Kadra polskich koszykarzy wkracza w ostatni etap przygotowań do Mistrzostw Świata w Chinach. Do startu imprezy pozostało już tylko 11 dni. Jesteśmy świeżo po bardzo ciekawym turnieju w Hamburgu, gdzie mierzyliśmy się z Czechami, Węgrami i Niemcami. Jak wypadli nasi kadrowicze i jak widzę ich szanse w Mistrzostwach? Dowiecie się tego z poniższego artykułu, także zapraszam do lektury!

Bonus od depozytu 600 PLN na start w PZBuk!

Graj z Zagranie – kod rejestracyjny: ZAGRANIE

Więcej na temat bonusów w PZBuk i kodu promocyjnego znajdziecie pod tym linkiem -> PZBuk kod bonusowy

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Polscy koszykarze wkroczyli w kolejną fazę przygotowań w drodze na mistrzostwa. Ciekawym i zarazem pokazującym nasz potencjał miał być turniej w Hamburgu rozgrywany w zeszły weekend. Impreza naprawdę z solidnymi przeciwnikami, dwoma uczestnikami nadchodzących mistrzostw. Biorąc pod uwagę wynik naszych i grę całego zespoły, można delikatnie powiedzieć, że mamy powodu do niepokoju. Drużyny są w różnych fazach przygotowań, więc też nie można wyciągać zbyt pochopnych wniosków. Jednak te trzy porażki nie napawają zbytnio optymizmem przed nadchodzącym mundialem.

Turniej w Hamburgu i relacje z meczów Polaków

Pierwsze spotkanie nasi rozegrali z Czechami. W niedawno rozegranym spotkaniu w Pradze ulegliśmy nieznacznie 81:76. Tym razem przewaga naszych południowych sąsiadów była wyraźna od początku spotkania. W pierwszej połowie rozstrzelał nas Hruban, który do połowy spotkania uzbierał aż 20 punktów, co raz trafiając zza łuku. Po pierwszej kwarcie przegranej 28:22, Czesi coraz bardziej zaczynali nam odjeżdżać. Do przerwy prowadzili już 54:41. Przewaga w połowie trzeciej kwarty wzrosła nawet do 20 punktów. Ostateczny wynik to 96:86, ale to nie oddaje jak sporą przewagę mieli nad nami rywale. W tym spotkaniu, podobnie jak i w całym turnieju graliśmy zbyt mało agresywnie i robiliśmy dużo strat. Z pozytywnej strony pokazał się w naszym zespole Michał Sokołowski, zdobywca 22 punktów na bardzo dobrej skuteczności z gry, 7/10. Do tego Ponitka dorzucił 14 punktów, Gruszecki 11 i 10 Waczyński.

W kolejnym spotkaniu z teoretycznie najsłabszym rywalem w grupie, nasi znowu zagrali słabo. Szczególnie martwi postawa w obronie i bardzo proste straty. To znowu przyczyniło się do porażki tym razem 80:75. Węgrzy to nie jest nawet średniak europejski, a na Mistrzostwa Świata po prostu się nie zakwalifikowali. Trener Taylor dał odpocząć Koszarkowi w tym meczu. Zbyt dużych minut nie dostali ani Kolenda, ani Łączyński. Ponitka zdobył tylko 3 punkty w 26 minut. Jedynym pozytywnym akcentem, o ile można po takim meczu o tym wspomnieć, był występ Waczyńskiego, który zdobył 16 punktów. Trudno szukać pozytywów w grze naszego zespołu po tym meczu. Brak komunikacji, błędy w obronie i dosyć archaiczny basket.

