MB Promotions – tak będzie nazywać się grupa promotorska utworzona przez Mateusza Borka. Dziennikarz znany dotąd ze swojego fachu – głównie z piłki nożnej, MMA oraz boksu postanowił wejść w biznes tej ostatniej dyscypliny. Pięściarstwo wydaje się być najbrudniejszym i najgorszym środowiskiem, które jest zniszczone, ale trzyma swoją pozycję dzięki tradycjom.

Mateusz Borek od lat jest blisko szermierki na pięści. Prowadzi studia największych gal w Polsce, jest korespondentem Polsatu na najlepszych wydarzeniach na świecie oraz od czasu do czasu prowadzi magazyn sportów walki „Puncher”. Bliskość sportu dała polskiemu dziennikarzowi wiele kontaktów oraz rozeznanie w funkcjonowaniu pięściarstwa zawodowego. W przeszłości pomagał organizować Tomaszowi Adamkowi obóz przygotowawczy do walki. Następnym krokiem, jak się okazuje, jest utworzenie własnej grupy promotorskiej.
Jak funkcjonuje boks? Od wielu lat jest w rękach tych samych ludzi, którzy są twardym betonem nie do przebicia. Pięściarstwo w Polsce nie ma się najlepiej, jest to sport upadający. Ale pewnie sami promotorzy nie narzekają na swoje żywota i odpowiada im obecna sytuacja. Mateusz Borek twierdzi, że jego celem nie jest zmiana sił na polskiej scenie oraz podbieranie zawodników. Uważa, że zdobył licencję, aby móc łatwiej negocjować, bo tym już się zajmował, angażując się w wydarzenia dla Polsatu. Czytając wywiady z nowym promotorem można zauważyć, że ma swoje przemyślenia na temat kondycji polskiego boksu. Uważam, że dobrą rzeczą byłoby, gdyby taka osoba z zewnątrz wkroczyła w ten świat z buta. Jak będzie w praktyce? Czas pokaże. Może Mateusz Borek zbankrutuje ze względu na swój pomysł, a może uzdrowi polskie zawodowe pięściarstwo?

Nowy promotor na scenie dostał zaufanie telewizji Polsat i już zabrał się za swoją pracę. Jego pierwszy projekt w roli decydenta? Polsat Boxing Night w czerwcu z walką wieczoru z Tomaszem Adamkiem. Boks w Polsce kuleje i mija się z rosnącą popularnością MMA. Oba sporty są atrakcyjne i nie to mi teraz rozstrzygać, który jest lepszy. Prawda jest taka, że przyczyna położenia obu dyscyplin to różnica w realizowaniu show, zestawień, promocji i brandingu. Telewizja Solorza wyciągnęła to, co KSW robiło ze swoimi galami, angażując nawet właścicieli najlepszej organizacji MMA w Polsce do produkcji pięściarstwa w naszym kraju w systemie PPV. Mateusz Borek, wchodząc ze świeżym spojrzeniem, może rozumieć czego potrzeba dyscyplinie, która króluje na świecie od dziesiątków lat.

View this post on Instagram

PBN VII NOWE ROZDANIE. Bilety w sprzedaży od czwartku. Startujemy od godziny 16.00z eBilet.pl. Najtańszy bilet 39 PLN👊#pbn #nowerozdanie #ergo #gdansk #mbpromotions #24czerwiec #boxing

A post shared by Mateusz Borek (@mati_borek) on

Dwoma  nazwiskami, którymi będzie promowana nadchodząca impreza Polsatu, są Tomasz Adamek oraz Mateusz Masternak. To nazwiska, które mają przyciągnąć na Ergo Arenę rzesze kibiców. Na więcej szczegółów będzie trzeba trochę poczekać, bowiem Mateusz Borek chce powoli odkrywać swój pomysł na tę galę. Jednak już się mówi, że będzie trochę inaczej niż dotychczas. Pojawi się kilku debiutantów, dla których będzie to pierwsza tak duża impreza. Jedna z rzeczy, która nie podoba się polskiemu dziennikarzowi to fakt, że część pięściarzy nie jest wdzięczna. Polsat ich promuje, wkłada pieniądze w jednostkę po czym dany sportowiec, pisząc kolokwialnie, wypina się na ludzi, którzy chcą pomóc go stworzyć. KSW ze swoimi zawodnikami podpisuje kontrakty na wyłączność. Kiedy ktoś ma w planach inną drogę kariery w przyszłości, dostaje mniejszą promocję. Właściciele wychodzą z założenia: po co mamy go promować, skoro zaraz nie będzie na nas zarabiał? Takim przykładem może być Mateusz Gamrot, który ze swoim talentem nie był zbytnio znany niezagorzałym fanom sztuk walki. Sytuacja się zmieniła, gdy reprezentant Ankosu Poznań przedłużył kontrakt z KSW i odłożył swoje plany na UFC na nieokreśloną przyszłość. Od razu dostał walkę o pas i więcej pomocy marketingowej.

