Już w ten weekend, a precyzując w nocy z soboty na niedzielę o godzinie czwartej czasu polskiego rozpocznie się karta główna numerowanej gali UFC. W trakcie tego eventu będziemy świadkami wielu interesujących zestawień i można w tym miejscu zacząć wymieniać starcia praktycznie od początku karty wstępnej. Jednak od siebie podejmę się obstawienia dwu pojedynków mistrzowskich, w których tytułów będą bronić Alexander Volkanovski oraz Israel Adesanya. Choć interesująco wygląda również piąta walka (patrząc od góry w dół) na fight cardzie, a na myśli mam starcie Pedro Munhoza z Seanem O’Malleyem. Jak to przy typowaniu sportów walki najczęściej bywa, kupon kreślę w Superbecie.

 

Superbet z UFC i dodatkowym bonusem

  • Rejestracja konta z kodem: ZAGRANIE
  • Wpłacić minimum 50 zł
  • Postawić kupon na wygraną Adesanyi za 2 zł minimum
  • Jeśli wygra to na konto wpadnie bonus 200 zł
  • Obrót bonus
  • Wyraź zgody marketingowe
  • Zagrany kupon musi być SINGLEM

UFC 276, czyli numerowana gala, jak zwykle wypełniona po brzegi
świetnymi pojedynkami

Piszę tak, gdyż w zasadzie nie ma na tym rozkładzie pojedynku, na który by się nie czekało z zaciekawieniem. Oczywiste jest, że wypieki na policzkach pojawiają się wtedy, kiedy myśli się o pięciu pojedynkach z karty głównej, lecz wcześniej również nie będziemy się nudzić. Sądzę tak, gdyż wystąpią, choćby tak uznani zawodnicy, którzy mogą lada moment namieszać w rankingach UFC, jak były mistrz KSW – Dricus du Plessis, Uriah Hall, a także bardziej doświadczeni gracze, jak np. Donald Cerrone. W teorii fighterzy jego pokroju z rozpiski UFC 276 mają swój prime time za sobą, lecz nadal mogą namieszać. Jako, że skreślenia na kuponie odnośnie do ich walk są znacznie bardziej ryzykowne względem moich typów, radzę je obstawiać tylko wtedy, jeśli chcesz bardziej zaryzykować. A jeśli mówimy o mniej oczywistych typach, to warto się na nie zabezpieczyć, dlatego też polecam Ci zarejestrować się z naszego kodu u tego bukmachera. Przy okazji możesz otrzymać interesujący BONUS.

Dlatego też uważam, że od startu gali możemy się spodziewać wielu emocji, jak i niespodziewanych skończeń i rozstrzygnięć pojedynków. Od siebie przyjrzę się dwóm najważniejszym walkom wieczoru, ale patrząc z kibicowskiej perspektywy, to kolokwialnie mówiąc: jaram się jeszcze takimi zestawieniami, jak Seana Stricklanda z Alexsandro Pereirą, Robbiego Lawlera z Bryanem Barbereną, jak i Pedro Munhoza z Seanem O’Malleyem. W zasadzie można stworzyć dwa teksty i dwa kupony na temat tego eventu, ponieważ tak wiele pasjonujących ułożeń nazwisk przygotowali matchmakerzy UFC, jak i ciekawe kursy bukmacherzy Superbetu. To jedna z tych kart, na których możemy się tak wiele zadziać, że będziemy wspominać ją latami. Jeśli nie wierzysz, radzę obejrzeć dwa poprzednie starcia Alexandera z Maxem, jak i występy w oktagonie UFC, jakie fundowali nam zarówno Jared, jak i Israel.

