Miały być problemy, za długi odpoczynek, a wyszło jak zwykle. W pierwszym spotkaniu Lebron James i spółka zdominowali Celtics po obu stronach parkietu i wygrali 117-104. Dzisiejszy mecz to must win dla ekipy gospodarzy. Czy Celtics będą w stanie zagrozić mistrzom i zobaczymy więcej niż 4 spotkania w tej serii?

Cavaliers, po rozpoczęciu od wygrania pierwszych dwóch rund do zera, nie zwalniają tempa.

13-punktowa różnica nie do końca oddaje przebieg tego spotkania. Cavs od początku mieli wszystko pod kontrolą i w żadnym momencie nie mogli czuć zagrożenia. W pewnej chwili przewaga wynosiła nawet 28 punktów.

Bardzo dobry występ w ekipie gości zanotował trochę zapomniany Kevin Love, który zaliczył 32 punkty i 12 zbiórek.

Ojcem sukcesu był nie kto inny, a Lebron James.

Sam zawodnik mówił, że nie czuł się najlepiej po 10 meczach przerwy i że na pewno zagra lepiej w następnym spotkaniu. 38 punktów, 9 zbiórek, 7 asyst i mecz Jamesa na 3+. Zupełnie inny poziom niż reszta ligi… Celtics pozostaje tylko modlić się o łaskę Króla.

Dużo o postawie Cleveland, a przede wszystkim samego Lebrona, mówił po pierwszym spotkaniu Brad Stevens:

,,To perfekcyjnie skomponowany skład w odniesieniu do wielu kłopotliwych położeń, w jakich mogą cię postawić przy całym tym shootingu wokół LeBrona. Nigdy nie chcesz podwajać kogoś, kiedy musisz zmagać się z tyloma strzelcami, ponieważ prędzej czy później… i tak znajdą dobry rzut. A jeśli nie, to będą mieli zbiórkę w ataku. Tylko jak nie koncentrować dodatkowej uwagi na najlepszym zawodniku na świecie [James]? Przy tym jak Kyrie może zdobywać punkty na wielkiej scenie i mógłbym wymieniać w kółko jego zalety, a do tego jeszcze masz kolejnych graczy, na których musisz reagować. Więc musisz zmierzyć się naprawdę z wieloma problemami, jeśli chodzi o krycie zawodników Cavs. Trzeba pamiętać, że są mistrzami NBA nie przez przypadek i musimy zagrać naprawdę dobrze.”

https://twitter.com/SInow/status/865054047233069056?ref_src=twsrc%5Etfw&ref_url=http%3A%2F%2Fszostygracz.pl%2F2017%2F05%2F18%2Fwake-up-g1clebos%2F

W meczu nr 1 trener Celtics próbował tak naprawdę każdego możliwego rozwiązania, jeśli chodzi o krycie Jamesa. Jak wiemy, na niewiele się to wszystko zdało. Lebron albo przestawiał mniejszych graczy tyłem do kosza (Smart), albo mijał tych wolniejszych (Olynyk). Celtics i tak uniknęli większego wymiaru kary. James trafił tylko 1 z 6 rzutów za trzy, a w tych playoffach jest wyjątkowo skuteczny zza łuku. Jedynym zawodnikiem, który zmusił Jamesa do wysiłku, był pierwszoroczniak, Jaylen Brown. W meczu nr 2 rookie powinien kryć jak najwięcej Jamesa, jeśli Celtics chcą mieć szansę na zwycięstwo.

Isaiah Thomas nie traci nadziei:

,,Wierzę we wszystkich chłopaków w naszej drużynie. Nie boimy się Cavaliers. Oni nie są „Monstars”, a my nie gramy w „Kosmicznym Meczu”. To tacy sami ludzie jak my. Po prostu zagrali lepiej w meczu numer 1. Teraz my musimy postarać się bardziej i postawić się w kolejnym spotkaniu.”

Optymistyczne (jeśli można doszukać się czegoś) w pierwszym spotkaniu było to, że Celtics zagrali naprawdę kiepsko. 2/16 za trzy w pierwszej połowie, słaba obrona. Rzuty w końcu muszą zacząć wpadać, a do tego Brad Stevens jest bardzo bystrym trenerem i znajdzie jakiś sposób na zatrzymanie Cavaliers.

Można spodziewać się zmian w podstawowym ustawieniu Celtics. W drugiej połowie w miejsce Amira Johnsona wszedł Kelly Olynyk, ale to ustawienie nie działało najlepiej. Dobre minuty zagrał Gerald Green i może Brad Stevens zrobi podobny manewr jak w serii z Chicago Bulls. Ciekawym rozwiązaniem byłoby wrzucenie do piątki Jaylena Browna, który miał dobre momenty w obronie na Lebronie Jamesie.

Jednym z pomysłów trenera Celtics ma być podwajanie Jamesa. Wiemy, ze Lebron to jeden z najlepiej podających w historii zawodników, więc może być to bardzo ryzykowne rozwiązanie. Spodziewaj się większej ilości asyst Króla niż w poprzednim spotkaniu.

Statystyki:

  • James zdobył minimum 30 punktów w ostatnich 7 meczach
  • Kyrie Irving miał tylko 11 punktów – najmniej w tych playoffach
  • Isaiah Thomas zaliczył minimum 10 asyst w dwóch meczach z rzędu
  • 20 punktów różnicy po pierwszej w meczu nr 1 to najwyższa taka strata w historii Celtics

Myślę, że Celtics nie zagrają już tak słabo jak w poprzednim meczu. Nie bez powodu byli numerem jeden po sezonie regularnym. Jeśli chcą mieć jeszcze jakiekolwiek nadzieje na triumf w tej serii, muszą wygrać dzisiejsze spotkanie. Cavaliers mieli dużo momentów zagapienia się w obronie i Celtics muszą wykorzystać niesubordynację obrońców Cavs. Wstawienie Greena do piątki doda trochę shootingu, a do tego wsparcie kibiców zmotywuje gospodarzy i wyrównają stan serii.

Mecz numer 2 odbędzie się w Bostonie w nocy z piątku na sobotę o 2:30 naszego czasu.