Wczorajsze typy po raz kolejny okazały się trafione i to z dużym zapasem. Na ostatnie moje pięć predykcji, aż cztery okazały się celne, co motywuję mnie do jeszcze lepszej pracy. Dziś nie mamy zbyt dużego wyboru, a co więcej nie chce powtarzać się z wczorajszą analizą. Dziś przyjrzymy się spotkaniom Houston Rockets z Portland Trail Blazers oraz Miami Heat z Los Angeles Clippers. Czy nasz dobry znajomy ponownie pomoże nam w osiągnięciu celu? Zapraszam do analizy!

Zagraj bez ryzyka w Betclic ze zwrotem na konto depozytowe do 50 PLN!

Nie wejdzie? Pieniądze możesz od razu wypłacić!

Kod aktywujący promocję: ZAGRANIE50

BetclicChcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Houston Rockets (7-9) vs Portland Trail Blazers (9-7) (piątek 01:30)

“Houston mamy problem” w ostatnich dniach nie jest potrzebne kibicom z Houston. Rakiety wygrały kolejne trzy spotkania, przez co polepszyli swój bilans do siedmiu zwycięstw oraz dziewięciu porażek. Co ciekawe, największy wpływ na tak dobre wyniki miała dwójka: Eric Gordon oraz DeMarcus Cousins. Pierwszy z nich w przeciągu trzech pojedynków zdobył 73 punkty, dzieląc zdobycz na 20 punktów przeciwko Detroit Pistons, 33 oczka z Dallas Mavericks i 20 punktów we wczorajszym pojedynku z Washington Wizards. Jego kolega, DeMarcus może się pochwalić kolejno: 5 punktów, 28 punktów oraz 19 oczek. Powiem szczerze, że jak na nich, to są to naprawdę wyśmienite statystyki, które świetnie ukazują potencjał, jaki drzemie w Houston. Rakiety powoli wkraczają w etap zastępowania Jamesa Hardena. Świetnie spisuje się Wall oraz Oladipo, a w dzisiejszym spotkaniu zobaczymy ponownie Christiana Wooda. Co do Victora, to zdecydowanie potrzebuje jeszcze trochę czasu, by zgrać się z kolegami. Nie jest to nic dziwnego, w końcu ma przy swoim boku naprawdę niezłych grajków, którzy oczekują od niego tylko i wyłącznie stuprocentowego zaangażowania na parkiecie. Największym mankamentem Houston jest zdecydowanie brak skuteczności, co udowodnili z Wizards. Ich skuteczność z gry wyniosła jedynie 42%, z czego 32% zza łuku. Nie są to jakieś tragiczne liczby, lecz w pojedynkach z lepszymi zespołami mogą okazać się istotne. Czy Christian Wood przedłuży dobrą passe swojego zespołu?

Portland Trail Blazers nie dość, że grają w kratkę, to dodatkowo prezentują przeciętny poziom basketu. Zdecydowanie doskwiera brak CJ’a McColluma oraz Jusufa Nurkicia, których nie zobaczymy również dzisiaj. Gra Portland jest wolna i nudna, jak babcine flaki w oleju. Wolne rozgrywanie nie przynosi żadnego efektu, a w dodatku zmusza do licznych prób trzypunktowych, które są swoistymi klocami odbijającymi się od poręczy. Nie potrafię długo oglądać ich poczynań na parkiecie, a nie pomaga w tym nawet fenomenalny Damian Lillard. O Dame D.O.L.L.A (pseudonim, którego używa w swoich muzycznych dziełach) możemy mówić naprawdę długo. Już dawno nie pamiętam, kiedy ostatni raz Damian zszedł poniżej dwudziestu punktów. Od wielu, wielu lat jest gwarancją poziomu, do którego niestety nie potrafią dojść jego koledzy. Nie chodzi mi w tym momencie, że większość grajków Portland jest słaba, lecz o braku równej formy, która ustabilizowałaby sytuacje całego zespołu. Czy uda im się dziś przełamać?

Odpuściłby typowanie zwycięzcy dzisiejszego spotkania. W moim przekonaniu obie ekipy są nieprzewidywalne, a tym bardziej Trail Blazers. Ostatnim razem, kiedy zająłem się analiza Portland, skupiłem swoją uwagę na Enesie Kanterze. Dziś ponownie pójdę w jego kierunku i wydaję mi się, że to zdecydowanie najlepszy pomysł w dzisiejszym spotkaniu. Enes po raz kolejny będzie miał bardzo ciężko w trumnie. Jego rywalami będą Christian Wood oraz DeMarcus Cousins. Obaj są zdecydowanie poziom wyżej od Turka, który już od dawno ma problem ze skutecznością. Warto mieć na uwadze, że wracający Wood może dziś dostać mniej minut, biorąc pod uwagę świetną formę DeMarcusa. Obaj mają przewagę nad centrem Portland, dlatego mój typ na dzisiaj to under 13.5 punktów w wykonaniu Enesa Kantera.