Hitowa gala UFC 276 będzie miała miejsce w T-Mobile Arenie w Las Vegas w Nevadzie. Na event przybędzie wiele znakomitych gości, nie tylko ze świata sportów walki. Choć z perspektywy polskiego kibica najistotniejsze jest, że na trybunach pojawiają się tak uznane marki, jak Joanna Jędrzejczyk i Jan Błachowicz. Odnośnie do tego drugiego, to przypomnijmy, że tylko „Legendarna Polska Siła” była w stanie, jak do tej pory zwyciężyć z Israelem Adesanyą. Czy podobny styl walki zaprezentuje Jared Cannonier? Odpowiedź przedstawię za kilka chwil, lecz pierw skupię się na innym mistrzowskim pojedynku. Wszakże z takiej okazji, aż się prosi zagrać skreślenie dwu wydarzeń na kuponie w Superbecie. W końcu mówimy o starciach na najwyższym możliwym poziomie i o pojedynkach w dwu kategoriach wagowych, odpowiednio: piórkowej i średniej, gdzie tylko właśnie Max i Jared mogą w tym momencie, jakkolwiek zagrozić aktualnym mistrzom.

Alexander Volkanovski vs Max Holloway: typy, kursy bukmacherskie i zapowiedź walki (03.07.2022 r.)

Powiedzieć o tej dwójce, że są barwnymi przedstawicielami największego federacji MMA na świecie, to nic nie powiedzieć. Obaj są świetnymi showmanami, choć bardziej wyraziście w świadomości kibiców, jak do tej pory, wydaje się, że zapisał się Max. Dość powiedzieć, że Holloway właśnie tuż przez dzisiejszą galą znalazł się w Galerii Sław UFC, dzięki nagrodzie specjalnej imienia Forresta Griffina. Z kolei „The Great” to fighter, który za każdym razem, kiedy stawia stopy w klatce, chce udowodnić, że jest – w jego przekonaniu – niedoceniany i, jakby stale musiał udowadniać, dlaczego nosi taki pseudonim. Poza zwyciężył w dwu poprzednich epickich starciach z Maxem, więc triumfując po raz trzeci będzie mógł ostatecznie udowodnić, że w jego dywizji wagowej w tej chwili nie ma zawodnika, który mógłby mu jakkolwiek zagrozić. Poprzednie ich konfrontacje kończyły się liczeniem punktów i ogłoszeniem decyzji sędziowskiej. Czy to znak, że będzie tak i tym razem? Możliwe, acz niechętnie stawiałbym na to, że ich pojedynek znowu się tak zakończy. Dlaczego? O tym za chwilę.

Max Holloway, czyli ostatni, który może strącić mistrza z tronu?

Popularny „Blessed” stoczył do tej pory dwadzieścia dziewięć walk i sześciokrotnie przegrywał – pięciokrotnie przez decyzje i raz przez poddanie. Z kolei dziesięciokrotnie wygrywał przez nokaut, bądź techniczny nokaut, dwa razy przez poddanie i jedenaście razy przez decyzję. Dlatego też jeżeli chciałbyś typować, jak zakończy się ta walka na jego korzyść, to właśnie radziłbym typować albo zakończenie przez nokaut, albo przez decyzję. Owszem, nie można wykluczyć poddania, natomiast też należy wziąć namiar na to, z jakiej klasy rywalem „Blessed” zmierzy się tym razem. Do tej pory udało mu się udusić tylko Cuba Swansona na gali UFC on Fox 15, kiedy to w trzeciej rundzie i po trzech minutach i pięćdziesięciu minutach wykonał skuteczne duszenie gilotynowe. Kurs na to, że ich rywalizacja zakończy się po decyzji sędziowskiej wynosi 1.45 względem 2.55 na to, że do tego nie dojdzie. Z kolei wycena na to, że ich pojedynek zakończy się już w pierwszej minucie rundy pierwszej wynosi 15.00. Jeżeli jesteś przekonany, że zwycięży Max na punkty, to dodam, że kurs na to zdarzenie został ustabilizowany na poziomie 2.20 względem 3.75, że do tego nie dojdzie.

Alexander Volkanovski, czyli panujący mistrz potwierdzi swoją dominację?

