W piątkowy wieczór odbędzie się Narodowa Gala Boksu i jak sama nazwa wskazuje, ma to być wielkie wydarzenie dla polskiego środowiska sportów walki. Czy tak faktycznie będzie? Z pewnością cała wyniosłość organizowanego zdarzenia może za tym przemawiać, ale jako kibice chcielibyśmy lepszych starć na tak monumentalną galę. Patrząc na same kursy widać, że każde starcie na rozpisce ma znacznego faworyta. Na Stadionie Narodowym zobaczymy takich pięściarzy jak Artur Szpilka, Izu Ugonoh, Ewa Piątkowska czy Rafał Jackiewicz. Transmisja głównych, ostatnich walk na kanale TVP 1 od 22:45. Zapraszam do analizy i typów pojedynków Artura Szpilki i Izu Ugonoha.

Skorzystaj z najlepszych kursów na rynku.
Ekskluzywny kod rejestracyjny dla czytelników Zagranie: 20free

Artur Szpilka kontra Dominick Guinn

Artur Szpilka jeszcze kilka lat temu był największą polską nadzieją na pięściarskie sukcesy. Zbudował sobie dużą bazę fanów i przyciągał na swoje walki rzesze odbiorców. Wyjazd do USA był kolejnym wielkim krokiem w jego karierze. Po postawie Artura Szpilki było widać postępy – fizyczne oraz techniczne. W styczniu 2016 roku otrzymał wielką szansę zmierzenia się z jednym z mistrzów świata wagi ciężkiej, Deontay Wilderem. Szpila radził sobie w tym starciu przyzwoicie, na pewno lepiej niż większość zakładała, czym potwierdzał swój progres poczyniony w Stanach Zjednoczonych. Jednak dziewiąta runda tego starcia być może na zawsze zmieniła życie Szpilki, a na pewno jego karierę.

W sportach walki często bywa tak, że zawodnicy po niektórych sromotnych porażkach nigdy nie wracają tacy sami. Przegrane, które wpływają nie tylko na psychikę danego atlety, ale także mózg, który jako jedyna część ciała nie może być zastąpiony i nie regeneruje się. Niestety, ale w mojej opinii i wielu innych ekspertów, nokaut w dziewiątej rundzie z rąk Deontay Wildera mógł być takim negatywnym punktem zwrotnym w karierze Artura Szpilki. Po półtorarocznej przerwie, Polak powrócił na zawodowy ring mierząc się z innym rodakiem, Adamem Kownackim. Co prawda Baby Face to duży prospekt i teraz w nim możemy pokładać nadzieję na biało-czerwonego ciężkiego w czołówce, ale porażka Artura Szpilki nie była tylko przegraną. W mojej opinii ten bój pokazał, że faktycznie Szpila nie wróci już do pewnego poziomu. Teraz czeka go kolejny come back między liny. Treningi w USA to już przeszłość i można powiedzieć, że pokazuje to także zamknięcie pewnego rozdziału w karierze Polaka.

Prawie rok po ostatniej walce, Artur Szpilka po raz kolejny wraca na zawodowy ring. Tym razem przed własną publicznością. Mimo wszystko co napisałem, widzę go w roli faworyta. Nie dlatego, że nagle zmieniam zdanie co do ostatnich akapitów, ale po prostu patrzę na jego rywala. Dominick Guinn ma czterdzieści trzy lata i na ostatnie siedem walk wygrał zaledwie dwie… pokonując rywali z bilansami 8-28 oraz 15-10. Do tego można dołożyć fakt, że w ostatnich pięciu latach stoczył tylko dwie walki. Taka charakterystyka nie może dawać mi podstaw do sądzenia, że Amerykanin, który nie jest nawet notowany w rankingu boxrec, zwycięży. Tak samo widzą to bukmacherzy, bo kurs na Artura Szpilkę wynosi zaledwie 1,07, więc stawianie na Polaka nie ma oczywiście sensu. Mnożnik na Dominicka Guinna to aż 6,85. Kuszące i przez chwilę zastanowiłem się, czy może nie spróbować tego za drobne mając w myśli to, co pisałem o Szpili. Jednak po zobaczeniu treningu medialnego zastanawiam się, czy Amerykanin nie przyjechał na wakacje i po wypłatę.

