Już tylko 11 dni zostało do startu sezonu 2018/19 w NBA! Na razie zostaje nam emocjonować się meczami przedsezonowymi, które nie są może najwyższych lotów, ale zawsze są. Dzisiaj przed nami aż 11 spotkań, więc mamy z czego wybierać. Przygotowałem dla Was kupon złożony z trzech pozycji i gramy o 802 PLN! Ostatnio zabrakło nam niewiele (2/3, a graliśmy o 683PLN!) – oby dzisiaj było perfekcyjnie. Zapraszam do analizy.

Phoenix Suns – Portland Trail Blazers (4:00)

Kursy na to spotkanie są stosunkowo wyrównane, ale ja widzę tutaj znacznego faworyta, nawet mimo faktu, że to preseason i różne rzeczy się mogą dziać.

Portland Trail Blazers powinni dzisiaj wygrać, przynajmniej moim zdaniem.

Dlaczego? Bo ekipa ze stanu Oregon ma jeden z najgłębszych składów w lidze, co w meczach przedsezonowych jest bardzo istotne. Tutaj zawodnicy podstawowej piątki grają krótko (w pierwszej połowie i trochę na początku trzeciej), więc dużą rolę odgrywa szerokość ławki. Portland w tej kwestii wypada bardzo dobrze.

Abstrahując od wyjściowego składu (Lillard, McCollum, Layman, Aminu, Nurkic), Trail Blazers są głębocy (jakkolwiek to brzmi). W przegranym starciu z Toronto Raptors aż 10 zawodników z ławki zagrało więcej niż 10 minut: Meyers Leonard, Caleb Swaningan, Zach Collins, Gary Payton II, Wade Baldwin IV (nie, nie będzie nikogo z „VI” przy nazwisku), Nik Stauskas, Seth Curry, Gary Trent Jr., Anfernee Simmons. Dla przeciętnego kibica te nazwiska mogą niewiele mówić, ale już ci, którzy wiedzą co nieco o NBA, znają tych graczy i wiedzą, że coś tam potrafią. Fakt, że większość z nich miała ujemny wskaźnik +/- w pojedynku z Toronto, ale Dinozaury są chyba najbardziej zbilansowym teamem w lidze, więc taki wynik nie jest w żadnym stopniu haniebny. Raptors w poprzednim sezonie mieli najlepszą ławkę w NBA, a można nawet pokusić się o tezę, że teraz ta drużyna jest jeszcze lepsza i ma więcej zawodników do grania.

Phoenix Suns do tej pory mieli dwa występy w preseason – najpierw przegrali z Sacramento Kings (102-106), a kilka dni później byli górą w rywalizacji z New Zealand Breakers 91-86. Nie trzeba być ekspertem, żeby wiedzieć, że obaj ci rywale nie są najwyższych lotów. Kings będą aspirować do miana najgorszego zespołu w NBA (i moim zdaniem mają duże szanse na ten tytuł). Jakość teamu z półamatorskiej ligi w Nowej Zelandii możemy sobie przemilczeć, a przecież Suns wygrali z nimi tylko pięcioma punktami. Najlepszym strzelcem Breakers był Corey Webster, który w NBA rozegrał trzy mecze i do tego przedsezonowe. Widzisz, do czego zmierzam? Takie zespoły powinny być rozjeżdżane przez klub z najlepszej koszykarskiej ligi świata, a Słońca nie były w stanie tego zrobić. I to nie tak, że cały czas grali rezerwowi: Ayton był na parkiecie 34 minuty, Jackson 30, a Ariza 29. Nie widać tutaj zbyt dużego pola do poprawy, przynajmniej w dzisiejszym pojedynku przeciwko silnym i głębokim Portland Trail Blazers (ławka Suns jest słaba, uwierz mi).

Typuję, że różnica poziomów wyjdzie nawet w starciu przedsezonowych, dlatego stawiam na zwycięstwo gości z Portland po niezłym kursie 1.55.

Mamy pierwszą propozycję, jedziemy dalej!

San Antonio Spurs – Detroit Pistons (2:30)

Spotkanie dwóch niepokonanych ekip preseason. Co z tego, że grały dopiero raz – są niepokonane!

Żarty na bok, przejdźmy do analizy.