Wiele na to wskazuje. Mimo, że Max staje po dwóch wygranych do ponownego zmierzenia się z Alexanderem, tak należy przypomnieć, kto wygrywał ich starcia do tej pory, a także jaką serię ma za sobą „The Great”. Ostatni raz przegrał dziesiątego maja 2013 roku przez TKO, kiedy to w trzeciej rundzie i trzynastej sekundzie trafił go kopnięciem w głowę i licznymi ciosami Corey Nelson. Później zwyciężał dwadzieścia jeden razy. Co ciekawe, to fakt, że do tej pory nikogo nie zdołał poddać w UFC, a według wyliczeń bukmacherów i ekspertów ze środowiska MMA wychodzi, że około dwukrotnie częściej wygrywał przez decyzje sędziowskie niż nokauty. Patrząc na te statystyki należy wziąć pod uwagę, że mówimy o dwóch najlepszych w wadze piórkowej, więc zarówno ciosy ważą mniej, jak i są zazwyczaj bardziej dynamiczni w oktagonie od zawodników walczących w wyższych kategoriach wagowych.

Porównanie ich kariery, jak i stylów walki

Alexander Volkanovski

Niekwestionowanym faworytem u bukmacherów, w tym takiego jak Superbet, jest obecnie panujący mistrz. Czempion wielokrotnie udowadniał, że jest w stanie zaprezentować się z rewelacyjnej strony zarówno na przestrzeni pełnych dwudziestu pięciu minut pojedynku, jak i wtedy, kiedy dostrzega okazję na znokautowanie swojego rywala. Dość powiedzieć, że w ostatnim czasie Volkanovski pozbawił złudzeń na temat możliwości pokonania go tak uznane i cenione nazwiska w środowisku MMA, jak: Chan Sung Jung znany szerszej publiczności jako „Korean Zombie”, Briana Ortegę, właśnie dwukrotnie Maxa Hollowaya, Jose Aldo, czy Chad Mendes. W ostatnich sześciu walkach zanotował cztery decyzje, choć w ostatniej walce zwyciężył na początku rundy czwartej przez T.K.O.

Alexander uwielbia korzystać z licznych serii zwodów, z których z łatwością przechodzi do przeróżnych kombinacji. Nie sposób rozczytać, co przygotował tym razem na swojego rywala, ponieważ jest wszechstronny, co sprawia, że zarazem jest niewygodnym dla każdego kolejnego rywala. Kiedy tylko pojawił się w UFC, miałem przeczucie, że może namieszać, ponieważ rewelacyjnie prezentował się głównie w AFC. Jednak przyznaję, że nie sądziłem, że mając już trzydzieści trzy lata na karku będzie dalej się rozwijał, dzięki czemu z walki na walkę prezentował coraz lepszą dyspozycję. Australijczyk w UFC nie zaznał smaku porażki i bardzo wątpliwe jest, by tym razem był w stanie dokonać tego „Blessed”.

Max Holloway

Reprezentant Stanów Zjednoczonych przegrywał sześciokrotnie: z Dustinem Poirierem na UFC 143, Dennisem Bermudezem na UFC 160, Conorem McGregorem na UFC Fight Night 26, w rewanżu z Dustinem na hitowej gali i w walce wieczoru na UFC 236 i właśnie dwukrotnie z Alexanderem Volkanovskim. W ostatnim czasie wrócił na falę zwycięstw, ponieważ po jednogłośnych decyzjach pokonywał takich zawodników, jak Calvina Kattara i Yaira Rodrigueza. Ostatni występ zanotował na jesieni w 2021 roku, a dla porównania jego najbliższy rywal w kwietniu 2022 roku. Dlatego też można powiedzieć, że bardziej w rytmie startowym jest obecny czempion. Jednak może właśnie dłuższa przerwa przełoży się na lepszą dyspozycję popularnego i szalenie medialnego „Blesseda”?

