Mam dla Ciebie idealną propozycję na nadchodzące popołudnie. Nie martw się, nie będzie to kolidowało z niedzielnym obiadkiem. Co powiesz na NBA o godzinie 18? Brzmi nieźle. Ale to jeszcze nie wszystko. Naprzeciwko siebie stanie pierwszy zespół Konferencji Wschodniej i czwarta drużyna Zachodu w składzie z zeszłorocznym MVP? Teraz już nie masz wyjścia i jeśli miałeś jakiekolwiek plany na dzisiejszy wieczór, to musisz z nich zrezygnować. Nie martw się, nie będziesz żałował. Już o 18:00 Toronto Raptors podejmą w Air Canada Centre Oklahoma City Thunder na czele z Russellem Westbrookiem i Paulem Georgem. Zapowiada się naprawdę świetne widowisko, dlatego musisz to zobaczyć. Pozostaje jeszcze pytanie: co obstawić? Na to postaram Ci się odpowiedzieć w poniższym tekście. Gotowy? Do dzieła! W opinii LVBET Toronto jest faworytem spotkania.

Dołącz do grona ludzi śledzących NBA i podziel się swoją opinią -> Typy NBA – grupa dyskusyjna.

Kupon został stworzony na podstawie oferty bukmachera Fortuna.
Skorzystaj z najlepszych kursów na rynku.
Ekskluzywny kod rejestracyjny dla czytelników Zagranie: 20free

Zdarzenie: Toronto Raptors – Oklahoma City Thunder: ilość punktów (razem z dogrywką) poniżej/powyżej 215.5

Typ: powyżej

Kurs: 1.74

Zacznijmy od gospodarzy, zasłużyli sobie na to. 

Toronto Raptors są fantastyczni. Jestem kibicem Boston Celtics i tego nie ukrywam, ale trzeba docenić Raptors. Mogę ich nie lubić, jednak będę ich szanował. W końcu chyba nadszedł ten czas, w którym jedynak z Kanady wszedł na wyższy level 

Dinozaury z bilansem 52-17 są na czele Wschodu i mają już praktycznie zagwarantowaną pierwszą lokatę. Musiałby wydarzyć się cud, żeby Boston Celtics ich wyprzedzili. My nie wierzymy w cuda.  

Jaki jest fenomen tej ekipy? 

Raptors są świetni po obu stronach boiska. Są jedynym teamem, który jest w pierwszej czwórce ligi zarówno w efektywności ofensywnej, jak i defensywnej. Dodaj do tego jeszcze świetną ławkę, coraz lepszego trenera i otrzymujesz praktycznie kompletną drużynę. Czy mają szansę na awans do Finałów NBA? Na pewno. Czy to zrobią? Zobaczymy. W obliczu słabości Cleveland Cavaliers Konferencja Wschodnia dawno nie była tak do wzięcia. Oczywiście, to Lebron James jest faworytem, lecz pozycja Króla nie jest tak pewna jak to bywało w poprzednich latach. 

Toronto mimo świetnego bilansu nie zwalnia i aktualnie ma passę 11 zwycięstw z rzędu (za każdym razem gracze zdobywali co najmniej 100 punktów). Jeśli wygrają dzisiaj, to pobiją rekord organizacji. Mają o co grać.  

Do analizy użyłem Darmowy Skarb Kibica NBA przygotowany przez naszą redakcję. Żeby mieć jak największe szanse na celny typ, warto przyjrzeć się dokładnie drużynom, ich wynikom, statystykom itd. Dzięki temu zmaksymalizujemy szansę na zysk.

Przejdźmy teraz do gości, czyli Oklahomy City Thunder. 

Tego zespołu nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Każdy kojarzy Grzmoty ze względu na fenomenalne poprzednie rozgrywki w wykonaniu Russella Westbrooka. Co by nie mówić, pod względem statystycznym, był to jeden z najlepszych indywidualnie sezonów w historii całej ligi. Ale o tym zostało już napisane i powiedziane dosłownie wszystko.  

Sukces jednostki nie poszedł w parze razem z sukcesem drużyny.

Osamotniony Russ musiał pogodzić się z porażką już w pierwszej rundzie playoffów z Jamesem Hardenem i jego Houston Rockets. Może i Westbrook zdobył statuetkę, ale to jego główny rywal w tym wyścigu okazał się lepszy w bezpośredniej rywalizacji. Problemem w Thunder był brak odpowiedniego wsparcia dla swojego gwiazdora. Był, bo teraz Sam Presti sprowadził do Oklahomy Paula George’a i Carmelo Anthony’ego, co miało wnieść tę drużynę na wyższy poziom. 

Początki były trudne. Jednak nie można było oczekiwać od razu efektów. Obecnie, trochę po cichu, podopieczni Billy’ego Donovana są już na czwartym miejscu na Zachodzie i może się wydawać, że znaleźli swoją tożsamość i w kluczowych momentach sezonu będą niesamowicie wymagającym przeciwnikiem. 