W ostatnim spotkaniu Polacy zmierzyli się z gospodarzami turnieju – Niemcami. Byli po dwóch zdecydowanych zwycięstwach i wydawało się, że nasi będą musieli oglądać tylko plecy rywali. Jednak można powiedzieć, że przez trzy kwarty graliśmy najlepiej z wszystkich sparingów ostatnio rozegranych. Prowadziliśmy i gra wygląda naprawdę o niebo lepiej niż wcześniej. Dużo lepiej spisywaliśmy się w obronie, gdzie była walka i agresywność. Taki obrót spraw i nasza niezła skuteczność pozwoliła w pewnym momencie osiągnąć 12 punktową przewagę. Do przerwy było jeszcze 44:36. Niemcy w swoich szeregach mają klasowych zawodników, przede wszystkim Dennisa Schrodera. Niemiecki koszykarz gambijskiego pochodzenia długo nie mógł się wstrzelić, ale gdy już zaskoczył okazało się, że zaczął trafiać seriami. Pierwsza piątka Polaków stawiała naprawdę opór rywalom i nie dawała się dogonić. Ponitka zdobył 17 punktów, Waczyński 16, Kulig 14. Do tego swoje dołożyli Cel i Koszarek. Czwarta kwarta należała jednak do Niemiec i z pomocą zawodnik zza oceanu udało im się w końcówce przechylić szalę na swoją korzyść. Ostatecznie gospodarze wygrali 92:84 i w ostatniej kwarcie 31:22. Schroder zdobył 33 punkty i dodał do tego 9 asyst oraz 5 zbiórek. Zrobił różnicę i wraz z Danielem Theis poprowadził drużynę do kolejnego zwycięstwa.

Podsumowanie Turnieju w Hamburgu i zapowiedź meczu z Holandią

Polacy zanotowali piątą kolejną porażkę w grach sparingowych przed mistrzostwami. Nie napawa to wielkim optymizmem. O ile wynik niekiedy nie jest tak istotny, o tyle gra naszego zespołu nie daje dużo nadziei na przyszłość. Problemem jest obrona i duża ilość prostych strat. Brakuje nam lidera, który mógłby pociągnąć zespół w trudnych momentach. Jest oczywiście Mateusz Ponitka, który próbuje swoimi dynamicznymi wejściami pociągnąć zespół, ale to trochę za mało. Skuteczność z gry nie jest najgorsza i nawet dobre procenty z rzutów dystansowych mieliśmy. Jednak rywale pokazują, że należy grać szybciej i z większym polotem. Akcje kombinacyjne, szybkie przechodzenie z obrony do ataku, to nas niszczyło w tej imprezie. Ostatni mecz był takim pozytywnym zaskoczeniem na koniec. Miejmy nadzieję, że forma przyjdzie w odpowiednim momencie i gdy dodamy do tego twardość i nieustępliwość to będziemy w stanie spokojnie wyjść z grupy.

Przed naszymi zawodnikami jest jeszcze do rozegranie ostatni mecz sparingowy. 21 sierpnia zmierzymy się u siebie z Holandią w Lublinie. Rywal dobrze nam znany z grupy w eliminacjach do mundialu. Dwa razy ich ograliśmy, najpierw na wyjeździe 105:78, a później u siebie 85:76. Trener Taylor jak sam mówi nie jest zadowolony z gry i oczekuje, że forma nadejdzie w odpowiednim momencie:

– Nie jesteśmy zadowoleni z tych wyników, bo w przygotowaniach wygraliśmy tylko jeden mecz, z Jordanią. Chciałbym jednak podkreślić, że najważniejsze są dobre wyniki w Chinach. Mamy być w najwyższej formie w odpowiednim czasie – tłumaczy trener Mike Taylor.

– Dobrze się rozwijamy jako drużyna, więc nie mogę doczekać się już meczu w Polsce. Mecz w Lublinie zapowiada się świetnie – zagramy w końcu przed własną publicznością. Chciałbym zobaczyć występ, który jeszcze bardziej scali ten zespół. Zwycięstwo może jeszcze bardziej zbudować naszą pewność siebie – dodaje Mike Taylor.