Mój typ na to spotkanie: Enes Kanter poniżej 13.5 punktów

Kurs: 1.70

grupa_nba_promo_button_neg

Miami Heat (6-11) vs Los Angeles Clippers (13-5)

Czy doczekamy się w tym sezonie Miami z zeszłego roku? Takie pytanie zadają sobie kibice Żarów od początku tegorocznych zmagań. Nie jest kolorowo w szeregach Heat. Duża liczba absencji to jeden z głównych powodów ich słabego bilansu po miesiącu gry. Gracze ze słonecznej Florydy odczuwają brak regularnych treningów czy ciągłe zmiany pierwszej piątki. Erik Spoelstra stara się z całych sił, lecz nie potrafi znaleźć sposobu na usprawnienie gry swoich podopiecznych. Dziś w końcu zobaczymy Gorana Dragica, Tylera Herro czy Jimmiego Butlera. Zdecydowanie największym brakiem była niedostępność Buttlera, który w zeszłym sezonie okazał się idealnym liderem i przewodnikiem całego zespołu Heat. Jimmy po raz ostatni pojawił się na parkiecie ponad dwa tygodnie temu. Zdobył wtedy 26 punktów, 9 asyst oraz 10 zbiórek, dzięki czemu udało im się pokonać Washington Wizards. Od tego czasu ominął dziewięć spotkań, w których aż siedmiokrotnie Miami nie potrafiło pokonać rywala. Statystyka naprawdę beznadziejna i wszyscy liczą na przełamanie w dzisiejszym pojedynku z Clippersami. W ostatnim czasie całkiem nieźle spisuje się Bam Adebayo, który zdobywał w trzech poprzednich spotkaniach kolejno: 41 punktów, 26 oczek oraz zaledwie 15 punktów we wczorajszym pojedynku przeciwko Denver Nuggets. Bam to zdecydowanie najjaśniejszy punkt w drużynie Spoelstry, od którego oczekuje regularnych zdobyczy punktowych. Czy dziś będzie siał postrach w trumnie?

Pandemia sprawiła, że w poprzednim spotkaniu Clippersów nie zobaczyliśmy Kawhiego Leonarda czy Paula George’a. Brak dwójki kluczowych postaci przyniósł spodziewany wynik, czyli porażka w starciu z Atlantą Hawks. Była to ich pierwsza porażka po serii siedmiu zwycięstw, która zaczęła się na początku stycznia. Dziś, może być im po raz kolejny bardzo ciężko, gdyż w American Airlines Arena nie pojawi się Kawhi Leonard, Paul George czy Patrick Beverley. Z nieobecności liderów może skorzystać Reggie Jackson czy Terance Mann. W pojedynku z Hawks świetnie zaprezentował się pierwszy z nich. Swój występ okrasił 20 punktami, 7 zbiórkami oraz 8 asystami, co wystarczyło, by zostać najlepszym graczem swojego zespołu. Jestem bardzo ciekaw dyspozycji Luke’a Kennarda czy Nicolasa Batuma, którzy nie potrafią w ostatnim czasie precyzyjnie trafić w kosz. Czy dziś uda się rezerwowym odnieść zwycięstwo przeciw powracającym z dalekiej podróży Żarom?

Długo myślałem nad odpowiednim typem na to spotkanie. Na pewno nie będę typował zwycięzcy, bo to może być jeden z tych bardziej nieprzewidywalnych pozycji w tegorocznym kalendarzu NBA. Moim zdaniem nie warto typować graczy Miami Heat, którzy mogą być rotowani bardzo często, a dodatkowo nie do końca znamy dyspozycji wracających graczy. Patrząc na zawodników Clippers, nie widzę nikogo, kto by mógł odmienić losy dzisiejszego spotkania. Wydaję mi się, że zobaczymy mocno underowe spotkanie o dość wolnym przebiegu gry. Dobra dyspozycja Bama Adebayo skłoniła mnie do zagrania underu Serge’a Ibaki. Były gracz Toronto w tym sezonie notuje średnie na poziomie 12 punktów, a w ostatnich dniach udało mu się ukończyć spotkanie nawet z 17 punktami. Mimo tego, jestem skłonny postawić jego under, który w moim przekonaniu ma bardzo duże prawo bytu. Zachęcam wszystkich do skorzystania z kodu promocyjnego VIP Betclica, dzięki któremu będziecie mogli skorzystać z najwyższych bonusów. Powodzenia!

Mój typ na to spotkanie: Serge Ibaka poniżej 15.5 punktów

Kurs: 1.84

Warunki otrzymania bonusu w formie zwrotu na konto główne:

  • 🎯Zarejestruj się z linku: zagranie.com/go/betclicbezryzyka
  • 🎯Użycie w procesie rejestracji kodu ZAGRANIE50
  • 🎯Minimalny wymagany depozyt: 10 PLN
  • 🎯Kupon na dowolne zdarzenie prematch lub LIVE
  • 🎯Maksymalna kwota zwrotu to 50 PLN, żeby ją otrzymać trzeba zagrać za 57 PLN
Link do rejestracji: zagranie.com/go/betclicbezryzyka
Kod promocyjny: ZAGRANIE50

nba 28.01

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!