Dzisiejszej nocy rozpoczyna się bardzo ciekawa seria, która dla wielu jest uważana za pojedynek dwóch najlepszych zespołów w konferencji wschodniej: Cleveland Cavaliers podejmą Toronto Raptors. Wydaje się, że drużyna z Toronto ma największe szanse na zdetronizowanie mistrzów na Wschodzie, więc zapowiada się bardzo zacięta rywalizacja. Trzy powody, dla których nie pożałujesz wyboru oglądania akurat tej pary:

#1 Lebron James

Najlepszy gracz na świecie, który w playoffach po raz kolejny wchodzi na wyższy poziom. 32.8 punktu, 9.8 zbiórki i 9 asyst, czyli Lebron w swojej wersji, gdzie niszczy wszystko, co spotka na drodze.

Lebron to fenomen w świecie sportu: połączenie umiejętności, które ciężko sobie wyobrazić, a do tego to zawodnik, który praktycznie nie ma słabych punktów. James wygląda jak czołg, porusza się jak taran, a do tego jest jednym z najlepiej podających w historii do tej gry. Pomyśl o tym, 203 centymetry wzrostu, ok. 120 kg wagi- fantastyczne połączenie dynamiki i eksplozywności w ciele koszykarza. Na pierwszy rzut oka pomyślałbyś bardziej, że to zawodnik futbolu amerykańskiego, a nie jeden z najlepszych koszykarzy w historii.

Lebron ma jednak bardzo rzadką umiejętność wśród czołowych graczy- sprawia, że jego partnerzy z drużyny stają się lepszymi zawodnikami. On sam stara się jak najbardziej dogodzić kolegom. Wiadomo, że mógłby spokojnie rzucać po 40 punktów w meczu, ale to nie jest jego mentalność. Najważniejsze jest to, żeby znaleźć podaniem kolegę, a dopiero później szukać rzutu dla siebie. Chociaż śmiem twierdzić, że wersja Lebrona, w której zabiera się za zdobywanie punktów, to jedna z lepszych rzeczy do oglądania.

Problemem Lebrona przez całą karierę wydawał się jego rzut, który nigdy nie był ustabilizowany. Wiele razy przeciwnicy podawali pod wątpliwość jego umiejętności strzeleckie z dystansu, przechodząc pod zasłoną i zostawiając mu miejsce na dystansie. Ten sezon jest jednym z lepszych pod względem skuteczności rzutów: 54.8% z gry (również trzeci wynik w karierze) 36.3% za trzy punkty (również trzeci wynik). Problemem wydają się tylko rzuty osobiste- 67.4% to najgorszy wynik w ciągu 14 sezonów w NBA lidera Cavs. W samych plaoyffach tendencja jest bardzo podobna: 54/45/58 (po kolei skuteczność w procentach: z gry, za trzy, z osobistych). Czy nieskuteczność na linii rzutów wolnych będzie miała znaczenie w potencjalnych finałach?

Warto śledzić tę serię choćby dla samego Lebrona Jamesa, który w swojej playoffowej wersji, jest bezsprzecznie najlepszym koszykarzem na świecie, co już pokazywał nie raz. Jeśli lider Cavs stanie się on fire za łukiem, może to być krótka seria zakończona w czterech szybkich meczach.

#2 Czy Raptors przerwą dominację zespołów z Lebronem James w składzie?

Lebron James był w Finałach NBA 6 razy z rzędu- dominacja wschodu przez Króla jest nieprawdopodobna. Ostatnim zespołem, który awansował do finałów bez Jamesa w składzie byli Boston Celtics w sezonie 2009/10, kiedy to prowadzeni przez swoją Wielką Trójkę (Paul Pierce, Kevin Garnett, Ray Allen), pokonali Cleveland Cavaliers w finale konferencji 4-3. Wspomniana trójka zakończyła kariery, a Lebron nadal dominuje na wschodzie. Po tamtej porażce James, grając barwach Miami Heat i Cleveland Cavaliers rok po roku gra o trofeum Larry’ego O’Briena. Ma na swoim koncie już 3 mistrzowskie pierścienie, dwa z Heat i jeden z Cavs.

Seria Raptors przeciwko Cavaliers to dla wielu ekspertów i fanów przedwczesny finał konferencji. Wydaje się, że to nie rozstawieni z numerem 1 Celtics, a jedyna drużyna z Toronto jest drugą najlepszą drużyną na wschodzie. Bo co to do numeru jeden to nie ma wątpliwości i trudno wyobrazić sobie, żeby ktokolwiek mógł przerwać dominację Cleveland. Czy są w stanie zrobić to Raptors?

