Piątek, piąteczek, piątunio – czekałeś? Ja też. W NBA jest kilka meczów, na które można rzucić okiem przy piątkowej zabawie. Sprawdź, co to za spotkania i co warto o nich wiedzieć.  

Nie będę owijał w bawełnę – typowanie spotkań kompletnie mi nie wychodzi, ale to już pewnie wiecie. Nie ma sensu, żebym to kontynuował, przynajmniej na razie. To jest nie fair wobec Was, bo uwierzcie mi – to żadna przyjemność, kiedy kolejny kupon z rzędu nie wchodzi. Pora na zmianę taktyki – nadal będę dla Was analizował spotkania, jednak będą to tylko zapowiedzi bez typów. Wierzę, że na podstawie Twojej wiedzy, jak i moich spostrzeżeń uda Wam się wymyślić fajne propozycje na NBA. 

Będę ćwiczył, typował ,,na sucho” i uczył się tej ligi na nowo. Kiedy poczuję się już gotowy, wrócę do obstawiania naszej ukochanej ligi na N. Ja będę zapowiadał, do Was należy reszta.  

Odbierz bonusy powitalne przygotowane specjalnie dla czytelników Zagranie i wykorzystaj je do obstawiania NBA!

Kod rejestracyjny: 1250

Boston Celtics – Atlanta Hawks (1:00) 

Boston Celtics to obecnie najgorętsza drużyna ligi i mimo plagi kontuzji udaje się im się utrzymać serię meczów bez porażki, która doszła do siedmiu. Dzisiaj powinna zostać przedłużona do ośmiu, bo do Bostonu przyleci jedna z najgorszych ekip w NBA, Atlanta Hawks. Nie dość, że słabi, to jeszcze osłabieni – bez Jeremy’ego Lina i Taurena Prince’a. 

Ten mecz zapowiada się jako rywalizacja do jednego kosza.  

W barwach gości pewny jest brak Ala Horforda, a nic nie wskazuje, żeby na parkiecie miał się pojawić też Jaylen Brown. Ale są też dobre wiadomości – z listy kontuzjowanych zniknął Gordon Hayward, więc Brad Stevens będzie dysponował większą liczbą asów w swojej talii. 

W takiej sytuacji Kyrie Irving nie będzie musiał dwoić się i troić, żeby zapewnić swojej drużynie zwycięstwo. Ostatnio Kyrie był K-O-Z-A-C-K-I. Zresztą, co ja się będę produkował: 

38 punktów i 7 asyst. Tylko wiesz, to byli Wizards na wyjeździe. Hawks w TD Garden nie powinni stanowić żadnego wyzwania i Irving spędzi pewnie całą czwartą kwartę na ławce. Linia 23.5 punktów wygląda tu na wysoką, a kurs 1.83 na under jest niczego sobie.  

Brooklyn Nets – Washington Wizards (1:30) 

Spencer Dinwiddie podpisał przedłużenie kontraktu z Brooklyn Nets, opiewające na kwotę 34 milionów dolarów za trzy lata, w którym trzeci rok jest opcją gracza. W związku z tym Dinwiddie będzie mógł stać się wolnym agentem latem 2021 roku. Umowa wejdzie w życie od przyszłego sezonu.  

Kontuzja Carisa LeVerta sprawiła, że to właśnie jemu przypadła większa rola w zespole z Brooklynu i to on razem z D’Angelo Russellem stali się dwoma, głównymi ogniwami ataku Nets. Samo przedłużenie zbiegło się w czasie z kapitalną formą naszego bohatera. Przypadek? Jasne, że nie.  

W starciu z Philadelphią 76ers Dinwiddie zanotował swój najlepszy występ w karierze, rzucając aż 39 punktów.  

W dużej mierze dzięki jego show Siatki odnotowały trzecią wygraną z rzędu i tracą już tylko 2.5 meczu to miejsca premiowanego awansem do playoffów. Jego poprzedni występ? 25 punktów w derbach Nowego Jorku z Knicks.  

