Sezon regularny w NBA wchodzi w kluczową fazę. Do playoffów został niewiele ponad miesiąc i dla wielu drużyn jest to ostatni dzwonek, żeby walczyć jeszcze o cokolwiek w tych rozgrywkach. Najbliższe dni w naszej ukochanej lidze będą bardzo istotne, więc warto je śledzić. Dzisiaj zostanie rozegranych 7 meczów, na które mam dla Was przygotowane 2 typy. Co gramy? O tym przekonacie się poniżej. Zapraszam do lektury.

Dołącz do grona ludzi śledzących NBA i podziel się swoją opinią -> Typy NBA – grupa dyskusyjna.

Nie masz konta w Totolotku?  Zarejestruj się i odbierz darmowe 25 PLN w ramach bonusu Totolotka!

 Totolotek bonus – dowiedz się więcej!

ODBIERZ 25 PLN

Bonus Totolotka to jedna z najlepszych ofert dla nowych graczy. Dowiedz się więcej o bonusie Totolotka i skorzystaj z okazji.

Zdarzenie: Cleveland Cavaliers – Detroit Pistons: handicap -6.5/+6.5

Typ: Detroit Pistons +6.5

Kurs: 1.90

Przejście Blake’a Griffina do Detroit Pistons było olbrzymią niespodzianką. Nie chodzi tylko o to, że LA Clippers go wymienili, ale kierunek, w którym go wysłali, też był szokujący. Pistons dostrzegli okazję, żeby pozyskać gracza formatu All-Star. Od początku temu ruchowi towarzyszyły skrajne opinie. Jedni chwalili, mówiąc, że Blake może nadal być świetny i z Andre Drummondem stworzy fantastyczny duet pod koszem. Drudzy krytykowali ten deal głównie za kontuzjogenność Griffina i jego olbrzymi kontrakt.

Kto miał rację?

Jak na razie wydaje się, że ci drudzy. Pistons nowy rozdział rozpoczęli kapitalnie, wygrywając 4 razy z rzędu. Jednak od tego czasu coś się posypało i bilans Tłoków w ostatnich 10 spotkaniach to zaledwie 2-8. Bardzo widoczny jest brak Reggiego Jacksona, bo tak naprawdę poza dwójką podkoszowych brakuje talentu. A sam Griffin nie gra na miarę oczekiwań, mając przede wszystkim problemy ze skutecznością. Patrząc na jego statystyki, to przypomina mi się postać Josha Smitha, który w barwach Pistons również był niesamowicie nieefektywny. W 14 występach były koszykarz LA Clippers notuje 18.8 punktu, co jest o prawie 4 punkty mniejszą zdobyczą niż w barwach jego poprzedniego klubu. Główną przyczyną jest fatalna dyspozycja strzelecka. BG trafia zaledwie 40% swoich prób z gry i 27.4% zza łuku. Ale to nie powinno dziwić. Teraz musi oddawać więcej trójek, a jako że Detroit ma słaby spacing, to nie ma też miejsca na penetrację. Tylko Andre Drummond cały czas trzyma fason i zalicza jeden z najlepszych sezonów w historii pod względem zbiórek.

Pistons zajmują obecnie dopiero 9. miejsce na Wschodzie z bilansem 29-34. Paradoksem całej tej sytuacji jest to, że tak naprawdę nadal nie tracą dużo do czołowej ósemki. Będący przed nimi Miami Heat również ostatnio nie spisują się najlepiej i Tłoki tracą do nich zaledwie 4 spotkania. Jak widać, jeśli zaczną grać lepiej, to mogą realnie myśleć o wskoczeniu na ósme miejsce. Podopieczni Stana Van Gundy’ego stoją pod ścianą, bo zostało im zaledwie 19 pojedynków do końca sezonu regularnego. Dla nich każdy następny występ jest meczem o życie. Muszą zwyciężać, przy okazji licząc na potknięcia Heat. W tym przypadku nie ma: jutro, za tydzień, w przyszłą środę. Trzeba rozpocząć ten proces już teraz. I dzisiaj Detroit staje przed idealną szansą, na rozpoczęcie swojej serii.

Chociaż na pierwszy rzut oka możesz się ze mną nie zgodzić. Przecież ich rywalem będą Cleveland Cavaliers. CI Cavaliers w odświeżonym wydaniu, z TYM Lebronem Jamesem.

Cavs świeżo po rewolucji kadrowej na początku lutego wyglądali na zupełnie odmieniony team. Nastroje w Ohio były iście szampańskie. Kwiatki kwitły, grała muzyka, świeciło słoneczko, a wszyscy się do siebie uśmiechali. Sielanka.

Pierwsze dwa występy od czasu wymian to kompletna dominacja i najpierw zdemolowanie Boston Celtics, a później kozacki występ przeciwko Oklahoma City Thunder. Oba te zwycięstwa miały miejsce na wyjeździe. Wydawało się, że to jasny sygnał w stronę pozostałych 29 drużyn od Jamesa i spółki: We’re back.

Cóż, sielanka nie potrwała długo.

W 6 ostatnich starciach Cavaliers triumfowali zaledwie 2 razy i to z ogórkami, bo z Brooklyn Nets i Memphis Grizzlies. Ostatni pojedynek z Denver Nuggets przypomniał o kłopotach sprzed trade deadline. Podopieczni Tyronna Lue znowu wyglądali źle, nie walczyli i co najważniejsze ich obrona zaczęła szwankować. Nuggets zdołali zdobyć 126 oczek, ale to nie jest wyjątek. W 4 ostatnich spotkaniach Cavs oddali rywalom przeciętnie 117 punktów. Stare demony wróciły.