Holendrzy niedawno zmienili trenera, więc dla nich to też będzie ważny sprawdzian. Nowym szkoleniowcem został Włoch Maurizio Buscaglia. Dla naszych koszykarzy to będzie bardzo wartościowy sparing i mam nadzieję, że okazałe zwycięstwo trochę podbuduje ich morale. To będzie pierwszy i ostatni sprawdzian w naszym kraju, a potem kadrowicze już wylatują do Chin, gdzie zagrają towarzysko jeszcze z Iranem, Nigerią i Czarnogórą. Ostateczna 14, która wybiera się do Chin prezentuje się następująco:

Skład reprezentacji Polski:

Rozgrywający

Łukasz Kolenda (Trefl Sopot)
Łukasz Koszarek (Stelmet Enea BC Zielona Góra)
Kamil Łączyński (bez klubu)
AJ Slaughter (Real Betis Sewilla, Hiszpania)

Rzucający

Karol Gruszecki (Polski Cukier Toruń)
Mateusz Ponitka (Zenit St. Petersburg, Rosja)

Niscy skrzydłowi

Michał Sokołowski (Anwil Włocławek)
Adam Waczyński (Unicaja Malaga, Hiszpania)
Mathieu Wojciechowski (WKS Śląsk Wrocław)

Silni skrzydłowi

Aleksander Balcerowski (Herbalife Gran Canaria, Hiszpania)
Aaron Cel (Polski Cukier Toruń)

Środkowi

Adam Hrycaniuk (Arka Gdynia)
Damian Kulig (Polski Cukier Toruń)
Dominik Olejniczak (Florida State, USA)

Sparingi i mecze kontrolne najlepszych reprezentacji

W ostatnich dniach mieliśmy kilka naprawdę ciekawych pojedynków, drużyn aspirujących do walki o najwyższe cele w Chinach. W sobotę nad ranem zmierzyły się reprezentacje USA i Hiszpanii. Mecz rozgrywano w Anaheim. Był to pierwszy poważny test dla obydwu reprezentacji. Amerykanie wygrali ostatecznie 90:81. Generalnie cały mecz prowadzili dosyć wyraźnie. Rywale podgonili trochę wynik po niezłych rzutach dystansowych w końcówce Marca Gasola. Greg Popovic chciał przetestować jeszcze niepewnych występu zawodników. Szansę dostali w większym między innymi Mason Plumlee czy Harrison Barnes. Pierwsza piątka Walker-Mitchell-Middleton-Barnes-Plumlee. Prym wiedli oczywiście Walker, Mitchell czy Tatum, ale aż tak dużo minut nie dostali na parkiecie. Najwięcej punktów zdobył Mitchell 13, 12 dołożył Middleton, a 11 Walker i Tatum. W Hiszpani 19 oczek zdobył Gasol, a Rubio dorzucił 16 punktów. Typowy mecz sparingowy, bez większych napięć i emocji.

Ciekawy sparing rozegrali również Grecy z Serbami podczas Turnieju Akropolis. Pomimo braku Jokica Serbom udało się wygrać na wyjeździe po dogrywce 80:85. Bardzo ciekawe i wyrównane było to spotkanie. Bracia Antetokounmpo dali o sobie znać zdobywając razem 37 punktów. Giannis dorzucił 20 oczek. W drużynie Serbii znowu prym wiódł jubilat Bogdanovic, zdobywca 28 punktów w tym 5/9 zza łuku. 18 dorzucił Bjelica i w ten sposób to Serbowie zwyciężyli to starcie.

Dwa ciekawe sparingi rozegrali również Kanadyjczycy z Australijczykami. W Kanadzie bez gwiazd, ale naprawdę solidna gra i pierwszy sparing dosyć pewnie wygrany 90:70. W drugim gospodarze wzięli rewanż i pod wodzą Inglesa, Dellavedovy, Baynes czy Landale wygrali 81:73. W tym drugim spotkaniu odpoczywali Bogut i Mills. Grupa z Australią, Kanadą, Litwą i Senegalem zapowiada się na najbardziej wyrównaną.

Przed nami kolejne mecze towarzyskie. Kadra Stanów Zjednoczonych udaje się do Australii, gdzie rozegra dwa ciekawe mecze z gospodarzami. Do mistrzostw coraz bliżej i miejmy nadzieję, że forma pojawi się nie tylko u naszych kadrowiczów, ale też wśród innych ekip. Dobrze by było zobaczyć ciekawy i pasjonujący turniej, na dobrym poziomie.