48 lat. Dokładnie tyle czekamy na zwycięstwo nad Anglikami, które po raz ostatni odnieśliśmy na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Od tego czasu rozegraliśmy 17 spotkań przeciwko “Synom Albionu” i w żadnym z nich nie udało nam się zgarnąć pełnej puli. Stare porzekadło mawia, iż każda seria kiedyś się kończy, jednak czy to właśnie dziś, na PGE Narodowym uda nam się powtórzyć sukces, jaki prawie pół wieku temu odniosła reprezentacja prowadzona przez Kazimierza Górskiego? W tekście poniżej spróbujemy odpowiedzieć sobie na to pytanie, a prócz meczu “biało-czerwonych” omówimy także rywalizację Islandczyków z Niemcami. Zapraszam serdecznie do lektury.

Załóż konto w TOTALBET i zagraj bez ryzyka do 250 PLN ze zwrotem na konto depozytowe!

Kod promocyjny, który aktywuje promocję w TOTALbet: ZAGRANIE

Polska vs Anglia (08.09. godz. 20:45)

Na to spotkanie czekaliśmy długimi tygodniami, być może miesiącami. To właśnie dzisiejsza rywalizacja powie nam, w jakim miejscu jesteśmy i czy Paulo Sousa rzeczywiście robi postępy z naszą kadrą. Od wielu lat Anglicy są dla nas niezwykle trudnym przeciwnikiem, wystarczy wspomnieć, że ostatnie zwycięstwo nad nimi odnieśliśmy w roku 1973. Czy mamy powody, by wierzyć w przełomowy tryumf? Czy oszukamy historię, tak, jak 8 lat temu, kiedy to ograliśmy Niemców w naszym domu, na PGE Narodowym? Tak jak wspomniałem wyżej, plan minimum na wrześniowe zgrupowanie został już wykonany. Wysokie zwycięstwo z Albanią nie odzwierciedla przebiegu spotkania, podczas którego długimi fragmentami broniliśmy się i mieliśmy spore problemy z wymienieniem kilku dokładnych podań na połowie rywali. Trzeba jednak oddać „biało-czerwonym”, że wykazali się niebywałą skutecznością i wszystkie dogodne okazje zamienili na gole.

Następnie przyszedł mecz z San Marino, w którym po raz kolejny zawiodła defensywa i straciliśmy bramkę nawet z tak słabym rywalem. Dla podopiecznych Sousy był to ósme starcie bez czystego konta. Portugalczyk jest też najgorszym selekcjonerem naszej kadry od 10 lat, jeśli idzie o stracone bramki. Lepszy był nawet Franciszek Smuda. Były trener Fiorentiny zarzuca dziennikarzom czepialstwo i podkreśla, iż jego filozofia opiera się na założeniu, że aby wygrać mecz, trzeba strzelić więcej bramek niż przeciwnik. I rzeczywiście, faktem jest, że Polacy są na drugim miejscu w Europie, jeśli chodzi o strzelone gole w tych eliminacjach. Lepsza pod tym względem jest tylko Belgia. Trzeba podkreślić, że 6 z 18 strzelonych goli zdobył dla nas sam Robert Lewandowski, który znaczy dla naszej kadry mniej więcej tyle, ile Ronaldo dla Portugalczyków. Jego wkład w naszą grę jest nieoceniony i by wygrać środowe starcie z Anglią, potrzebujemy naszego kapitana w dobrej dyspozycji.

Przechodzimy już do gości, którzy z kompletem zwycięstw są liderem „naszej” grupy i pewnym krokiem zmierzają w stronę mundialu. Gareth Southgate dał odpocząć swojej podstawowej jedenastce i na starcie z Andorą desygnował rezerwowych piłkarzy, którzy nie dali szans przyjezdnym i wygrali 4:0. Anglicy chyba na dobre zapomnieli o porażce w finale Euro, bowiem ich gra w dwóch wrześniowych meczach naprawdę mogła robić wrażenie. Przede wszystkim wyspiarze prezentują się kapitalnie w defensywie. Węgrowie przez 90 minut rywalizacji na swoim terenie oddali zaledwie 1 celny strzał na bramkę Pickforda, a jedyną ekipą, która zdołała pokonać angielskiego bramkarza w tych eliminacjach, pozostają „Orły” Paulo Sousy. Czy dziś również uda nam się zdobyć gola i potwierdzić dobrą dyspozycję w ofensywie? Za taki obrót wydarzeń ściskam kciuki tak mocno, jak tylko potrafię.