Wydaje się, że podopieczni Dwayne’a Caseya mają wszystko, żeby pokonać ubiegłorocznych mistrzów:

a) obrona przeciwko Lebronowi Jamesowi

Pozyskany w okienku transferowym z Phoenix Suns PJ Tucker, wydaje się idealnym obrońą na Lebrona. Tucker ma wzrost, jest wystarczająco silny, żeby nie dać się zdominować, a do tego ma know-how obronie, który sprawia, że gra przeciwko niemu będzie lada wyzwaniem. Pod koszem na Jamesa będzie czekał Serce Ibaka, który przeżywa drugą młodość w barwach Raptors. Umiejętnymi zmianami krycia w obronie, drużyna z Toronto może zachęcać Jamesa do oddawania rzutów z dystansu, sprawdzając, czy jego postęp rzutowy nie jest tylko przypadkiem.

b) potencjał w ataku/ obrona Cavaliers

W playoffach tempo gry spada, granych jest mniej posiadań i taka gra bardzo sprzyja Raptors, którzy rzadko szukają gry w kontrataku, pół kontrataku, a wolą grać wolniej, z naciskiem na izolację. Nie jest to gra najładniejsza dla oka, ale przecież tu chodzi o wygraną, a nie o noty za styl.

Poza tym gra Cavaliers w obronie w tym sezonie była kiepska. Zawodnicy z dużym przebiegiem na ligowych parkietach, którzy mają swój prime za sobą to ewidentnie nie jest recepta na sukces w obronie. Raptors muszą wykorzystywać niefrasobliwość przeciwników w obronie do maksimum.

Piątka Lowry-DeRozan-Powell/Caroll- Patterson- Ibaka ma bardzo duży potencjał w ataku: praktycznie każdy gracz grozi rzutem za trzy, co daje miejsce do penetracji w strefę podkoszową dla DeRozana. W przypadku podwojenia, mając strzelców wokół można łatwo rozpocząć ruch piłki znajdując dogodną pozycję do rzutu. Teoretycznie Cavs w plaoyffach powinni wejść na wyższy poziom intensywności w obronie. Teoretycznie, bo seria z Pacers pokazała, że defensywnie są cały czas w trakcie snu zimowego.

#3 Atak Cleveland Cavaliers

Oczywiście, przez cały sezon regularny towarzyszą narzekania na obronę mistrzów NBA. Jednak co by nie mówić, ich atak jest cały czas na elitarnym poziomie. Połączenie rozgrywającego w osobie Lebrona James, z genialnymi strzelcami? To musi być uczta dla fanów koszykówki.

Zwróć uwagę na rezerwowe ustawienia z Jamesem, jako rozgrywającym lub Jamesem jako centrem. Frye, Korver, Deron Williams, Shumpert i do tego James to ustawienie, które dosłownie niszczy ławki rywali.

Do tego Kyrie Irving, czyli jeden z najlepszych ofensywnie graczy w lidze, który swoim panowaniem piłki, fenomenalnym wykończeniem przy obręczy potrafi porywać publiczność w hali i przed telewizorami na całym świecie. W końcu to dzięki jego trójce w meczu nr 7 Finałów NBA na minutę przed koncem Cavaliers mogli unieść puchar mistrzowski.

Nie można też zapominać o Kevinie Love, który mimo tego, że przyjął mniejszą rolę nadal jest graczem zdolnym do ofensywnych fajerwerków. W tym sezonie miał kwartę na 34 punkty, więc czemu nie miałby tego powtórzyć w tej serii? Love to rzadkie połączenie dobrej gry tyłem do kosza i bardzo dobrego rzutu za trzy (zapomnijmy o jego mankamentach w obronie).

Cavs są w innej lidze, jeśli chodzi o grę po atakowanej stronie parkietu. To, jak funkcjonują w ataku to rzecz, dla której warto oglądać tę serię. W końcu oglądamy NBA dla najlepszych graczy na świecie, prawda?

Seria z Lebronem Jamesem w składzie zawsze jest interesująca do oglądania, a jeśli Król staje w sytuacji podbramkowej to dopiero wtedy widzimy jego najlepszą wersję. Wydaje się, że Raptors mogą postraszyć Cavaliers, ale czy są w stanie ich pokonać. Pierwszy mecz o godzinie pierwszej z poniedziałku na wtorek. Jeśli jesteś studentem albo po prostu masz jutro wolne, warto zarwać noc dla tego spotkania. Kto wie, może będziemy świadkami początku końca dominacji Lebrona James?

Mój typ: Cavaliers 4-2