29 kwietnia na Wembley odbyła się walka Joshua kontra Klitschko. Mówi się, że to jeden z najlepszych pięściarskich pojedynków ostatnich lat, który przejdzie do historii. Prawda, był to jeden z tych, które możemy oglądać po kilka razy i wracać do niego po latach. Sporty walki są w tym aspekcie wyjątkowe. Mimo znanego wyniku, często jest się ciekawym powtórek czy walk sprzed wielu, wielu lat. W tym roku mieliśmy walkę, którą będą wspominać nasze wnuki. Teraz przyjrzyjmy się walkom z przeszłości, które warto pamiętać i oglądać.

Muhammad Ali – Joe Frazier III

Jedna z najgłośniejszych walk do dnia dzisiejszego. Nazywana Thrilla in Manilla. Ich trzeci pojedynek nie miał już takiego rozgłosu jak dwa poprzednie. Jednak wtedy przeszli samych siebie dając nam prawdopodobnie najlepszą walkę w historii wagi ciężkiej. W 1971 roku wygrał Frazier, dwa lata później Ali zrewanżował się. W 1974 roku, gdy Muhammad Ali znokautował Foremana, było wiadomo, że musi dojść do tego pojedynku po raz trzeci. Z jednej strony trzeba przyznać, że tak wspaniałe widowisko, tak dwóch wspaniałych pięściarzy, mogło zdarzyć się tylko w późniejszym etapie ich kariery. W tej walce nie byli już tak ruchliwi jak w przeszłości, boksowali bardziej stacjonarnie. Ali każdą rundę rozpoczynał wykorzystując swoją szybkość i zasięg. Natomiast Joe Frazier cały czas parł do przodu. Obaj zebrali dużo obrażeń. Joe Frazier walczył dosłownie ślepy na jedno oko przez kilka rund. Muhammad Ali mówił później o tym pojedynku, że był jak śmierć.

Jack Dempsey – Luis Angel Firpo

Cofnijmy się do czasów przed drugą wojną światową do 1923 roku. Ta walka o mistrzowski pas wagi ciężkiej, to najbardziej ekscytujące cztery minuty bójki. Firpo w samej pierwszej rundzie leżał aż siedem razy! Pod koniec tych trzech minut, wyrzucił swoim ciosem Jacka Dempseya poza liny. W sumie, w ciągu 4 minut walki doszło do 11 knockdownów. Szaleństwo. Nie było sekundy bez akcji. Warto zaznaczyć, że pojedynek, który miał miejsce prawie sto lat temu, na żywo na trybunach oglądało 80 tysięcy widzów. Dla tych, którzy rzucą okiem na tą bójkę. To było jeszcze przed wprowadzeniem zasady wymagającej udania się do neutralnego narożnika przez nokautującego.

Joe Jeannette – Sam McVea

Teraz cofniemy się jeszcze dalej w przeszłość, bo do roku 1909. Jednak tej walki nie można pominąć na tej liście. Na początku XX wieku toczono jeszcze pojedynki bez limitów rund. Przegrywał ten, kto nie był w stanie kontynuować dalej walki. Są to tak dalekie czasy, że niestety nie możemy zobaczyć tego wydarzenia na filmie, a jedynie zdjęciu. Gala miała miejsce w Paryżu. Źródła podają, że w starciu było aż 38 knockdownów. Sama walka zakończyła się dopiero po 48 rundach. Jeannette w przerwach miał podawany tlen przez swój narożnik. Sam pojedynek zakończył się, ponieważ McVea nie był w stanie już otworzyć obu oczu. Pięściarze bili się przez 3 godziny. Walka jest owiana wieloma mitami. Jednak wszystkie źródła są zgodne – pojedynek był brutalnym maratonem, w którym żaden sportowiec nie chciał się poddać. Na szczęście dzisiaj już nie ma tak wykańczających pojedynków, ale jako fani sportów walki musimy oddać przeogromny szacunek dla tych panów.

boks 1908 rok

Rocky Marciano – Jersey Joe Walcott

Nie można pominąć Rocky Marciano, który do dziś posiada rekordowy i legendarny bilans walk 49-0. Ten pojedynek odbył się w 1952 roku. Walcott był technicznym pięściarzem. Rocky Marciano miał najmniejszy zasięg w historii z wszystkich mistrzów wagi ciężkiej. Lecz był bardzo niebezpieczny i brnął w swoich walkach do przodu niczym byk. Większość pojedynku przeważał Walcott, aż do czasu, kiedy Marciano za pomocą prawej ręki zakończył bójkę w 13. rundzie. Amerykanin zbudował swoją legendę przez powroty w przegranych pojedynkach, ale nigdy nie zrobił tego w tak efektowny sposób. Walcott prowadził na kartach punktowych, lecz Rocky Marciano nie dał zepsuć swojego nieskazitelnego bilansu, w czym pomogła mu silna prawa ręka.