Nie jestem, co do tego przekonany, acz nie można tego wykluczyć. Jeżeli Max ma zwyciężyć, to idąc na wymianę z Alexanderem i starając się trafić, czy wręcz ustrzelić rywala. Zgadzam się z tym, co mówi środowisko MMA, jak np. Krzysztof Gutowski w trakcie podcastu o nazwie „Gutowski&Durniat #64” Dominikowi Durniatowi, kiedy to przyznał, że w jego opinii reprezentant Stanów Zjednoczonych doszkala to, czego się nauczył, a na Volkanovskiego trzeba mieć coś nietypowego w zanadrzu, by w ogóle móc jakkolwiek konkurować z czempionem. Jest świetnym zawodnikiem, dzięki czemu nie bez kozery znajduje się na szóstym miejscu w rankingu najlepszych reprezentantów UFC bez podziału na kategorie wagowe. Jednak zmierzy się z numerem dwa, który również nie przez „przypadek” zaszedł tak wysoko.

Możliwe rozstrzygnięcia a kursy bukmacherskie

Patrząc na wyżej wymienione argumenty, spodziewam się triumfu Alexandera. Sądzę, że Volkanovski jest wszechstronniejszy, a także stale się rozwijający. Bardziej doświadczony, jak i starszy jest Alexander. Z kolei wyższy jest Max, ale już lepszym zasięgiem dysponuje Australijczyk. Do tego obaj średnio spędzają ponad kwadrans na “placu gry”, czyli w oktagonie. Dlatego też sądzę, że nie ma się, co dziwić bukmacherom Superbetu, że przygotowali bardzo niskie wyceny odnośnie tego, ile rund może potrwać ten pojedynek. Kurs na to, że potrwa więcej niż półtorej rundy wynosi 1.12, że więcej niż dwie i pół rundy – 1.22, że więcej niż trzy i pół rundy – 1.30 a że więcej niż cztery i pół wynosi 1.40. Dlatego też jeżeli planujesz zagrać bardzo bezpiecznie, to polecam Ci rozważyć obstawienie tego, że walka zakończy się na punkty lub przez techniczną decyzję. Kurs na to zdarzenie został ustabilizowany na poziomie 1.45.

Superbet
1.45
Walka dotrwa do końca - TAK

Moje typowanie związane z walką Volkanovskiego z Hollowayem

Od siebie stawiam na to, że pas zostanie na biodrach Alexandera Volkanovskiego. Nie jestem pewien, ile rund urwie Volkanovski, ale sądzę, że poradzi sobie znakomicie i ostatecznie zwycięży na punkty, co oznacza, że walką dotrwa do końca. W jakim rozmiarze punktowym? Zobaczymy. Mnie satysfakcjonuje to, że bukmacherzy Superbetu przygotowali kurs na poziomie 1.45 na to, że zwycięży Australijczyk w taki sposób względem 2.60 na to, że dokona tego zawodnik Stanów Zjednoczonych. Jeżeli Max ma wygrać, to tylko jeżeli trafi, ustrzeli swojego przeciwnika, a wątpię, by był w stanie tego dokonać, kiedy analizuje się jego poprzednie pojedynki. Nim przejdziemy do omówienia drugiego z wybranych pojedynków, polecam przyjrzeć się pozostałym tekstom związanych z typowaniami prowadzonymi przez nas, kiedy mówimy o sportach walki.

Israel Adesanya vs Jared Cannonier: typy, kursy bukmacherskie i zapowiedź walki (03.07.2022 r.)

Czas na omówienie walki wieczoru numerowanej gali UFC. Przed nami starcie, o którym wiele już zostało powiedziane i najwyższy czas, by przemówiły pięści, kopnięcia i wykorzystywanie wszelkich innych możliwych technik dotyczących skończeń rywalizacji w oktagonie. Obaj od lat słynną skończeń w stójce. Obojgu bliżej do bycia świetnymi kickbokserami niż grapplingowcami etc. Dlatego też uważam, że nie ma, co spodziewać się, że będziemy świadkami poddania w tej walce. O wiele bardziej prawdopodobne jest to, że którychś z nich ustrzeli swojego rywala. Zdecydowanym faworytem jest Israel Adesanya, który – odliczając pojedynek z Janem Błachowiczem – jest niepokonanym. W swojej dywizji wielokrotnie zdążył już obronić tytuł i to w taki sposób, że nie było wątpliwości, co do tego kto był tamtego dnia lepszy.