Inna sprawa to sposób prowadzenia polskich pięściarzy przez aktualnych najpopularniejszych polskich promotorów, takich jak Andrzej Wasilewski czy Piotr Werner. Kariery sportowców są bezpieczne. Ich walki nie stanowią wyzwania, gdyż dostają często tzw. kelnerów i budują swoje niepokonane, zakłamane rekordy. Wszystko po to, aby lepiej „sprzedać” swojego zawodnika jako niepokonanego oraz doprowadzić go do walki o pas. Ile już było takich sytuacji, że Polak jedzie pierwszy raz na poważny test za granice bić się o pas i dostaje sromotny łomot. Ich umiejętności nie są budowane w rozsądny sposób, a dla kibica to już także nie jest atrakcyjne. Mam nadzieję, że Mateusz Borek zmieni to i uzdrowi polskie pięściarstwo, bowiem ten sport na to zasługuje. Chcę więcej walk typu Głowacki-Usyk na naszej ziemi. Jak mówi polski dziennikarz w wywiadzie z Polsatem Sport: „to jest nowe rozdanie – to jest rozdanie Mateusza Borka, MB Promotions”. Nowy promotor zbiera wiele krytyki, zarówno ze środowiska, jak i od fanów. Jednak prawda jest taka, że każdemu powinno zależeć na wspólnym dobrze. Na to daje nadzieję właśnie ten pan. Nadzieję, bowiem nie wiadomo jaki będzie efekt finalny, jednak liczmy, że Borek dostanie dobre karty do ręki i rozegra je, rozbijając bank. Tak po prostu, dla dobra polskiego pięściarstwa. „Jeśli Borek nie sprzeda jak trzeba PPV, jeśli ta gala nie będzie budziła zainteresowania, to będzie dla mnie papierek lakmusowy, że Polska nie potrzebuje większego boksu”.

Boks umiera i umiera, czy kiedyś umrze? Moim zdaniem nie. Jest to sport, który sprzedają nazwiska, indywidualności i osobowości. Nazwałbym pięściarstwo klasycznym sportem, który zawsze będzie elektryzował ludzi na całym świecie. Nie ma takiego drugiego sportu, który przynosi sławę na całym globie. W każdym zakątku świata znane jest nazwisko Muhammad Ali czy Mike Tyson. W Polsce boks był popularny za czasów Andrzeja Gołoty. Potem był Tomasz Adamek. Ostatnio to Artur Szpilka budził Polaków w nocy. Aktualnie nie posiadamy żadnego zawodowego mistrza świata. Smutne. Jednak ostatnim, którego mieliśmy, był wspaniały Krzysztof Głowacki. Pięściarz z Wałcza nie zyskał takiej popularności, na jaką zasłużył. Trzymajmy kciuki, że Mateusz Borek pomoże nie tylko stworzyć dobre widowiska, które ludzie kupią, nie tylko stworzy mistrzów świata, ale stworzy polskich mistrzów świata, za którymi rodacy będą szaleć jak Filipińczycy za Manny Pacquiao czy Meksykanie za Saulem Alvarezem. Aktualnie w Wielkiej Brytanii boks rośnie w oczach ludzi. Głównie za sprawą Anthony Joshuy czy Chrisa Eubanka jr.. To będzie szansa na odrodzenie szermierki na pięści w kraju nad Wisłą.

Jest w Polsce wielu samozwańczych mistrzów świata, którzy sporo o sobie myślą, ale ani biletów, ani PPV nie sprzedają. Na tej gali chciałbym pokazać kilku nowych pięściarzy, którzy w przyszłości może zainteresują większą grupę kibiców. Może będą to w przyszłości główne postacie nie tylko PBN czy innych polskich gal, ale także poza Polską. Taki jest pomysł.  Mierzę wysoko, jak zawsze.

–  Mateusz Borek w wywiadzie dla Polsatu Sport