Czy aby na pewno? Nie wydaje mi się. Wszystko przez obronę. 

Dwa tygodnie temu tak pisałem o postawie Thunder w defensywie: 

,,OKC Thunder przez długi czas znajdowało się w czołowej trójce w lidze pod względem efektywności defensywnej. Ale to nie był przypadek. Pierwsza piątka tego teamu składała się z kozackich obrońców (George, Adams, Roberson). Jednak od końca stycznia możemy mówić o totalnym załamaniu Grzmotów w tym aspekcie. 

Co jest przyczyną? Kontuzja tego ostatniego. 

Andre Roberson (w tym sezonie już nie zagra) stał się przez moment punchlinemKrytykowano go za jego niepełnosprawność po atakowanej stronie parkietu. Wiesz, to niedopuszczalne, żeby zawodnik NBA trafiał 30% rzutów z linii osobistych albo nie dorzucał obu prób z wolnych. Tym bardziej jeśli jest obwodowym. Przeciwnicy go po prostu olewają i nic nie robią sobie z tego, że stoi bez krycia na obwodzie (średnio 22.2(!)% za trzy w tym sezonie). Skoro jest taki fatalny, to czemu był na parkiecie prawie 27 minut? 

Przez swoją obronę. 

Roberson to jeden z najlepszych defensorów w lidze. Gdyby jego postać była bardziej medialna, to on, a nie Paul George, byłby głównym kandydatem do statuetki dla Obrońcy Roku. Spójrzmy na zaawansowane statystyki z nim i bez niego na boisku. Kiedy Andre grał, to Thunder tracili zaledwie 99.2 punktu na 100 posiadań (poziom najlepszej obrony w lidze). Kiedy siedział na ławce (lub po prostu nie był w składzie), to ten wskaźnik rósł drastycznie, bo do poziomu 111.9 punktu, co jest równoznaczne z 28. wynikiem w NBA. Widzisz różnicę? 

Co ciekawe, jego obecność nie robiła aż takiej krzywdy dla ataku, bo Thunder zdobywali jedynie o 0.7 punktu na 100 posiadań więcej bez niego. Jego prezencję widać doskonale po net ratingu (różnica pomiędzy efektywnością ofensywną, a defensywną), bo w przypadku Andre wynosi aż +11.9. Wszystkie jego wady są przykryte przez jego elitarne umiejętności po bronionej stronie parkietu. Nikt nie miał takiego wpływu na wynik drużyny niż on. Ani Westbrook, ani George, ani Adams, ani Anthony. Pomyśl o tym.” 

Od tego czasu niewiele się zmieniło. 

Nie będę tutaj wchodził w zaawansowane statystyki, tylko pokaże to na przykładzie zdobyczy punktowych rywali. 

W tamtym spotkaniu Houston Rockets zdołali zdobyć aż 122 punkty. Wszystko zgodnie z oczekiwaniami.  

Teoretycznie, defensywna Grzmotów spisuje się dużo lepiej. Bo popatrzysz na pięć ostatnich występów i widzisz odpowiednio: 87, 94, 101, 107 i 113 punktów przeciwników. Wow, ich obrona jest for real!  

Nic z tych rzeczy. 

Przyjrzyj się zespołom, które to zrobiły. Widzimy tam trzy tankujące drużyny (Phoenix Suns, Sacramento Kings, Atlanta Hawks), San Antonio Spurs, który grali bez połowy składu. W starciu z lepszym teamem (LA Clippers) podopieczni Billy’ego Dononovana stracili już 113 oczek. Co zrobi z nimi czołowy atak ligi? Strach się bać. 

Spójrzmy na cztery ostatnie starcia tych ekip: 

  • Toronto Raptors – Oklahoma City Thunder 100:119 (suma punktów 219) 
  • Oklahoma City Thunder – Toronto Raptors 102:112 (214) 
  • Toronto Raptors – Oklahoma City Thunder 102:123 (225) 
  • Oklahoma City Thunder – Toronto Raptors 124:107 (231) 

Jak widzimy, wynik tylko w jednym przypadku był niższy niż 215 oczek i za każdym razem padał over. Typuję, że w dzisiejszym pojedynku zobaczymy nowoczesną koszykówkę w najlepszym wydaniu. Obie drużyny mają olbrzymią siłę rażenia, a pamiętajmy też, że mecze o tak wczesnej porze rządzą się swoimi prawami. Raptors są świetni w ofensywie i na pewno wyeksponują problemy OKC Thunder po bronionej stronie boiska. Pod znakiem zapytania stoi występ Stevena Adamsa, co może być gwoździem do trumny gości. Z drugiej strony Grzmoty walczą o utrzymanie miejsca w czołowej czwórce, więc z ich strony motywacji nie powinno zabraknąć. Patrząc na te wszystkie okoliczności, typuję over punktowy.