Po dwóch meczach w Oakland Cavaliers zagrali zdecydowanie swój najlepszy mecz w tej serii, ale to nadal było za mało. Nawet bardzo dobry mecz mistrzów NBA nie wystarczył do wygrania meczu na własnym parkiecie i mistrzowie NBA przegrywają już 0-3 w serii do czterech zwycięstw. Lebron James i jego koledzy stają przed bardzo trudnym, a wręcz niemożliwym zadaniem- muszą wygrać następne cztery mecze, jeśli chcą sięgnąć po mistrzostwo NBA. Takiej straty nie odrobił jeszcze żaden zespół w historii NBA. W 126 takich przypadkach zespół przegrywający 0-3 nie był w stanie wygrać serii. W zeszłym roku zdarzył się cud, kiedy Lebron James i koledzy odrobili stratę 1-3. Ale wtedy okoliczności były inne, a przede wszystkim Warriors byli innym zespołem. Czy Cavs po raz kolejny dokonają niemożliwego i wygrają cztery następne spotkania?

Zeszłoroczni mistrzowie NBA muszą postawić wszystko na ostatnią kartę. Dla nich nie ma jutro, za dwa dni, w kolejnym meczu. Cleveland Cavaliers przegrali trzy pierwsze spotkania tej serii i praktycznie tylko cud może ich uratować.

Cavs odrobili w zeszłym roku stratę 1-3, ale Kyrie Irving wie, że ta sytuacja jest inna:

,,Z mentalnego punktu widzenia, nie ma innej opcji, niż przygotować się do meczu nr 4, najlepiej jak potrafisz. To jest największa walka na śmierć i życie, z jaką musiałem się zmierzyć w trakcie mojej kariery. Dlatego wiemy, co jest stawką tego meczu- nasz cały sezon. Tak naprawdę nie ma żadnej innej decyzji, niż zostawienie na parkiecie wszystkiego, co mamy.”

Lebron James dopiero drugi raz jest w sytuacji, kiedy jego zespół przegrywa 0-3 w serii playoffowej. Taka sytuacja miała miejsce w 2007 roku. 22-letni wówczas James, awansował do swoich pierwszych Finałów NBA i jego Cleveland Cavaliers zmierzyli się z San Antonio Spurs. I to nie byli stereotypowi, starzy podopieczni Grega Popovicha. Tim Duncan dominował, Tony Parker był nadal młody- różnica talentu była ogromna. James dwoił się i troił, ale Cavaliers przegrali stosunkowo gładko.

Mówiąc o Spurs, łatwo można doszukać się analogii między Finałami 2016/2017, a tymi w  2013 i 2014 roku.. Zespół Lebrona Jamesa (Heat/Cavaliers), wygrywa cudem Finały (2013 rzut Raya Allena, 2016 odrobienia straty 1-3), po czym rywal (Spurs, Warriors) wraca dużo silniejszy i nie daje żadnych szans drużynie Króla. Koszykówka, którą grali tamci Spurs, to ruch piłki na elitarnym poziomie i jedna z najlepszych drużyna w historii ligi. San Antonio 2014 to było coś więcej  niż suma talentów. Tegoroczni Warriors na brak talentu nie mogą narzekać, ale sztuką jest, żeby taką ilość gwiazd okiełznać i stworzyć z tego prawdziwą drużynę.

Warriors stają przed szansą dokonania czegoś, czego jeszcze nie zrobił żaden zespół w historii amerykańskiego sportu. W przypadku wygranej w dzisiejszym meczu, jako pierwsza drużyna zaliczą perfekcyjne playoffy. I można dyskredytować ten fakt, mówiąc, że w meczu nr 1 ze Spurs przegrywali już różnicą 23 punktów, kiedy Kawhi Leonard doznał kontuzji. Warriors pewnie przegraliby ten mecz. Ale fakt jest faktem i Wojownicy mają bilans 15-0, będąc na najlepszej drodze do osiągnięcia historycznego wyczynu.

Jeśli Golden State wygrają dzisiejszy mecz, to dyskusja, czy jesteśmy świadkami jednego z najlepszych zespołów w dziejach NBA, stanie się bardziej realna. W końcu mają czterech graczy pokroju All-Star, a do tego (hipotetycznie) zaliczają perfekcyjne playoffy.

Statystyki:

-Klay Thompson trafił 10 z 18 rzutów za trzy w ostatnich dwóch meczach (po 0/5 w pierwszym meczu),

-Kevin Love trafił tylko 1 z 9 rzutów z gry w ostatnim meczu, w tym 1 na 7 za trzy,

-Golden State wygrali 15 meczów z rzędu w playoffach, co jest najdłuższą taką serią w historii amerykańskich sportów zawodowych.

Moje typy:

W zeszłorocznych Finałach Cavaliers pokazali, że niemożliwe nie istnieje. Ale nic nie zdarza się dwa razy. Mistrzowie NBA nie podniosą się po trzech porażkach i seria zakończy się w czterech meczach. Warriors staną się pierwszym zespołem z perfekcyjnym bilansem w playoffach.

Trudno spodziewać się, żeby było to zacięte spotkanie. Spodziewam się dużej wygranej Warriors, którzy nauczeni zeszłorocznymi doświadczeniami, nie odpuszczą. Do tego wygrana na parkiecie rywala smakuje jeszcze lepiej. Za wygraną gości forBet proponuje kurs 1.40, a przy handicapie -7.5 na Warriors można uzyskać przelicznik 2.05.

Po ostatnim meczu widać, że Klay Thompson odnalazł swój rytm. Już w pierwszej kwarcie ostatniego spotkania miał 16 punktów. Za przekroczenie 18.5 forBet wystawia przelicznik 1.80.