Co to jest Efekt Ewinga? Czy to koniec dominacji Lebrona Jamesa na Wschodzie? Na te pytania postaram się odpowiedzieć poniżej przy okazji analizy wtorkowych spotkań w NBA. Przygotowałem dla Was dwie propozycje z łącznym AKO 3.79. Do dzieła!

Dołącz do grona ludzi śledzących NBA i podziel się swoją opinią -> Typy NBA – grupa dyskusyjna.

Nie masz konta w Totolotku?  Zarejestruj się i odbierz darmowe 25 PLN w ramach bonusu Totolotka!

Totolotek odbierz bonus Totolotek bonus – dowiedz się więcej!

ODBIERZ 25 PLN

Bonus Totolotka to jedna z najlepszych ofert dla nowych graczy. Dowiedz się więcej o bonusie Totolotka i skorzystaj z okazji:

Totolotek bonus – czytaj dalej

Zdarzenie: handicap Philadelphia 76ers – Washington Wizards -6.5/+6.5

Typ: Washington Wizards

Kurs: 1.85

Czy słyszeliście może kiedyś o Efekcie Ewinga? Jeśli nie, to już tłumaczę, co to właściwie jest. Efekt Ewinga to teoria stworzona przez Billa Simmonsa i Dave’a Cirilli, według której drużyna NBA staje się niespodziewanie lepsza po utracie (z powodu wymiany, kontuzji itd.) swojego najlepszego gracza. Do tego muszą zostać spełnione dwa warunki:

  • Zespół musi mieć w swoim składzie gwiazdę, na której skupia się duża uwaga mediów, ale która do tej pory jeszcze nic nie wygrała,
  • Najlepszy zawodnik opuszcza swój team i każdy stawia na nim (zespole) krzyżyk.

Dlaczego Efekt Ewinga? Bo w Finałach Konferencji Wschodniej w 1999 roku New York Knicks stracili Patricka Ewinga z powodu kontuzji i wydawało się, że ich szanse na awans do finałów NBA są znikome. Każdy ich przekreślał, ale zawodnicy Knicks nie poddali się i zwyciężyli w trzech z czterech kolejnych pojedynków, zwyciężając całą serię i awansując do wielkiego finału.

Czy jesteśmy świadkami takiego czegoś w przypadku Washington Wizards? Niewykluczone.

Kiedy ogłoszono, że John Wall opuści minimum 6 tygodni z powodu kontuzji kolana, najbliższe tygodnie Wizards miały stać pod znakiem porażek i fatalnej gry. Utrata swojego lidera miała być zbyt dużym osłabieniem dla zespołu Scotta Brooksa. Jest jednak zupełnie odwrotnie i Czarodzieje prezentują się tak, jak zaczarowani i od pięciu spotkań są niepokonani. W każdym tych starć musieli sobie radzić bez podstawowego rozgrywającego i najlepszego zawodnika, a wyglądali świetnie.

Przypadek?

Może, ale ja nie wierzę w przypadki.

Coś w tym musi być. Może to ten Efekt Ewinga? Fakt jest taki, że Wizards wygrywają, a utrata Walla nie jest aż tak bolesna, jak przypuszczano. W końcu pokonali takie ekipy jak Toronto Raptors, Oklahoma City Thunder, czy Indiana Pacers. Widać, że zawodnicy są bardziej zżyci i starają się grać bardziej zespołowo i przekłada się to na ilość asyst – w pięciu meczach odpowiednio 40, 27, 30, 35, 29. W całym sezonie Czarodzieje są na piątym miejscu w NBA pod względem kluczowych podań (średnio 24), ale ostatnie pojedynki na pewno znacznie podwyższyły ten wskaźnik. A co najważniejsze, ofensywa wobec nieobecności Walla radzi sobie kapitalnie – średnio 115.8 punktów.

Marcin Gortat (który znany jest z tego, że mówi to, co myśli) po jednej z wygranych napisał tweeta o wspaniałym ,,drużynowym” zwycięstwie. Wall uznał to za przytyk i udostępnił dalej ten komentarz z podpisem ,,LOL”. Interesujące.

Ostatnio pojawiło się wiele dyskusji na temat tego, czy Washington nie jest przypadkiem lepszy, kiedy ich lider jest poza rotacją. Moim zdaniem na krótszą metę może tak, ale w playoffach bez niego nie mają szans na wyjście poza pierwszą rundę. Obrona w fazie posezonowej jest dużo lepsza i atak oparty na Bradleyu Bealu i kilku zadaniowcach nie ma racji bytu. Potrzeba zwyczajnie więcej talentu. W to miejsce wstawiasz Johna.

Jednak jak na razie Wizards radzą sobie świetnie i według mnie utrzymają dzisiaj tę passę. Nie twierdzę, że zwyciężą, ale liczę na walkę wyrównaną walkę w ich wykonaniu przeciwko Philadelphia 76ers. Czarodzieje mają dobry bilans na wyjazdach (14-13) i patrząc na ich ostatnią grę, mogą powalczyć z każdym. Szóstki są w tym momencie na pograniczu playoffów (bilans 25-25), zajmując ex aeqo ósme miejsce na Wschodzie z Detroit Pistons.

