Kolejna noc, gdzie brakuje nam przysłowiowej kropki nad „i” żeby zakończyć analizę sukcesem…Los nas nie oszczędza ostatnio, ale się nie poddajemy. Dalej jest dużo niespodzianek, ale sytuacja powoli się normuje. Gracze powinni łapać odpowiedni rytm i walka już teraz będzie szła na całego.

Załóż konto z kodem promocyjnym: 550PLN ,aby otrzymać:

Najwyższy zakład bez ryzyka w Polsce!

Szukasz typów na NBA? Dołącz do naszej grupy NBA!

Skuteczność typów NBA w styczniu: 15/24

Profit: -304

Ciekawe i pełne emocji mieliśmy spotkania w NBA. Największą sensację sprawili gracze Pistons i Magic. Ograli zdecydowanych faworytów i to w dodatku na ich parkietach. Najpierw Detroit prowadzone przez Derricka Rosa pokonało Boston 103:116. Rose w tym meczu zdobył 22 punkty na skuteczności 11/13. To jego siódme spotkanie z rzędu z przynajmniej 20 punktami na koncie! Dodatkowo Orlando przerwało passę 9 zwycięstw z rzędu Lakersów. Była to nie lada sensacja. Tak naprawdę prowadzili od początku do końca w tym spotkaniu. W pewnym momencie przewaga graczy z Florydy wzrosła aż do 20 oczek. Ostatecznie po ciekawej 4 kwarcie Orlando zwyciężyło 118:119. Triple double zaliczył Markelle Fultz powracający do żywych, numer jeden draftu z 2017 roku.

Zdarzenie: Milwaukee Bucks vs Boston Celtics, typ: Bucks over 116,5 punktów

Kurs: 1,91

Można powiedzieć hit tej nadchodzącej kolejki. Spotkanie lidera konferencji wschodniej i całej NBA, czyli Bucks z trzecią drużyną wschodu Boston Celtics. Milwaukee z bilansem 36:6 dalej przewodzi całej stawce. Boston ostatnio trochę pod kreską i jakby uszło z nich powietrze. Na razie i tak to wszystko daje bardzo dobry bilans 27:12 i wysokie 3 miejsce w konferencji. Lekka zadyszka każdemu się zdarza, więc nie ma co panikować.

Kozły w tym sezonie prezentują się jeszcze bardziej imponująco niż w zeszłych rozgrywkach. Na tym etapie sezonu notowali bilans 31:12. Również bardzo dobry, ale jednak widać znaczącą poprawę. Grają dalej szybko, efektywnie i efektownie. Mają mnóstwo zagrywek taktycznych i są świetnie prowadzeni przez trenera Budenholzera. Sam Giannis oczywiście gra niesamowicie i trzyma wysoki poziom, ale reszta kolegów pomaga mu nawet bardziej niż sezon wcześniej.

Kilka zmian w składzie się pojawiło. Przede wszystkim odszedł Malcolm Brogdon, ważna postać w układance Bucks. Myślę, że włodarzom szybko udało się załatać tą dziurę, sprowadzając w to miejsce doświadczonego Wesleya Matthewsa. Dobry defensywnie gracz, straszący rzutem z dystansu. Fajnie się dopasował do stylu gry preferowanego przez drużynę. Oprócz tego do zdrowia wrócił Donte DiViancenzo, młody chłopak, dosyć niepozorny, ale o wysokim koszykarskim IQ. Z ławki mamy jeszcze Robina Lopeza, nową twarz organizacji. Oprócz tego dalej swoje robią Ilyasova, Hill czy Korver.

Boston w tym sezonie i tak zaskakuje in plus, względem poprzedniego. Na tym samym etapie w porównaniu do zeszłego roku notowali bilans 26:18. Było sporo problemów z komunikacją pomiędzy Irvingiem, a resztą drużyny. Teraz to widać jak Brown i Tatum odżyli, gdy do składu doszedł Kemba Walker. To trochę inny typ lidera i zdecydowanie lepiej im się z nim współpracuje. Atmosfera się poprawiła to i wyniki poszły z tym w parze. Dobrze odnaleźli się w składzie Walker, Kanter, Wanamaker. Znowu do wysokiej dyspozycji wraca Gordon Hayward. To wszystko dobrze rokuje na przyszłość.