Sam Dinwiddie jest dobrze dysponowany od dłuższego czasu. W 10 z 11 ostatnich spotkań zdobywał minimum 17 punktów, ciągnąc ofensywę Nets. Dzięki swojej formie strzeleckiej wymieniamy go wśród kandydatów do nagrody najlepszego rezerwowego w tym sezonie.  

Linia punktowa na Spencera Dinwiddiego wystawiona przez forBET Zakłady Bukmacherskie to 17.5, co przy kozackiej dyspozycji, przedłużeniu kontraktu i rosnącej roli w zespole nie wygląda zbyt wymagająco.  

Wymagająco nie wygląda też obrona Washington Wizards, która utrzymuje się na 28. lokacie. Czarodzieje przepuścili olbrzymią okazję do pokonania Boston Celtics na własnym parkiecie. Ale nawet kapitalny występ Johna Walla nie wystarczył, bo Kyrie Irving miał inne plany na ten wieczór. 

Wall wyglądał zaskakująco dobrze po kontuzji kostki, zdobywając 34 punkty, do których dołożył 13 asyst. Linia punktowa na dziś? 22.5. Nets nie słyną z niezbyt szczelnej obrony, co powinno pozwolić Johnowi na rozwinięcie skrzydeł.  

Portland Trail Blazers – Toronto Raptors (4:00) 

Najciekawiej zapowiadający się mecz dzisiejszego dnia rozegrany zostanie w Rose Garden, gdzie przylecą Toronto Raptors. 

Raptors pokazali swoją klasę, wygrywając 113-93 z Golden State Warriors w hali mistrzów NBA. Co więcej, Warriors byli w pełnym składzie, kiedy po stronie Dinozaurów z Toronto brakowało Kawhia Leonarda. 

I tutaj ciekawa statystyka: Raptors bez Leonarda mają bilans 7-1 

Teoretycznie powinni radzić sobie gorzej bez swojej gwiazdy, a jest odwrotnie. Duży wpływ na ten fakt ma coraz lepszy Kyle Lowry, który wraca do swojej optymalnej dyspozycji. Lowry w dwóch ostatnich występach zdobył 44 punkty, rozdając 19 asyst. Dla porównania w pięciu wcześniejszych meczach udało mu się uzbierać… 15 oczek. Cóż, ból pleców to już chyba przeszłość. 

Jak na razie nie wiadomo, czy Leonard wystąpi przeciwko Portland Trail Blazers, ale jak pokazuje historia, jego absencja nie jest aż taka druzgocąca dla Raptors.  

Po stronie gości zabraknie na pewno Jonasa Valanciunasa. Litwin z powodu kontuzji palca opuści około czterech tygodni. Możemy spodziewać się jeszcze większego wkładu Serge’a Ibaki, który i tak jest kapitalny w tych rozgrywkach, odkąd stał się etatowym środkowym pierwszej piątki. 

Toronto Raptors ma najlepszy bilans w NBA ogółem (23-7) i w halach rywali (12-3).  

W Portland nie jest kolorowo. Trail Blazers wygrali zaledwie pięć z ostatnich piętnastu spotkań i swoją fatalną dyspozycję potwierdzili w Memphis. Wiadomo, że granie przeciwko Grizzlies w ich hali jest trudne, ale zdobyć tylko 83 punkty w 48-minutowym meczu koszykówki, to trochę siara. Poza CJ’em McCollumem nikt nie przyszedł do gry – CJ rzucił 40 punktów, a reszta dorzuciła 43. Dużo gówna – i słusznie- spadło na Damiana Lillarda i Jusufa Nurkicia. Ten pierwszy trafił cztery z osiemnastu rzutów, drugi jeden z piętnastu. 

Jak będzie dzisiaj? Powinno być trochę lepiej, ale chyba tylko trochę. Raptors mają siódmą obronę w lidze i gospodarze mogą mieć duże problemy w ataku. forBET wystawił linię na Trail Blazers na poziomie 107.5 punktów, co przy kłopotach Lillarda i jego kumpli może być poprzeczką nie do przeskoczenia. Statystyki pokazują, że coś w tym może być – w pięciu ostatnich pojedynkach teamu z Portland padał under.