Jared Cannonier, czyli ostatni, który może odebrać tytuł Adesanyi w jego docelowej dywizji?

Popularny „The Killa Gorilla” do tej pory walczył dwadzieścia razy, z czego przegrywał pięciokrotnie. Kiedy ponosił porażki, to dwukrotnie jego walka kończyła się po K.O/T.K.O, a trzy razy po decyzji sędziowskiej. Z kolei dziesięciokrotnie wygrywał przez nokaut, dwa razy przez poddanie i trzy razy po ogłoszeniu werdyktu arbitrów. Przegrywał z takimi, jak Shawn Jordan, a także takimi tuzami MMA, jak z Gloverem Teixeirą, Janem Błachowiczem, Dominickiem Reyesem i Robertem Whittakerem. W ostatnich czasie dwukrotnie zwyciężył, pierw pokonując przez jednogłośną decyzję Kelvina Gasteluma, a także przez nokaut Dereka Brunsona na gali UFC 271. Znacznie częściej walki trzydziestoośmiolatka kończyły się przez nokauty. Dlatego też spodziewam się podobnego przypadku i tym razem, z tym, że niekoniecznie już na jego korzyść. Dlaczego tak sądzę? Otóż zmierzy się z „Ostatnim Stylebenderem”, który czuje się jeszcze lepiej w oktagonie UFC niż ryba w wodzie.

Israel Adesanya, czyli spokojna obrona i powrót do myśli o pasie z innej dywizji?

Jak pewny siebie i swych umiejętności musi być obecny mistrz, kiedy tuż przed swym kolejnym pojedynkiem nie skupia się w przekazach medialnych na rywalu, a wywołuje do tablicy tych, którzy chcą udowodnić mu stosowanie dopingu? Israel przyznał, że jest w stanie zapłacić bardzo dużą kwotę wszystkim tym, którzy przedstawiają dowody na to, że Adesanya jest na przysłowiowej „bombie”. Podejrzenia wzięły się stąd, jak trzydziestodwulatek się prezentował do tej pory w oktagonie, nie tylko UFC. Jedynym, który znalazł na niego sposób był Jan Błachowicz, lecz też należy zauważyć, że Israel mimo, że szedł do wyższej kategorii wagowej, to przewalczył ten pojedynek na pełnym dystansie.

Wiadomo, że był znacząco gorszy w parterze od naszego reprezentanta, ale należy podkreślić, że Jan nie był w stanie go ubić przed czasem, mimo że właśnie miał kilka kilogramów więcej, co teoretycznie dawało mu przewagę. Po tym pojedynku Israel przewalczył jeszcze dwa razy dwadzieścia pięć minut i w obu przypadkach występował nie tylko w main-evencie, ale również w rewanżach. Pierw pokonał Marvina Vettoriego, a kolejno Roberta Whittakera. Należy zaznaczyć, że Israel chciałby raz jeszcze spróbować swych sił w walce o mistrzowską koronę w wadze półciężkiej i tak naprawdę tylko wyczekuje odpowiedniego momentu.

Patrząc na Israela Adesanyę, jak i jego najbliższego przeciwnika, należy wziąć pod uwagę również to, co powiedział trener obecnego mistrza, czyli Eugene Bareman. Zapewnił on, że Jared jest na szczycie listy pretendentów i że może być nawet silniejszy od Israela. Jednak szkoleniowiec jest też przekonany o tym, że jego podopieczny nie będzie toczył długiej i wyrównanej walki, jak to miało miejsce, kiedy rywalizował w oktagonie z np. Gastelumem. Eugene Bareman zapewnia również o tym, że Jared jest w stanie przetrwać cięższe chwile i finalnie wyjść z opresji, lecz jest przekonany, z czym się zgadzam, że to popularny “Izzy” ma bardziej nastawienie mistrzowskie, a także pewność siebie, którą nabywa przez pewne triumfy w kolejnych pojedynkach.