Izu Ugonoh kontra Fred Kassi

Pisałem w zapowiedzi walki Artura Szpilki, że ten przegrał z Adamem Kownacki, którego można uważać za nadzieję na biało-czerwonego, zawodowego pięściarza wagi ciężkiej w czołówce. Drugim sportowcem pochodzącym z naszego kraju, którego wrzuciłbym do tej kategorii jest Izu Ugonoh. Jego kariera była budowana rozsądnie, a z walki na walkę dostawał coraz większe wyzwania. Najpierw dziewięć wygranych z Polsce. Chociaż na rozkładzie nie miał żadnego rywala, którym mógłby się pochwalić to widać było jego potencjał. Następnie wyjazd za granicę i treningi między innymi w Las Vegas. Możliwość sparowania już z byłym mistrzem świata wagi ciężkiej, czyli Josephem Parkerem. Osiem walk w Australii i po raz kolejny mimo, że wspominałem o rozsądnie budowanej karierze to brakowało na rozpisce pokonanych solidnych i znanych pięściarzy, żeby móc wejść w wielki świat boksu. Wystarczy spojrzeć na bilans pokonanych rywali, bo większość w ogóle nie robiła wrażenia. Jednak po raz kolejny – styl i umiejętności, które pokazywał Polak mogły napawać wielkim optymizmem. Jeden z jego nokautów obiegł świat, kiedy pokonany rywal… wylądował za linami na stoliku jednego z oficjeli jedzących sobie kolację, którą zrujnował Izu przez swój prawy prosty.

W lutym 2017 roku na Izu Ugonoha czekało największe wyzwanie w karierze, bo mierzył się z Dominicem Breazealem. Amerykanin jest aktualnie notowany na dziewiątej pozycji boxreca i ma na swoim zawodowym bilansie tylko jedną porażkę z Anthony Joshuą, co nie jest powodem do wstydu. Polak przegrał przez nokaut, ale spisał się bardzo dobrze, a pojedynek mogę zakwalifikować jako jeden z lepszych w boksie w 2017 roku jaki widziałem. Śmiało mogę napisać, że Izu Ugonoh jest w stanie zapukać i wejść do bram najlepszej dziesiątki ciężkich na świecie. Warunki ma niesamowite, bo 196 centymetrów wzrostu oraz jeszcze bardziej imponujący zasięg, bo 213 centymetrów. Przy tym jest bardzo zwinny, silny i szybki oraz posiada technikę pięściarską na wysokim poziomie.

Fred Kassi jest typowym rywalem na przetarcie po porażce, aby Izu Ugonoh wrócił na ścieżkę zwycięstw. Polscy kibice mogą pamiętać Kameruńczyka z listopadowej walki z Adamkiem, gdzie 38-letni pięściarz przegrał z naszym rodakiem, ale walczył dzielnie. Już na podstawie tego starcia można stwierdzić, że to zdecydowanie za mało na Izu Ugonoha, skoro ten mierzył się ostatnio jak równy z równym z dziewiątym w rankingu boxrec, a teraz na przeciwko niego stanie… sto trzynasty pięściarz z tej samej klasyfikacji. Fred Kassi nie wygrał walki od sześciu pojedynków, chociaż trzeba przyznać, że walczył ze znanymi i solidnymi pięściarzami jak Hughie Fury, wspomniany Dominic Breazeale czy Jarrelem Millerem. W związku z tym, bilans Kameruńczyka może nie oddawać jego umiejętności, ale nadal – to Izu Ugonoh jest faworytem w moich oczach oraz bukmacherów, ponieważ ci wystawili kurs na Polaka na poziomie 1,15.

Co obstawiać na Narodową Galę Boksu?

Skłaniam się ku zwycięstwu Izu Ugonoha, jednak kurs na jego wygraną jest zbyt niski, więc typ wybrałem ze zdarzeń dodatkowych. Kusząco wyglądała propozycja, że Polak wygra przez KO po kursie 1,90. Jednak patrząc na przegrane Freda Kassiego widać, że jest twardym zawodnikiem, bo mimo porażek dotrwał do decyzji z Tomaszem Adamkiem czy Dominicem Breazealem, co robi większe wrażenie, bo Amerykanin 17 na 19 wygranych walk kończył nokautem. Bezpieczniejszą opcją wydaje się, że po prostu Fred Kassi będzie liczony. Uważam, ze tak powinno być niezależnie do tego, czy Ugonoh wygra na punkty czy nawet przegra. Polak pokazywał już chociażby w walce z Breazealem, że od początku rzuca się na rywala. Skoro widzę i słyszę wypowiedzi Izu Ugonoha, że ten zakłada sobie pośrednią rywalizację z Tomkiem Adamkiem i chce wygrać w lepszym stylu, to jeszcze bardziej przekonuje się do tego typu.

Typ na Narodową Galę Boksu