San Antonio Spurs 2018/19 wyglądają tak, jakbyś się nigdy nie spodziewał. Jeszcze nie tak dawno Spurs byli zespołem opartym na podaniach i dzieleniu się piłką. Izolacje – co to takiego? Zmienił się personel i Greg Popovich musiał dostosować strategię pod to, co ma. I tak oto w jednym składzie znajdziemy chyba trzech zawodników, którzy są głównie kojarzeni z akcjami jeden na jeden: DeMar DeRozan, LaMarcus Aldridge i Rudy Gay. Jest to na pewno dziwne, ale i intrygujące połączenie. Już niedługo przekonamy się, czy taka kombinacja ma rację bytu.

Spurs swoje pierwsze z trzech występów przedsezonowych wygrali z Miami Heat (104-100). W tym spotkaniu zadebiutował DeRozan i na początku było to trochę dziwnie, lecz im dłużej trwał mecz, tym były zawodnik Toronto Raptors wyglądał lepiej. To nie będzie od razu działało – wkomponowanie się w nową scenerię nie dzieje się ot tak. Ale jednego możemy być pewni – Popovich stworzy idealne warunki dla swoich graczy. Nie będzie to na pewno najpiękniejsza koszykówka, jednak powinna być skuteczna, a przecież o to w tym wszystkim chodzi.

Pop jak zwykle rotował składem, ale tak patrząc na to, czym dysponuje w preseason, widać znane nazwiska (Cunningham, Belinelli, Pondexter, Bertans, White, Poetl, Mills czy Forbes).

W barwach Detroit Pistons poza grą są Blake Griffin. Dwane Casey w pojedynku z OKC Thunder (wygranym) skorzystał z zaledwie 12 zawodników, co jest ewenementem w sparingach. I tutaj możemy doszukiwać się fajnego typu – Spurs mają szeroką rotację, jednak Tłoki grają mniejszą liczbą graczy, przez co ci lepsi są na parkiecie nieco więcej (choćby Drummond 34 minuty przeciwko Thunder).

Stawiam w tym starciu na niespodziankę, czyli zwycięstwo gości z Mo-Town po kursie 2.80. A co, jak szaleć, to szaleć!

Golden State Warriors – Sacramento Kings (4:30)

Są w NBA wyniki, które nie mają logiczne wytłumaczenia. Bo jak wytłumaczysz to, że Sacramento Kings ze swoich 27 zwycięstw dwa zanotowały przeciwko mistrzom NBA, Golden State Warriors. Nie ma co się nawet oszukiwać, że te zespoły są choćby zbliżonym poziomie – Warriors są lata świetlne przed Kings, a mimo to mogą z nimi przegrać dwa z czterech spotkań. Taki jest już urok NBA – nie jesteś w stanie zmotywować się na pewnych rywali i Królowie z Sacramento na pewno należą do jednych z nich.

Wojownicy, mimo tego, że to najlepsza drużyna w NBA, nie zrobiła kroku w przód – przynajmniej na razie – nie dodając głębi na obwodzie. Bo spójrzmy na pole manewru Steve’a Kerra:

  • Stephen Curry i Klay Thompson (wow, świetnie) – 1. piątka
  • ławka: Andre Iguodala (fajnie, o ile zdrowy), Shaun Livingston (może być), Quin Cook (średnio), Daniel House Jr. (kto?), Jacob Evans (kto?).

W dzisiejszym meczu nie wystąpi jeszcze Draymond Green, więc rotacja będzie jeszcze węższa.

Tak, Kings grają drugi dzień z rzędu, ale to młody zespół, który jest gotowy na tego typu wyzwania. Ci młodzi z Sacramento po prostu będą chcieli bardziej. Typuję, że mistrzowie NBA na początku pokażą, kto jest lepszy, jednak im dłużej będzie trwał mecz, tym przewaga będzie maleć. Dlatego stawiam, że Sacramento Kings wygra czwartą kwartę. Kurs na to zdarzenie to 2.10.

Tak wygląda gotowy kupon. Wchodzimy za stówkę i walczymy o 802 PLN! Dajcie znać, co sądzicie o moich propozycjach i co sami gracie na piątek z preseason w NBA. Powodzenia!