Tak, to już dzisiaj jest ten dzień, w którym my, kibice z Europy, mamy szansę zobaczyć gwiazdy NBA na własne oczy. O 21:00 polskiego czasu w O2 Arena zostanie rozegrany coroczny mecz z okazji NBA Europe Live Tour, a w akcji będziemy mogli zobaczyć Boston Celtics i Philadelphia 76ers. Jestem pewien, że emocji i przede wszystkim spotkania najwyższym poziomie na pewno nie zabraknie.

Dołącz do grona ludzi śledzących NBA i podziel się swoją opinią -> Typy NBA – grupa dyskusyjna.

Nie masz konta w Fortunie? Sprawdź ofertę legalnego bukmachera i odbierz bonusy! Kod promocyjny: 20free

Zdarzenie: Boston Celtics – Philadelphia 76ers:  obie drużyny zdobędą (razem z dogrywką) poniżej/powyżej 210.5 punktów

Typ: powyżej

Kurs: 1.85

Zacznijmy sobie najpierw od tego, jak to się stało, że zobaczymy rozgrywki sezonu regularnego na naszym kontynencie.

Do 1993 roku kibice w Europie mieli szanse zobaczyć graczy z najlepszej koszykarskiej ligi świata, ale tylko w pojedynkach z lokalnymi zespołami. W tamtym roku po raz pierwszy można było podziwiać kluby NBA przeciwko sobie, ale tylko w sparingach. Chociaż moim zdaniem, czy to był preseason, czy faza zasadnicza nie miało znaczenia. Sama możliwość zobaczenia klubów zza oceanu była czymś niesamowitym. Mówię to nawet z własnego doświadczenia, bo miałem okazję być na meczu Boston Celtics z Realem Madryt w 2015 roku i emocje były takie same. W końcu to byli moi ukochani Celtics!

Ale wróćmy do clue.

W 1993 roku Orlando Magic zmierzyli się z Atlanta Hawks w Londynie w ramach rozgrywek przedsezonowych. Tamto spotkanie było swego rodzaju początkiem cyklu, który został później nazwany ,,NBA Europe Live Tour”. Aż 18 lat musieli czekać fani w Europie, żeby to, co mają przed oczami, miało jakieś znaczenie.

W 2011 roku po raz pierwszy obywatele Starego Kontynentu mogli zobaczyć w akcji drużyny w ramach sezonu regularnego. Naprzeciwko siebie stanęli Brookyn Nets i Toronto Raptors. I to nie raz, ale aż dwukrotnie. W ten sposób narodziła się nowa tradycja. Co roku kluby NBA przylatują do Londynu, żeby rozgrywać między sobą normalny mecz, który liczy się do bilansu i ma po prostu jakieś znaczenie.

Tegoroczne spotkanie będzie już 8 odcinkiem tej sagi. I wydaje się, że chyba czeka nas najlepsze zestawienie w historii tych pojedynków, bo zobaczymy (mówię ,,zobaczymy”, bo jestem w Londynie i czekam z niecierpliwością na wieczór) Boston Celtics i Philadelphia 76ers.

Dla obu drużyn będzie to pierwszy występ w ramach sezonu regularnego w historii NBA Europe Live Tour, chociaż Celtics mieli już okazję zagrać w stolicy w Londynie okazji rozgrywek przedsezonowych w 2007 roku. Z kolei 76ers po raz drugi wystąpią w Wielkiej Brytanii. W 2013 rozegrali sparing z Oklahoma City Thunder, ale w Manchesterze.

Pora na małe wprowadzenie w poszczególne teamy.

Zaczniemy od lidera Konferencij Wschodniej.

Boston Celtics

Przed rozpoczęciem sezonu typowano, że podopieczni Brada Stevensa drugi rok z rzędu znajdą się na szczycie Wschodu. Wszystko za sprawą pozyskania Gordona Haywarda i zamiany Isaiaha Thomasa na młodszego i (prawdopodobnie) lepszego (a na pewno zdrowszego) Kyriego Irvinga. Warto nadmienić, że z tamtego składu pozostało tylko 4 graczy z poprzednich rozgrywek. Jednak wszystkie plany legły w gruzach już 5 minut po rozpoczęciu pierwszego spotkania. Wtedy to Hayward doznał fatalnie wyglądającego złamania nogi i wszystko wskazywało na to, że Celtics zakończyli sezon, zanim go tak naprawdę zaczęli. Typowano, że będą walczyli o awans do playffów, a walka o pierwsze miejsce w konferencji będzie misją niemożliwą. Cóż, życie napisało inny scenariusz. Okazało się, że Brad Stevens to cudotwórca i stworzył nowy organizm, który funkcjonuje doskonale. Boston ma aktualnie bilans 33-10 i zajmuje fotel lidera na Wschodzie. Kto by się spodziewał?