Sytuacji nie poprawia fakt, że w Cleveland możemy mówić o małym szpitalu, szczególnie pod koszem. Poza grą cały czas jest Kevin Love, a teraz do niego dołączył Tristan Thompson (problemy z kostką) i Jeff Green (bóle pleców). Rotacja wysokich jest teraz niesamowicie ograniczona i Lue ma do dyspozycji tylko Larry’ego Nance’a Jr’a i Ante Zicica. Nie wiesz, kim jest ten drugi? Nie szkodzi, nie dziwię się. Kto ma zatrzymać frontcourt Pistons? Trudno powiedzieć.

Dla Detroit każda wygrana jest na wagę złota. Jeśli chcą wejść do playoffów, muszą do każdej potyczki podchodzić na 100%. Starcie z osłabionymi Cleveland Cavaliers to idealna okazja, żeby poprawić swoje morale. Griffin może nie jest najlepiej dysponowany, ale to nadal jeden z najbardziej wszechstronnych podkoszowych i dzisiaj ma wymarzoną okazję do odblokowania się. Pamiętaj, że Cavs są zdziesiątkowani, a ktoś musi zatrzymać Drummonda i Blake’a. Boję się, że ten pierwszy urządzi sobie dzisiaj prawdziwą masakrę na tablicach w Ohio. Ostatnie bezpośredni pojedynek należał do Tłoków. Dzisiaj nie stawiam na ich triumf, ale moim zdaniem zobaczymy wyrównaną rywalizację, dlatego typuję handicap w stronę gości z Detroit.

Do analizy użyłem Darmowy Skarb Kibica NBA przygotowany przez naszą redakcję. Żeby mieć jak największe szanse na celny typ, warto przyjrzeć się dokładnie drużynom, ich wynikom, statystykom itd. Dzięki temu zmaksymalizujemy szansę na zysk.

Zdarzenie: LA Lakers – Portland Trail Blazers +3.5/-3.5

Typ: Portland Trail Blazers -3.5

Kurs: 2.05

O 4:30 w Kalifornii spotkają się dwa ekipy, które w lutym i na początku marca były niesamowicie gorące (i to nie ze względu na położenie geograficzne) – LA Lakers podejmą Portland Trail Blazers.

Zacznijmy od tych drugich. W końcu wypada być gościnnym.

Patrzysz na tabelę Zachodu od góry i co widzisz? Pierwsza dwójka bez niespodzianek: Houston Rockets i Golden State Warriors. Może kolejność Cię zaskoczy, ale te dwa teamy są tam, gdzie miały być. Lećmy dalej. Trzecie miejsce? Portland. Co?! A gdzie Spurs albo Thunder? To musi być błąd…

Nie, to nie jest błąd. Podopieczni Terry’ego Stottsa są na trzeciej lokacie, dzięki swojej świetnej dyspozycji w ostatnim czasie – 6 wygranych z rzędu i 8 w ostatnich 9 potyczkach. Jednak Trail Blazers nie mogą spoczywać na laurach, bo Konferencja Zachodnia jest niesamowicie wyrównana. Między trzecim a dziewiątym miejscem jest zaledwie 2.5 meczu różnicy. Zatem Portland nie może tracić koncentracji i musi zwyciężać. Kiedy liderzy tej drużyny, czyli Damian Lillard i CJ McCollum spisują się tak dobrze, jak ostatnio, to nie powinno być problemem. Lillard był niesamowicie gorący w lutym, co przez postawę Anthony’ego Davisa przeszło trochę echem. Nie bądźmy tacy źli, doceńmy postawę Damiana. Zasługuje na to.

Przejdźmy teraz do gospodarzy.

Lakers są chyba najbardziej pozytywnym zaskoczeniem ostatniego miesiąca. Młodzi zawodnicy wyglądają bardzo obiecująco, a zespół wygrywa. Jeziorowcy mają passę 5 starć bez porażki, lecz przeciwnicy nie byli szczególnie wymagający: Spurs bez połowy składu, tankujący Mavericks, Kings i Hawks, a do tego Heat, którzy są kompletnie bez formy. Dzisiaj nie powinno być tak łatwo i według mnie nie będzie.

Spójrzmy jeszcze na bezpośrednią rywalizację tych ekip. I co widzimy? Totalną dominację Trail Blazers. Aż 14 ostatnich występów padło łupem Portland. Nie, to nie jest pomyłka. Sam byłem w szoku, kiedy zobaczyłem tę statystykę. Do 15 razy sztuka? Moim zdaniem nie.

Blazers wiedzą, o co toczy się gra i muszą po prostu zwyciężać ze słabszymi teamami. Lakers prezentują się lepiej, to fakt, jednak stawiam, że w dzisiejszej nocy duet Lillard – McCollum doprowadzi gości do kolejnej wygranej. Dla podwyższenia kursu typuję to zdarzenie z minimalnym handicapem.

Tak wygląda gotowy kupon. Tym razem składa się on z dwóch zdarzeń. Wkładamy stówkę i do wyciągnięcia mamy 342 PLN. Jeśli macie jeszcze inne pomysły na typy, to warto dorzucić jeszcze jeden mecz, bo dzięki temu będziecie mogli skorzystać z promocji Totolotka. W ramach niej Wasza wygrana zostanie powiększona o 12%, więc warto. Piszcie w komentarzach, co sądzicie o moich typach.

Powodzenia!