jest dla nich udany jak na to, co się dzieje w organizacji z Orlando. Nieźle, czyli bilans 17-21 i 10. miejsce w Konferencji Wschodniej. Podsumowując, nie ma się czego bać.

Dla podopiecznych Steve’a Clifforda będzie to czwarty przystanek w trakcie trasy wyjazdowej. Przystanek na pewno najtrudniejszy, a i wyniki na poprzednich nie rokują optymistycznie: bilans 1-2, w tym porażki 100-125 z Charlotte Hornets i 103-120 z Minnesotą Timberwolves.

Jedyne starcie LA Clippers i Orlando Magic zakończyło się wygraną tych pierwszych 120-95, a spotkanie rozgrywane było na Florydzie. Dzisiaj miejsce będzie inne, jednak spodziewam się, że zobaczymy taki sam scenariusz – pewne zwycięstwo ekipy z Kalifornii.