Co wyróżnia ten zespół? Na pewno trener, ale każdy już wcześniej wiedział o geniuszu Stevensa. Nie przypuszczano na pewno, że ta mieszanka może stworzyć tak świetną obronę. Bo to właśnie dzięki obronie Celtics są tak wysoko. Każda statystyka to pokazuje – nikt nie traci mniej punktów niż oni, a ich efektywność defensywna jest najniższa w lidze.

Oczywiście – 17-krotni mistrzowie NBA mają jeszcze utalentowanych zawodników, bo bez tego to nawet najlepszy coach nie jest w stanie nic zrobić.

Jako lidera można wskazać Kyriego Irvinga. To on bierze na siebie ciężar w najważniejszych momentach. Al Horford to fundament defensywy i ten, co potrafi zrobić na parkiecie wszystko. Można pokusić się o tezę, że to on jest najbardziej istotnym elementem całej układanki. Nie można zapominać o młodzieży z Jaylenem Brownem i Jaysonem Tatutem na czele. Jako kibic tego teamu mogę śmiało stwierdzić, że to właśnie ich ogląda się najlepiej. Może i robią dużo błędów, jednak z każdą minutą na parkiecie są lepsi, a ich sufit leży naprawdę wysoko.

Ale Celtics są czymś więcej niż suma talentów poszczególnych koszykarzy. To pewna filozofia gry, którą zaszczepił Brad Stevens, co jak widać, przynosi świetne efekty.

Pora teraz na kilka słów o drugim zespole, który ma szansę podbić Wschód w ciągu kilku lat.

Philadelphia 76ers

Po latach słynnego procesu wreszcie przyszedł czas na wygrywanie. Można Samowi Hinkiemu (byłemu generalnemu menedżerowi 76ers) zarzucić wiele, ale jedno jest pewne – to  dzięki niemu ten team ma tak świetlaną przyszłość.

Trudno znaleźć bardziej ekscytujący zespół. A co najważniejsze, o sile Szóstek stanowią młodzi gracze. Nie bez powodu to właśnie oni zostali okrzyknięci przyszłymi Golden State Warriors Konferencji Wschodniej.

Za trzon uznaje się trójkę Joel Embiid, Ben Simmons i Markelle Fultz, który przy wsparciu weteranów mają szansę na zrobienie wielkich rzeczy. Embiida chyba nikomu nie muszę przedstawiać – sam zainteresowany mówi dużo, ale co najważniejsze, potwierdza to wszystko na boisku. Jeśli będzie zdrowy,  ma szansę być najlepszym obrońcą ligi przez kolejnych kilka lat. Simmons jest rozgrywającym w ciele silnego skrzydłowego. Nie bez powodu porównuje się do go Lebrona Jamesa i Magica Johnsona. Jasne, że nie jest jeszcze na tym poziomie, ale sam fakt stawiania jego potencjału w jednym szeregu z takimi gwiazdami znaczy wiele. Fultz to jedynka minionego draftu. Na razie ma problemy z barkiem i wiele osób zaczęło w niego wątpić. Jednak pamiętajmy, że ten chłopak ma dopiero 19 lat i nie bez powodu został wybrany tak wysoko.

NBA stanęła na wysokości zadania i sprowadziła do Europy świetne ekipy. Mam nadzieję, że zobaczymy widowisko na najwyższym poziomie. Ale możliwość zobaczenia najlepszych zawodników na świecie, to przeżycie samo w sobie. Ja się jaram na samą myśl, że będę świadkiem tego wydarzenia. A Ty?

Co obstawiać?

Trudno typować zwycięzcę tego starcia. Nie sądzę, żeby oba zespoły były bardzo zmotywowane, bo samym koszykarzom na pewno udzieli się atmosfera tego, bądź co bądź,  święta. Pamiętaj, że dla nich samych ten wylot to pewna forma wakacji i odpoczynku od trudów sezonu regularnego. Nie spodziewam się, że będą grali na 100% możliwości, przynajmniej w defensywie. Moim zdaniem zobaczymy show w wykonaniu Boston Celtics i Philadelphia 76ers. Mówiąc show, mam na myśli ofensywne popisy. W końcu nic tak nie zachęca kibiców do oglądania, jak duża ilość wsadów, trójek, czyli punktów. A zauważ, że oba teamy w dużym stopniu składają się z młodych koszykarzy i im inwencji oraz kreatywności nie brakuje. Dlatego typuję over.