Możliwe rozstrzygnięcia a kursy bukmacherskie

Patrząc na to, że mówimy o pojedynku mistrza z numerem dwa, nie dziwi, że to czempion jest stawiany w roli zdecydowanego faworyta. Kurs na triumf Adesanyi został ustabilizowany na poziomie 1.22 względem aż 4.30 na jego oponenta. Obaj mogą zarówno dać taką walkę, jak swego czasu Adesanya z Yoelem Romero na UFC 248 (czyt. jedną z najsłabszych w historii męskiego MMA), jak i widowisko jeszcze lepsze, aniżeli ostatnio Glover Teixeira z Jiri Prochazką. Spodziewam się drugiej z tych możliwości, gdyż obaj mają o co grać. Israel chce potwierdzić swoją dominację i zwyciężyć po raz enty w swojej dywizji, by pokazać, że pokonał ostatniego, który mógł mu zagrozić; a Jared pragnie spełnić to, co obiecywał po ostatniej walce, czyli że pragnie konfrontacji tylko z Adesanyą, by raz na zawsze wyjaśnić, że jest od niego lepszy. Kurs na to, że ich konfrontacja zakończy się przed czasem wnosi 1.80 względem 1.90 tego, że do tego nie dojdzie. Wycena, że ich pojedynek zakończy się w pierwszej minucie rundy pierwszej wynosi aż 10.00. To wycena, dla tych, którzy uwielbiają zaryzykować, nie patrząc za bardzo na to, co może się faktycznie wydarzyć.

Moje typowanie związane z walką Israela Adesanyi z Jaredem Cannonierem

Israel Adesanya w końcu otrzymał rywala takiego, jakiego od zawsze chciał od matchmakerów UFC, czyli takiego, z którym będzie mógł wymieniać ciosy i kopnięcia, ale przeważnie w stójce. Pragnął pojedynku, w którym będzie mógł się sprawdzić czysto kickboksersko i właśnie to otrzymał. Patrząc na stawkę tego pojedynku i biorąc pod uwagę, że jest nią nie tylko pas, a także że obaj chcą prowadzić wojnę w stójce, spodziewam się, że ktoś musi paść i przysłowiowo mówiąc: „pójść spać”. Sądzę, że Adesanya potwierdzi, że wrócił ogień, chęci do trenowania i pokazania się, jednocześnie udowadniając, że nie ma niczego do roboty w tej kategorii wagowej. Dlatego też od siebie stawiam na to, że Adesanya będzie w stanie zakończyć pojedynek przed czasem. I uczyni to przez K.O, T.K.O lub DSQ, na co bukmacherzy Superbetu przygotowali wycenę na poziomie 2.30. Ciekawi mnie, czym się kierowali bukmacherzy Superbetu, że ustawili kurs na to, że ich walka zakończy się przed czasem zaledwie na poziomie 2.20. Obaj nie są tymi zawodnikami, którzy mogą poddać swego rywala. Cannonier jest już w podeszłym wieku, jak na zawodnika MMA, a Adesanya nie tylko jest młodszy, ale również jest wyższy, jak i dysponuje większym zasięgiem. Z racji tego Cannonier będzie musiał bardziej podchodzić do Israela, więc będzie też bardziej podatny na trafienia.

Superbet
2.30
Adesanya zwycięży przez K.O/T.K.O/DSQ - TAK

Propozycja kuponu:

UFC 276, 03.07.2022 r., Superbet

fot. Scott Wachter/PressFocus

 

  • Tagi

Zaloguj się aby dodawać komentarze