Milwaukee to jednak zbyt klasowa drużyna według mnie, żeby tutaj Boston mógł z nimi powalczyć. Tym bardziej grając dzień po dniu po blamażu u siebie z Detroit. Dodatkowo Kozły u siebie poniosły tylko dwie porażki. Ich bilans w hali Fiserv Forum to 19:2. W ciągu ostatnich 4 dni Bucks rozegrali tylko 2 spotkania, w dodatku oba łatwo wygrane ponad 20 punktami z Portland i Knicks. Boston ma problemy kadrowe. Niepewni występu są Tatum oraz Brown. Nawet z nimi w składzie byłoby trudno dotrzymać kroku przeciwko tak silnej ofensywie. Myślę, że gospodarze pewnie zwyciężą, a ja pobieram w tym spotkaniu over 116,5 punktów Milwaukee. Będą rządni rewanżu za porażkę z 31 października w Bostonie 116:105. Na koniec jeszcze trzeba dodać, że ostatnie trzy mecze Bucks to odpowiednio 128 punktów przeciwko Knicks, 122 przeciwko Portland oraz 127 przeciwko Kings.

Zdarzenie: New Orleans Pelicans vs Utah Jazz, typ: Over 225,5 punktów

Kurs: 1,91

Mecz który miał elektryzować cały koszykarski świat z powodu powrotu do gry Ziona Williamsona. A właściwie nie powrotu tylko jego debiutu na ligowych parkietach. Niestety data jego pierwszego oficjalnego spotkania w barwach Pelikanów się przesunęła. Teraz jest mowa o 22 stycznia i spotkaniu przeciwko San Antonio Spurs. Także jeszcze trochę się musimy wstrzymać z jego debiutem.

Pelikany tak jak wcześniej już pisałem, początek sezonu fatalny. Długo okupowali ostatnie miejsce obok Warriors. Niedawno sytuacja się poprawiła i bilans wygląda dużo lepiej. Nawet bym powiedział, że pojawiły się szansę na walkę o pierwszą ósemkę. Póki co bilans 15:26 daje dopiero 14 miejsce w konferencji zachodniej. Jednak ostatnie 10 spotkań to bilans 7:3 pomimo ciągłych problemów kadrowych. Ostatnio nie mogli grać Holiday, Ingram, Reddick, Favors. Tak naprawdę to czołowe postacie w drużynie, więc tym większy szacunek za walkę dla Pelikanów.

Do składu tym razem wracają Ingram i Favors. Z Ingramem niby jeszcze nic pewnego, ale jego status to Probable, więc są duże szanse, że zagra w podstawie. Decyzje trener podejmie przed samym meczem. Favors przyda się pod koszem. Ostatnio grają tam Hayes, Okafor czy Melli. Okafor bardzo dobry w ofensywie, ale w obronie mocno odstaje. Na pewno dużym wzmocnieniem w ataku byłby powrót Ingrama. Duże większe wtedy byłyby szanse na over ogólny w tym meczu.

Utah Jazz złapali ostatnimi czasy świetny rytm, cały czas pod nieobecność Mike Conleya. Obecnie mają najdłuższą serię w NBA, odnieśli kolejno 10 zwycięstw z rzędu! A biorąc pod uwagę ostatnie 15 spotkań, ich bilans to 14:1! Naprawdę imponująca statystyka. Taka seria pozwoliła im wskoczyć już na 2 miejsce w konferencji zachodniej. Taki sam bilans 28:12 mają również gracze z Denver. Na pewno początek sezonu nie był zbyt udany dla Utah. Jednak widać efekty pracy świetnego fachowca na ławce, jakim jest Quin Snyder.

Pora przytoczyć kilka ciekawostek statystycznych w celu poparcia mojego pomysłu na over w tym spotkaniu. Obie drużyny już grały między sobą w tym roku. Wynik tamtego spotkania to 126:128 na korzyść Jazzmanów. W meczach Pelicans w ostatnich pięciu spotkaniach we wszystkich przekraczali taką linijkę. Co więcej na ostatnie 10 spotkań aż osiem razy udało się osiągnąć taki over.

Utah to z kolei również maszynka ofensywna. Obronę mają lepszą to wiadomo, ale nie w każdym meczu jest ona wykorzystywana na 100%. W ostatnich pięciu spotkaniach trzy razy była przekraczana linia 225,5 punktów. Do składu wraca teraz Donovan Mitchell, a może i nawet Mike Conley wróci. Nowy Orlean gra dalej bardzo wesołą koszykówkę, nie nastawioną szczególnie na obronę. W pojedynkach bezpośrednich między tymi ekipami zazwyczaj padają wysokie wyniki. Myślę, że tym razem będzie podobnie i na to liczę!