Warto zauważyć, że w niedziele miało miejsce Super Bowl, w którym pierwszy raz w historii NFL zwyciężyli Philadelphia Eagles. Cała Filadelfia świętowała, włącznie z kolegami z 76ers. Po sieci krążą filmy z niesamowicie radosnym Joelem Embiidem, mówiącym do kamery. Moim zdaniem koszykarze też sobie nie żałowali i mogą być jeszcze nie do końca wypoczęci po wojażach. Wiesz, co mam na myśli.

Patrząc na postawę Washington Wizards bez Johna Walla, stawiam na handicap w stronę gości.

Do analizy użyłem Darmowy Skarb Kibica NBA przygotowany przez naszą redakcję. Żeby mieć jak największe szanse na celny typ, warto przyjrzeć się dokładnie drużynom, ich wynikom, statystykom itd. Dzięki temu zmaksymalizujemy szansę na zysk.

Zdarzenie: Orlando Magic – Cleveland Cavaliers suma punktów poniżej/powyżej 224.5

Typ: powyżej

Kurs: 2.05

Według starego koszykarskiego porzekadła, to atak sprzedaje bilety, a obrona wygrywa mistrzostwa. Cóż, jeśli tak jest, to na powtórzenie wyczynu z 2016 roku się nie zanosi. Obrona Cleveland Cavaliers jest historycznie słaba i to jest fakt. Cavaliers znajdują się w tym momencie na 27. miejscu w efektywności defensywnej. Co najsmutniejsze, można uznać to za małą poprawę, bo jeszcze niedawno byli na ostatniej lokacie. Tak słabi są w tym aspekcie.

Od 2003 roku żadna drużyna, która pod koniec sezonu regularnego nie była defensywą z czołowej dziesiątki ligi, nie zdobyła tytułu. Takie są liczby, a liczby nie kłamią. W playoffach, kiedy gra zwalnia, potrzebna jest dużo lepsza postawa po bronionej stronie parkietu. Cavaliers wydają się nie mieć tego dodatkowego biegu, żeby poprawić się w obronie. Brakuje im dobrych defensorów, bo jeśli w pierwszej piątce masz Isaiaha Thomasa, J.R. Smitha, czy Kevina Love’a, to zwyczajnie to się nie może udać. Tym bardziej, jeśli Twoim najgroźniejszym rywalem są Golden State Warriors. Cleveland nie ma szans, żeby zatrzymać rozpędzoną maszyną z Oakland. Ale może dojść do tego, że podopieczni Tyrrone’a Lue nie zwyciężą nawet w Konferencji Wschodniej.

Cavaliers od dawna nie byli tak słabi i ten sezon to idealna okazja dla przeciwników na zrzucenie Lebrona Jamesa z tronu. Według Adriana Wojnarowskiego z ESPN Król ma opuścić latem Cleveland i z tego wynika jego brak zaangażowania w ostatnich spotkaniach. Bo James nie wygląda tak dobrze, jak na początku sezonu. Nie stara się, nie błyszczy, szczególnie w obronie.

Jak źle się dzieje w tej drużynie? Bliżej im do 9. lokaty niż do pierwszej. Mecz z Houston Rockets (120-88) był tylko potwierdzeniem fatalnej dyspozycji Cavs w tych rozgrywkach. Nauczyłem się, aby nie przekreślać Lebrona Jamesa. Może to jest pierwszy raz od dawna, kiedy warto to zrobić?

Choć trudno w to uwierzyć, można znaleźć gorsze zespoły defensywnie od Cleveland Cavaliers. Zdziwiony, co? Co za to za wybrańcy? Sacramento Kings i Phoenix Suns, czyli teamy aspirujące do bycia najgorszymi w lidze. Widzisz, że coś tu nie pasuje. Jak zespół z dolnej trójki najgorszych obron może aspirować do walki o tytuł?

Nie wiem.

Nawet Orlando Magic są lepsi od Kawalerzystów, chociaż różnica między nimi jest niewielka. Podopieczni Franka Vogela tracą średnio 109 punktów na 100 posiadań (27. miejsce w lidze).

Spójrzmy jeszcze na statystyki w bezpośredniej rywalizacji. W 8 z 10 ostatnich starć w Orlando łączna liczba punktów obu ekip była większa niż linia wystawiona przez bukmacherów. Jeden z tych meczów odbył się świeżo po powrocie Isaiaha Thomasa i wtedy Cavaliers oraz Magic mieli razem… 258 punktów. Defensywa? Jaka defensywa?! Typuję, że w tym pojedynku nie zobaczymy zbyt dużo obrony i będziemy świadkami bardziej ofensywnych popisów. Dlatego stawiam na over punktowy.

Tak wygląda gotowy kupon. Tym razem ze stówki mamy do wyciągnięcia prawie 335 PLN. Piszcie w komentarzach, co sądzicie o moich typach.

Powodzenia!