Kursy mogą ulec zmianie. Aktualizacja z dnia: 8 września 2021 20:43.

Statystyki:

  • Polska po 5 kolejkach ma 10 oczek na koncie i zajmuje 2. miejsce w grupie.
  • Piłkarze Paulo Sousy strzelili 18 bramek w 5 meczach eliminacyjnych (2. najlepszy wynik w Europie).
  • Robert Lewandowski zdobył 6 goli w 4 poprzednich starciach reprezentacyjnych.
  • 8 ostatnich meczów Polski kończyło się BTTS’em.
  • „Biało-czerwoni” przegrali 2 z 15 poprzednich starć u siebie.
  • Anglia ma w dorobku 15 punktów i prowadzi w grupie I.
  • Harry Kane i spółka wygrali 7 z 10 ostatnich spotkań.
  • Ostatni bezpośredni mecz zakończył się wygraną Anglii 2:1.

Podsumowanie:

Obstawianie meczów Polski to zdecydowanie trudna rzecz. Pomimo wiary w sukces naszych, należy chłodno kalkulować i nie kierować się emocjami. Pomimo krytyki płynącej w stronę selekcjonera i linii defensywy, faktem jest, że póki co mamy na koncie więcej zdobytych bramek od Anglii, oraz innych czołowych reprezentacji w Europie. Ogromny w tym wkład naszego kapitana – Roberta Lewandowskiego, który także dziś będzie musiał wziąć odpowiedzialność na swoje barki. Pomimo bardzo solidnej postawy w defensywie, Anglicy to również ludzie, którzy popełniają błędy. Doskonałym przykładem jest gol Modera na Wembley. Sądzę, że na PGE Narodowym będziemy w stanie stworzyć sobie kilka niezłych sytuacji do zdobycia bramki i mam nadzieję, wykorzystamy chociaż jedną z nich. Liczę głównie na naszego kapitana i proponuję zakład na minimum 1 celny strzał Roberta. Na singla proponuję zaś bramkę Lewandowskiego, który w biało-czerwonej koszulce strzela jak szalony. Typ ten zagrać możecie, chociażby za bonus oferowany przez bukmachera Totalbet!

Totalbet
1,45
R. Lewandowski odda minimum 1 celny strzał

Totalbet
3,50
R. Lewandowski strzeli gola

banner grupa zagranie 40k

Islandia vs Niemcy (07.09. godz. 20:45)

Zanim przejdziemy do drugiego starcia, przypomnę o możliwości skorzystania z naszego kodu promocyjnego dla bukmachera Totalbet. Teraz już do rzeczy. Równocześnie z kadrą Paulo Sousy, na boisko wyjdą także nasi sąsiedzi, którzy zmierzą się na wyjeździe z Islandczykami. Analizę tego spotkania rozpoczniemy od gospodarzy, którzy na obecną chwilę mają już tylko matematyczne szanse na awans z grupy, bowiem po 5 kolejkach mają w dorobku zaledwie 4 oczka i generalnie rzecz biorąc, nie prezentują się zbyt dobrze. Trochę radości islandzkim fanom dało zapewne ostatnie spotkanie z Macedonią, kiedy to goście prowadzili już 2:0 aż do 78 minuty. Wtedy to gola kontaktowego zdobył Bjarnason, a kilka minut później remis gospodarzom zapewnił Gudjohnsen. W omawianym starciu podopieczni Arnara Vidarssona spokojnie byli w stanie zdobyć komplet punktów. Na przeszkodzie stanęła kiepska postawa defensorów, którzy w bieżących eliminacjach dopuścili już do straty 10 bramek i poza Liechtensteinem, są oni najgorszą reprezentacją grupy J jeśli idzie właśnie o postawę linii obrony. Jedną z przyczyn takiego stanu rzecz może być fakt, iż pod wodzą 43-letniego Vidarssona Islandczycy starają się grać ofensywnie. Szkoleniowiec preferuje formację 4-3-3, oraz poleca swoim zawodnikom w miarę możliwości grać pressingiem i wysoko odbierać piłkę. Jestem niezmiernie ciekaw, jak taka strategia zadziała w meczu ze znacznie silniejszymi Niemcami.

Ci kilka dni temu mierzyli się z rewelacją tych eliminacji – Armenią. Jak się okazało, goście nie potrafili przełożyć dobrej dyspozycji z poprzednich meczów na rywalizację z „Die Manschaft” i ostatecznie wylecieli ze Sttutgartu z bagażem 6 straconych goli i oczywiście bez punktów. Zaryzykuję stwierdzenie, że to spotkanie było jednym z najlepszych pod wodzą Hansiego Flicka. Nasi zachodni sąsiedzi od pierwszego gwizdka rzucili się do ataku i do przerwy prowadzili już 4:0. Taka sytuacja pozwoliła szkoleniowcowi oszczędzić siły kilku najważniejszych piłkarzy i już po godzinie gry wpuścić zmienników, którzy również dorzucili coś od siebie. Bardzo dobre pierwsze połowy to coś, czym reprezentacja Niemiec imponuje od dobrych kilku miesięcy. Mistrzowie Świata sprzed 7 lat uwielbiają szybko otworzyć mecz, zdobyć drugie trafienie i do końca spotkania grać już spokojnie, wykorzystując kolejne sytuacje. Prócz meczu z Armenią, podobny przebieg miały choćby starcia z Portugalią na Euro, czy marcowa potyczka z Islandią. Wówczas Niemcy udowodniły, że są zespołem o kilka klas lepszym od swoich rywali i bez problemów ograli przyjezdnych 3:0.

Kursy mogą ulec zmianie. Aktualizacja z dnia: 8 września 2021 20:41.

Statystyki:

  • Islandia ma na koncie 4 punkty i zajmuje 5. miejsce w grupie.
  • Gospodarze stracili 19 goli w 10 ostatnich meczach.
  • Islandczycy przegrali 3 z 4 ostatnich starć u siebie.
  • Niemcy z dorobkiem 12 oczek są liderami grupy J.
  • „Die Maschaft” wygrali 2 poprzednie spotkania bez straty gola (2:0 z Liechtensteinem i 6:0 z Armenią).
  • Piłkarze Flicka strzelili 13 bramek w pierwszych połowach 10 ostatnich meczów.
  • Ostatni mecz bezpośredni zakończył się wygraną Niemców 3:0.

Podsumowanie:

Ostatni mecz Niemców z Armenią pokazał, iż nasi sąsiedzi są w bardzo wysokiej formie. Już po pierwszych 45 minutach mogli się oni mentalnie przygotowywać do dzisiejszej potyczki z Islandczykami, którzy w trwających eliminacjach grają bardzo przeciętnie i tracą mnóstwo bramek, często w głupi sposób. Co ważne, kilku najważniejszych piłkarzy reprezentacji Niemiec nie grało pełnych 90 minut 3 dni temu. Powinni być oni zatem wypoczęci i w 100% gotowi do środowej rywalizacji. Reasumując, sądzę, że podobnie jak przed kilkoma dniami Niemcy od pierwszego gwizdka pójdą do przodu i zaczną strzelanie jeszcze przed przerwą. Do dubla dorzucam więc zakład na zwycięstwo przyjezdnych w pierwszej połowie. Kurs oferowany przez zakłady bukmacherskie Totalbet wydaje się całkiem ciekawy. Trzymam więc kciuki za kupony i mam nadzieję, że dziś wieczorem będziemy świadkami historycznego spotkania na PGE Narodowym!

Totalbet
1,55
Niemcy wygrają 1. połowę

Maksymalna stawka nie jest ograniczona, natomiast maksymalny zwrot wynosi 250 PLN. Maksymalny zwrot jest przyznawany przy stawce 284 PLN.
Promocją może zostać objęty wyłącznie pierwszy kupon w historii konta.
Zakład może obejmować dowlone zdarzenie. Sprawdź naszą ofertę na mecz Polska – Anglia.

baner totalbet na mecz Polska - Anglia  

kupon el. MŚ 08.09. Totalbet

kupon nr 2 el. MŚ 08.09.

Polska – Anglia: typy bukmacherskie na kanale YouTube

fot. MB Media/BPA

Zaloguj się aby dodawać komentarze